Najpierw zdziwienie. Bo gdy pojawia się po raz pierwszy, ma się wrażenie, że to zaledwie jasna smuga na ciemnym niebie, jak lekka chmurka rozciągnięta powyżej naszych głów. Potem niepewność. Czy pogoda się utrzyma i czy zobaczymy coś więcej. Jeszcze chwilę po tym rozbłysk i spektakl, jaki trudno porównać do czegokolwiek innego. Oczy człowieka widzą nieziemskie fale wirujące powyżej, jednak aparat widzi jeszcze więcej. Krzyki. W oglądaniu jest wiele emocji a pierwsze spotkanie trudno przeżyć w ciszy. O zorzy polarnej wiele trzeba się dowiedzieć, aby przeżyć ją bez zawodu i na zawsze zapamiętać jeden z najwspanialszych cudów natury.
Zanim nauka zdominowała nasze patrzenie na rzeczywistość, ci, którzy przez wieki patrzyli na gwieździste niebo dalekiej północy, nadali jej mistyczne znaczenie. Zbroja dziewiczych wojowniczek – Walkirii – tym przez wieki była owa dziwna łuna dla walecznych Wikingów. Samowie, lud dalekiej północy, mawiali, że zorzę można usłyszeć i jej brzmienie przenieśli do dźwięków swoich bębnów. Wiele grup eskimoskich z północnych rubieży Ameryki widziało w niej tańczące, rozbawione duchy podczas gdy inne uważały, że duchy wyrzucają je w powietrze. W Finlandii wierzono, iż zorza jest magicznym wyrzutem iskierek, które wyrzucane są przez ogon mistycznego lisa, zaś w Chinach, iż jest to podmuch smoka. Średniowieczni, europejscy rycerze wierzyli z kolei, iż była to zapowiedź wybuchu wojny, co miało sens, gdyż Europa do połowy dwudziestego wieku praktycznie bez przerwy zajmowała się toczeniem jakichś konfliktów.
W istocie jednak, mimo najpiękniejszych nawet opowieści, spektakl, który przed nami się odbywa, to po prostu czysta w swojej formie nauka.

Czym jest zorza polarna?
Naukowcy, którzy spoglądają na niebo swoim fachowym okiem, opowieść o zorzy polarnej rozbiją na każdy możliwy proton. Dla podróżnych, którzy co roku wybierają się na arktyczne polowanie, ważne jest jest ogólne zrozumienie tego, co odbywa się nad nimi. Północne światła mają swoje źródło w Słońcu i to jest podstawowy fakt, który każdy powinien znać. Podczas słynnych wybuchów i rozbłysków słonecznych uwalniana jest ogromna ilość energii oraz cząstek, które wyrzucane są w przestrzeń kosmiczną i podróżują w kierunku Ziemi. Tutaj rozpoczyna się spektakl, który właśnie obserwowaliśmy. Gdy. Wyrzucone przez słońce cząstki zbliżają się do Ziemi, kumulują się w okręgu wokół bieguna północnego. Tam zderzają się z warstwą atmosfery na wysokości stu kilometrów nad naszymi głowami.

Gdzie zobaczyć zorzę polarną?
Możliwe, że przy ogromie szczęścia, zobaczymy ją nawet w Polsce. Jednak w rzeczywistości ci, którzy marzą o doświadczeniu tego niesamowitego zjawiska, skazani są na podróż do jednych z najdroższych kierunków turystycznych świata – na Alaskę, do Kanady, na Islandię, Grenlandię i przede wszystkim, do północnej Norwegii. I to właśnie ten kierunek obraliśmy, aby upolować to niesamowite zjawisko. Praktycznie na rzecz spoglądając, nie jest to coś, co należy do tanich przyjemności. O ile sama Norwegia to kraj kilka razy droższy od Polski, o tyle północne rubieże kraju są droższe od samej Norwegii. Dlatego też planując wyjazd w ten zakątek świata, warto rozważyć opcję, którą szczerze Wam tutaj polecam – znanych już przez moich czytelników z poprzednich norweskich serii – Agnieszkę i Wiktora z Nordtrip.pl, którzy w sezonie zimowym organizują turnusy w dalekiej prowincji Troms dla gości z Polski.
Gdzie zatem najlepiej obserwować zorzę? Dostępne opcje dla Polaków są dwie – Islandia lub Norwegia, gdyż te dwa północne kierunki posiadają najwięcej bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Różnica między Islandią z północną Norwegią jest jednak taka, iż w tej drugiej, zamieszkałej przez setki tysięcy ludzi, infrastruktura turystyczna stworzona po to, by obsłużyć zainteresowanie tym tematem, jest znacznie bardziej rozwinięta aniżeli na Islandii. To, oraz bezpośrednie loty z Gdańska do Tromso, sprawiają, iż to właśnie pas od Brønnøysund na południu po Kirkenes na północy, najczęściej wybierany jest przez polskich podróżnych.

