Polska

Biecz. Atrakcje i przewodnik po perle Małopolski i Podkarpacia

Biecz to jedno z najpiękniejszych miast na mapie Małopolski i perła regionu Podkarpacia. Odkryj to fascynujące miasto.

W odkrywaniu swojego najbliższego świata najpiękniejsze jest to, że zachwyty pojawiają się znienacka. Miejsca pozostawione sobie przez lata nagle stają się zaskakującymi punktami na mapie, których wielowymiarowość i wielobarwność zaczyna się doceniać dopiero wtedy, gdy odkryło się spory kawał świata. I tak, przemierzając Małopolskę podczas pandemicznego zamknięcia, natrafiam na kolejne pasjonujące miejsce, które tu i teraz ogłaszam, jak wielu przede mną, perłą Małopolski i Podkarpacia. To miasto Biecz na pograniczu obu wspomnianych województw.

Dlaczego Biecz to wyjątkowe miejsce na mapie obu polskich regionów? Cóż, administracyjnie znajduje się on na wschodnich rubieżach Małopolski i dotarcie do tego niezwykłego miasteczka to sto kilkadziesiąt kilometrów malowniczej drogi od miejsca, w którym mieszkam, jednak w rozmowach z ludźmi, których spotkałem w mieście raz po raz wychodziło, że przecież jest to Podkarpacie. Niezależnie od tego, gdzie administracyjnie znajduje się bohater naszego dzisiejszego tekstu, to zdecydowanie jeden z najciekawszych punktów na mapie Polski południowej.

Biecz, panorama miasta

Na długo przed dotarciem do Biecza przemierzałem już falowane obszary między Brzeskiem a celem mojej podróży. Raz po raz moim oczom ukazywały się malownicze krajobrazy Pogórza Karpackiego przyozdobione zamkami, dworkami, drewnianymi kościołami i pięknymi górami Beskidu Niskiego. Te niezwykle czarujące obszary przed wiekami stanowiły rubieże Rzeczypospolitej, które dziś, po dotarciu na miejsce, opowiadają nam fascynującą historię naszego kraju.

Prawa miejskie otrzymał Biecz w połowie XIII wieku z rąk Bolesława Wstydliwego, co czyni je jednym z najstarszych ośrodków miejskich regionu. Już wkrótce gród uzyskał imponujący system obwarowań miejskich składających się z solidnych murów, imponujących baszt i barbakanu. Te, formując specyficzny układ miejski wraz z położonym w środku rynkiem, przysłużyły się do powstania popularnego dziś określenia – „mały Kraków”.

Miasto, podobnie jak ówczesna stolica królestwa, było ważnym punktem na mapie kraju, który przez długi czas pełnił funkcję obronną oraz handlową. Przemierzające szlaki handlowe, kupieckie karawany, miały obowiązek zatrzymywać się w grodzie handlować swoimi towarami. To, a także obecność kilkudziesięciu cechów i rzemiosł, a także rozwijające się sukiennictwo, płóciennictwo i wytwórstwo wina, sprawiały, że Biecz był jednym z największych miasta królestwa.

Biecz. Atrakcje i przewodnik po mieście

Aby odkryć i zrozumieć fascynujące dzieje Biecza, wybieram się na jednodniową wycieczkę. Podchodzę do niej odrobinę inaczej aniżeli podczas większości swoich podróży i tym razem, postanawiam w całości oddać opowieść o miejscu tym, którzy w nim żyją i którzy znają go od podstaw. Dlatego też przed przyjazdem do miasteczka kontaktuję się z Muzeum Ziemi Bieckiej z prośbą o zarezerwowanie przewodnika. I to chciałbym Wam z całego serca polecić, gdyż wejście do niektórych atrakcji miasta i tak wymaga jego obecności.

Po dotarciu na miejsce zostawiam swój jednoślad na bieckim Rynku i powoli kieruje się pod jeden z budynków muzeum na ulicy Kromera 3, gdzie czeka na mnie Rafał Poniewierka, pracownik instytucji i przewodnik, specjalista od bieckiej kolegiaty, o której wkrótce wspomnimy. Wspólnie ruszamy na spacer po historii i architekturze miasta. I tak jak każdy, kto dociera do Biecza na jednodniową wycieczkę, tak i ja zaskoczony jestem bogactwem tego, co można odkryć na miejscu. Ruszajmy więc w drogę po największych atrakcjach miasteczka!

Rynek i Ratusz w Bieczu

Nasz spacer zaczynamy w tym właśnie punkcie, jak to przystało na Małopolskę, bo w końcu Rynek to zawsze serce i od tego zawsze się zaczyna. I już w tym miejscu zaskakuje pewne ciekawostka! Biecki rynek to bowiem największy plac w Polsce. Zdziwieni? A co z tym krakowskim? Spieszę wyjaśniać – może nie jest on największy pod względem powierzchni, ale jest pod względem proporcji. W czasach historycznych, gdy miasto otaczały majestatyczne mury i baszty, zajmował on bowiem jedną ósmą powierzchni grodu. To z kolei pozwalało na ciągły renesans handlu, który odbywał się na tym niemałym placu.

Po środku wspomnianego rynku rzuca się nam w oczy piękny, renesansowy ratusz z majestatyczną, charakterystyczną, białą wieżą. Gotycka wieża, która stała wcześniej w tym samym punkcie, zawaliła się przed wiekami i na jej miejsce powstała, stojąca do dziś, przyozdobiona sgraffitem, nowa wieża. Jedną z największych atrakcji miasta jest możliwość wejścia na jej szczyt, aby podziwiać panoramę całej okolicy.

Pod wieżą znajdziemy jeszcze jeden interesujący punkt, który otwierają dla nas pracownicy Muzeum Ziemi Bieckiej. To turma, czyli średniowieczne więzienie, do którego wtrącano skazańców. To niewielkie i mroczne miejsce opowiada nam historię bieckiej szkoły katów, która istniała w mieście przed wiekami. To posiadało bowiem tak zwane „prawo miecza”, czyli prawo do wykonywania wyroków śmierci i posiadania własnego kata. W Bieczu łatwo można było nabyć kompetencje uśmiercania, gdyż gród zajmował się wyłapywaniem wszelkiej maści rozbójników napadających na kupieckie karawany w całym regionie. To przekuwało się na sporą ilość wyroków śmierci a tym samym bieccy kaci łatwo zdobywali i szlifowali swoje umiejętności.

Baszta i fragmenty murów miejskich

Życie miasta toczyło się wewnątrz majestatycznych murów, które chroniły jego mieszkańców i oparły się niejednej inwazji. Ich los przypieczętowały rozbiory Polski oraz rosnące, galicyjskie ubóstwo. Ludzie zaczęli rozbierać mury i budować z nich swoje domostwa. Destrukcja trwała do momentu, gdy ktoś zdał sobie sprawę z tego, iż to, co pozostało, stanowi część dziedzictwa narodowego. I tak zachowały się pozostałości murów oraz trzy miejskie baszty, które możemy podziwiać do dziś.

Oprócz wspaniałych murów i baszt miasto posiadało na przestrzeni wieków aż trzy zamki, które stanowiły terenowe rezydencje królów i książąt Polski. Bardzo często bywali w nich Piastowie i Jagiellonowie. W Bieczu bywali między innymi: Bolesław Wstydliwy z księżną Kingą, Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki i królowa Jadwiga, Władysław Jagiełło i wielu innych. Sam Jagiełło właśnie w Bieczu zaręczył się z Anną Cylejską, wnuczką Kazimierza Wielkiego. Biecz był w istocie świadkiem wielu ważnych, historycznych wydarzeń. Nikt nie wie na przykład, że Biecz był stolicą Polski od września 1311 do kwietnia 1312 roku, kiedy w Krakowie trwał bunt wójta Alberta przeciw królowi Władysławowi Łokietkowi. To także tutaj Konrad Mazowiecki podpisał nieszczęsne sprowadzenie Krzyżaków do Polski w 1228 roku.

Dziś możemy podziwiać odnowione pozostałości murów miejskich oraz Baszt i przenosić się w wyobraźni do tych czasów, gdy polska historia odciskała swoje znaki na tym urokliwym mieście. Spacerując wzdłuż murów dotrzemy w końcu do wyróżniającej się swoim rozmiarem świątyni. To kolegiata Bożego Ciała, świątynia, która zadziwi nawet najbardziej wybrednych fascynatów.