Kiedy występuje zorza polarna?
Według statystyk największa aktywność występuje wiosną oraz jesienią, jednak zimą ukazuje ona swoją zupełnie magiczna stronę. Pojawia się w listopadzie, grudniu, styczniu oraz lutym. Zimą, gdy występują najniższe temperatury, obserwować możemy jej najbardziej przejrzystą twarz. Z reguły występuje ona między 22:00 a 1 w nocy, jednak zdarzały się podczas naszego pobytu dni, kiedy najpiękniejszy spektakl odbywał się tuż po zachodzie słońca, od 18:00 do 20:00.
Co warto wiedzieć o zorzy polarnej, aby nie czuć złości i zawodu?
Nauka nauką, jednak warto w kontekście zorzy wspomnieć o emocjach. Niewiele jest osób, które przejdą obojętnie obok tego zjawiska. Nawet mieszkańcy północnej Norwegii, zupełnie przyzwyczajeni do tego spektaklu rozgrywającego nad ich głowami, w momentach największych wybuchów zatrzymują się i spoglądają w niebo.
Gdy rozpoczyna się to przedstawienie, emocje biorą górę. Nerwowe było już samo oczekiwanie pierwszego dnia, gdy zajechaliśmy do naszej okolicy tonącej w wodach roztopów. Deszcz, niskie chmury i wysokie temperatury nie napawały optymizmem. Jednak pogoda dalekiej północy ma to do siebie, iż trudno ją w pełni przewidzieć. I tak, dosyć przeciętne prognozy pogody, które mówiły o ryzyku całkowicie przykrytego przez chmury nieba, po prostu się nie sprawdziły, wręcz przeciwnie, zafundowały nam wiele dni idealnych, pięknych i prawdziwie zimowych. Pierwsze spotkanie odbyło się w środę i było burzą magnetyczną, której efekty całkowicie odebrały nam mowę. Na niebie mieszały się lekkie chmury i niezbyt jeszcze wyraźnie widoczne gwiazdy, a pośród nich szalała prawdziwa feeria barw. Czwartkowa zorza, kolejna, którą przyszło nam zobaczyć, ukazała nam jeden z najbardziej nieziemskich spektakli, które rozegrały się tuż nad naszymi głowami. Z kolei piątkowa zorza, na którą spoglądaliśmy z zupełnie innego miejsca niż przed ostatnie dni, okazała się być połączeniem zupełnie rzadkich kolorów i kształtów zorzy z panoramą gór i zatoki, na które spoglądaliśmy. Każdy dzień był inny, każda zorza wyglądała na swój sposób inaczej.
O czym więc pamiętać, gdy planujemy polowanie na zorzę?
☑️Zupełnie zależysz od natury: Znane są przypadki osób, które przybywają do tego zakątka Ziemi na dzień lub dwa zakładając, że zorza polarna widoczna jest zawsze i wszędzie. W rzeczywistości wszystko sprowadza się do odrobiny szczęścia i najzwyklejszego szczęścia. Gdy niebo zaniesie się chmurami lub gdy pada deszcz, oczywiste jest, że nic, co występuje na wysokości stu kilometrów nad naszymi głowami, nie będziemy w stanie zobaczyć. Nie każdy ma możliwość zarezerwowania lotu na dzień przed zapowiadaną, gwarantowaną pogodą, nie wspominając o tym, że na dalekiej północy nie ma czegoś takiego jak gwarantowana pogoda. Prognozy na nasz pobyt były iście tragiczne, w ostateczności jednak cieszyliśmy się kilkoma bezchmurnymi nocami, które odsłoniły przed nami pełnię tego niesamowitego zjawiska.

☑️Uzbrój się w cierpliwość: Nie przybywajcie tutaj na weekend. Czas to obok pogody klucz do sukcesu. Nie tylko rozłożenie pobytu na kilka dni, aby pomóc szczęściu i nieprzewidywalnej, północnej pogodzie, ale także wiele godzin poświęcone na wyczekiwanie, w końcu wynagrodzą trudy zimnego powietrza i lodowatego wiatru, które potrafią czasami zdemotywować najbardziej wytrwałych. Gdy tylko opuścimy miasto i zaszyjemy się w miejscach, które słyną z pięknej zorzy, pozostaje nam czekać.

☑️Wyjedź z miasta: Tromso, stolica Arktyki, to miejsce, które zapewnia miejsca noclegowe ogromowi ludzi, którzy docierają tutaj w sezonie. Choć zorza bywa w nim widoczna, trudno docenić pełnię jej uroku. Światła miasta, jakiekolwiek źródła światła, nie sprzyjają temu doświadczeniu a czasami po prostu uniemożliwiają zobaczenie zorzy.