Kolegiata Bożego Ciała w Bieczu

Gdy opowiadam o kolegiacie Bożego Ciała, zaczynam od tego, że dawno nie spędziłem w jakimkolwiek kościele tyle czasu, ile w tej bieckiej świątyni. Robi ona wrażenie od samego przyjazdu do miasta. Jest po prostu ponadprzeciętnie okazała jak na tak niewielkie miasteczko. Rafał, mój przewodnik, z którym udaję się do środka, jest autorem książki o tej świątyni i absolutnym pasjonata, który w fascynujący sposób opowiada o każdym zakamarku, raz po raz odkrywając kolejne karty i niezwykłe wątki historyczne. Bardzo Wam polecam wizytę w świątyni w jego towarzystwie. Tymczasem zacznijmy spacer po kościele, który, gdybym mógł, przeniósłbym do Krakowa lub miejscowości, w której mieszkam.

Późnogotycka, okazała budowla to jeden z głównych tego typu zabytków w Małopolsce. W jej wyposażeniu znajdziemy aż 3 epoki: gotyk, renesans i barok, jednak tego ostatniego jest w kościele na szczęście nie dużo. Zachwyca więc on swoją prostotą w nawie głównej, która nie jest pokryta żadnymi freskami i malunkami.

Najstarszą częścią kościoła jest prezbiterium, zbudowane przed 1480 r. Nawa główna i boczne były już ukończone w 1519 r. natomiast kaplice zostały zbudowane w 1. 1521-1560. Najcenniejsze elementy świątyni to renesansowe stalle, pomniki i obrazy. Obraz „Zdjęcie z Krzyża” to włoskie dzieło namalowane przez artystę z kręgu Michała Anioła. Przedstawienia różnych postaci na ołtarzu głównym wykonane zostały zaś przez Stanisława Stworzą, syna Wita Stwosza, autora ołtarza głównego Bazyliki Mariackiej w Krakowie.

Niesamowite polichromie nad naszymi głowami wykonał z kolei Włodzimierz Tetmajer. Witraże kościelne, projektowane przez Stanisława Wyspiańskiego, nie zostały zrealizowane zaś istniejące obecnie w prezbiterium wykonano w 1901 roku w pracowni witraży Nauhanzera w Insbruku. Jednak witraże znajdujące się w kaplicach bocznych wykonano w Krakowie prawdopodobnie wg projektu Stanisława Wyspiańskiego. Wszystko to tworzy fascynująco zgodną ze sobą całość, która cieszy odwiedzających.

Muzeum Ziemi Bieckiej

Nasze historyczne podróże po mieście podsumujemy wizytą w Muzeum Ziemi Bieckiej. Posiada ono kilka różnych punktów w mieście oraz dwa główne budynki. Jeden z nich znajduje się przy ulicy Kromera 3, na wprost pomnika Marcina Kromera przed Basztą kowalską, drugi zaś przylega do Baszty radzieckiej.

W pierwszym, renesansowym budynku, potocznie zwanym Kromerówką, znajduje się ekspozycja poświęcona dwóm wielkim nazwiskom związanym z miastem Biecz. Byli to: Marcin Kromer i Wacław Potocki.

Marcin Kromer był jedną z najważniejszych postaci Rzeczypospolitej XVI wieku. Był on absolwentem Akademii Krakowskiej (dzisiejszego Uniwersytetu Jagiellońskiego), uniwersytetów w Padwie i Bolonii, gdzie otrzymał tytuł doktora. Podczas swojego żywota był doradcą trzech królów Polski, biskupem warmińskich, humanistą, geografem, twórcą książki o regionach Polski, dyplomatą i niestety także przywódcą polskiej kontrreformacji.

W Bieczu pochowany jest także związany z miastem siedemnastowieczny poeta, Wacław Potocki, autor „Wojny chocimskiej” czy „Pocztu herbów szlachty Korony Polskiej”.

W drugim budynku znajdującym się przy Baszcie radzieckiej, poznamy interesującą ekspozycję opowiadającą o miejskim życiu oraz o lokalnej farmacji. Biecz posiadał bowiem najstarszą aptekę na Podkarpaciu znajdującą się w budynku, który dziś pełni funkcję muzeum.

Pracownia Plastyczna Barbary Rudzińskiej

Po zwiedzaniu najważniejszych zabytków miasta czas na odrobinę wałęsania się bez celu i relaksacyjnych spacerów Możemy wybrać się na deptak nad rzeką Ropą albo pospacerować po uliczkach, wypić kawę na Rynku czy odwiedzić lokalnych artystów, jak chociażby galerię Barbary Rudzińskiej, lokalnej artystki, do której zachodzę na rozmowę o sztuce i życiu w małym mieście. Warto wpaść na zwykłą rozmowę i niezwykłych sprawach – to chyba coś, czego najbardziej brakowało mi w czasach pandemicznego zamknięcia: poznawanie nieznajomych i ich historii.

Szpital św. Ducha i Klasztor Franciszkanów

Przed nami jeszcze jeden dłuższy spacer celem zgromadzenia odpowiedniej ilości kroków zalecanych przez WHO dla ogólnej zdrowotności. W tym celu schodzimy z centrum miasta w dół odwiedzając po drodze dwa ostatnie, interesujące nas zabytki miasta, aby wkrótce udać się w drogę po beskidzkich wzgórzach, skąd rzucimy okiem na panoramę Biecza.

W Bieczu znajduje się budynek, który był najstarszym szpitalem w Polsce. Ufundowała go w 1395 roku Królowa Jadwiga i pełnił on swoją funkcję przez 555 lat do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dziś odnowiony budynek ma jeszcze niezdefiniowaną funkcję i na razie możemy podziwiać go tylko z zewnątrz.

Ostatnim punktem naszego spacerowania jest klasztor Franciszkanów, w którym spoczywa wspomniany wcześniej Wacław Potocki. Spod tej oazy spokoju ruszamy na spacer w górę ulicy Tysiąclecia, którą dojdziemy do części Biecza zwanej Wapniska.

Widok na Biecz z Wapnisk

Ten punkt to kulminacyjny moment mojej jednodniowej podróży do Biecza. Stamtąd spoglądam na miasto, które jedni nazywają „małym Krakowem”, inni „polskim Carcassonne”, a ja myślę, że porównania są nam tutaj zupełnie niepotrzebne. Biecz to Biecz – piękne, urokliwe, małe miasteczko na styku dwóch województw, miejsce z fascynującą historią, piękną architekturą, wspaniałymi, uprzejmymi ludźmi. Idealny punkt na polskie wojażerowanie. Bardzo polecam!

Biecz, szczególnie, gdy spojrzy się na jego piękne baszty, bardzo przypomina położony po słowackiej stronie, świetnie zachowany Bardejów. To miasto partnerskie Biecza polecam Wam także bardzo serdecznie. Dzieli je jedynie 88 kilometrów i jakieś półtorej godziny jazdy. Odwiedziny obu to niezwykle ciekawa wycieczka tematyczna po regionie i po podobnej architekturze.

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

2 komentarze dotyczące “Biecz. Atrakcje i przewodnik po perle Małopolski i Podkarpacia

  1. wi5tam
    Biecz jest piękny. Możliwość taniego noclegu w SSM. Jest tylko 1 „ale” . Podobnie jak wiekszość małych miast i miejscowosci – dostępny wyłącznie dla posiadaczy własnego auta. Voyager zawiesił kurtsowanie autobusów z Krakowa do Gorlic via Biecz. Pociągiem można jechać do Rzszowa, tam przesiąść się na pociąg do Jasła i z Jasła – MOZE bedzie busik ( ale w weekendy mało prawdopodobne ( nawet przed pandemia były problemy z publicznym transportem ) na stopa też obecnie zero szans, na piechotę raczej daleko. Ten komentarz zamieszczam pod Bieczem ale dotyczy on 95% atrakcji w terenie.( Również podkrakowskie dolinki, okolice Rudna,, Ojcowa etc.Miedzy Tarnowem a Krynica kursuje zastępcza komunikacja autobusowa do N.Sącza i sporaczyccznie do Piwnicznej etc, etc.
    Niestety nie każdy ma szczęście mieszkaC na obrzeżach metropolii.
    Innym pozostaje mieć nadzieje że publiczny transport sie odrodzi.
    Pozdrawiam
    Kris

  2. Wow, trochę szczenę z podłogi zbieram :O Nazwa coś mi świtała w głowie, ale jednak na pewno nie spodziewałem się takiej rewelacji, „Mały Kraków” zaiste, choć właściwie porównanie niepotrzebne bo miasto widać twardo stoi na własnych nogach. Super.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.