☑️Wiedz, że aparat widzi więcej: Zorza ma to do siebie, iż jest ogromnie różna. Silna, lekka, praktycznie niewidoczna, jednokolorowa, wielokolorowa, różna. Czasami nasze oczy widzą na niebie jedynie lekko białą smugą zaś na aparacie rysuje się jej piękna zieleń. Zdjęcia zorzy, które podziwiamy w sieci ukazują więcej niż człowiek widzi na żywo, gdyż obiektyw wpuszcza do aparatu więcej światła aniżeli nasze oczy. W zależności od nasilenia zorzy i przy odrobinie szczęścia, gdy zjawisko to jest mocne, także gołym wzrokiem podziwiać będziemy zielone, tańczące na niebie fale.

☑️Poznaj znaczenie czynnika KP: Czynnik aktywności geomagnetycznej, którego skala zaczyna się na 1 i kończy na 9 to sposób mierzenia możliwego nasilenia zorzy polarnej. Możemy go śledzić za pomocą różnych aplikacji dostępnych na nasze telefonie i każdego dnia zakładać, czego mniej więcej możemy się spodziewać. Zasada jest prosta – im większa skala, tym większa szansa na wspaniały spektakl. Najczęściej występuje indeks KP 1-3, czyli zorza jest wielce niepewna. Powyżej 4, możemy ruszać w drogę, aby poszukiwać wymarzonego widoku. Od 5 do 9 oznacza burzę magnetyczną, coś, co gwarantuje nam (w zależności od pogody i chmur) zobaczenie zorzy polarnej w swojej najpiękniejszej krasie. KP5, widoczne po raz pierwszy w tym sezonie, widzieliśmy w środę 27 lutego. Niebo dosłownie oszalało nad nami. Zobaczcie sami:
☑️Naucz się fotografować i zainwestuj w sprzęt: to jedna z tych chwil, kiedy chcecie mieć ze sobą świetny sprzęt oraz podstawową wiedzę. Niewiele osób posiada takie umiejętności jak Paulina z bloga vryga.pl, która także pisała ostatnio o zorzy polarnej, dlatego warto przyjąć kilka wariantów: Opcja 1: zainwestować czas w naukę, jak fotografować w nocy w bardzo trudnych warunkach. Opcja 2: nie fotografować w ogóle i cieszyć się widokiem falującej zorzy oraz na stałe umieścić ją w naszej pamięci lub Opcja 3: podróżując z Nordtripami zawierzyć się umiejętnościom oraz wielkiej pasji Wiktora. Ich wyjazdy słyną bowiem także z tego, iż dokumentują swoim gościom te wyjątkowe chwile i przekazują fotografie na koniec. Nigdy wcześniej tak bardzo nie doceniłem kogoś umiejętności, oddania oraz sprzętu, który posiada, jak podczas tego wyjazdu. Mówiąc wprost: jeśli przyjedziecie na zorzę z przeciętną lustrzanką ze standardowym obiektywem, bez statywu i umiejętności, możecie spokojnie zostawić sprzęt w domu. PS: w takich sytuacjach, gdy ktoś nie posiada lub nie obsługuje lustrzanek poza trybem auto, lepiej już zabrać zwykły aparat cyfrowy lub telefon z dobrym aparatem – przynajmniej złapiecie cokolwiek.
***
Norwegia północna 2019
Wyjazd do Norwegii, podobnie jak zimowe wakacje w tym kraju w 2018 roku (czytaj tutaj), otworzył kolejny rok podróżniczy, w którym zimne kierunki pojawiać się będą nie raz. Podobnie jak rok temu, wybraliśmy się w koleżeńskim składzie, aby odwiedzić ludzi, których dobrze już znamy i którzy świetnie robią to, co jest ich biznesem. Tym biznesem jest pokazywanie Norwegii w sposób ciekawy oraz przede wszystkim, co ważne z punktu widzenia polskich turystów – w sposób przystępny. Co to oznacza? Wieczorne wycieczki na polowanie na zorzę, które masowo organizowane są przez lokalne firmy to koszt 800 złotych za osobę. Średnia cena noclegu w Tromso i okolicach to 600 złotych. Do tego doliczcie jedzenie, które jest tu horrendalnie drogie. Koszt wyjazdu z Nordtripami to 2900 złotych za osobę za 5 dni w sześcioosobowej grupie. To cena, która nie zawiera lotu, ale zawiera wszystko inne na miejscu – od noclegu przez poruszanie się, wycieczki, polowanie na zorzę oraz zdjęcia, które otrzymujecie po wyjeździe.
Nasza trasa wiodła z Krakowa do Gdańska (5h pociągiem, 99 zł za bilet), z którego wylecieliśmy bezpośrednim lotem Wizzaira do Tromso (2h40min, 500 zł RT z wizz priority). Po przylocie, odebrani bezpośrednio z lotniska, przejechaliśmy przez Tromso w kierunku Skulsfjord, gdzie mieliśmy naszą bazę noclegową i wypadową na kolejne dni.
O atrakcjach tego regionu Norwegii przeczytacie w kolejnych tekstach już wkrótce. Tymczasem zobaczcie jak wygląda dom, w którym Nordtrip będzie gościć turnusy zimą 2020 roku 👇 Co myślicie?



















Zostaw odpowiedź