Białoruś Felietony

Białoruś znosi wizy. Orient za miedzą otwiera się na świat

Prawdziwa egzotyka leży tuż za naszą wschodnią granicą.

A kiedyś tak to wyglądało. Wiza, jak zawsze w przypadku państw autorytarnych, bardziej była problemem aniżeli jakąkolwiek przyjemnością i łatwością. Była jedyną przeszkodą, żeby wsiąść do pociągu i pojechać za Bug, na wycieczkę w nieznane. Kraina, która zawsze zdawała się być carte blanche na mapie Europy, odizolowana, dla większości nieciekawa, rzec by można, że nudna, nieczęsto pojawiała się w planach podróżniczych coraz bardziej mobilnego i prężnego sąsiada, jakim jest Polska. Dyktatorska, skorumpowana, nieprzyjazna do bólu, postsocjalistyczna republika Białorusi zdawała się kusić tylko tych, którzy pasjonowali się skansenami socjalizmu rozrzuconymi na poradzieckim, międzykontynentalnym morzu. Aż do czasu.

Coś się jednak w ostatnim czasie stało, coś się zmieniło. Okazało się, że nad wyraz wiele łączy Polskę i Białoruś. Spoglądając na siebie zrozumieliśmy, że nie żyjemy na dwóch różnych biegunach. Lgniemy do siebie. Każde w stronę drugiego.

Krótki przelot z Warszawy do Mińska był kiedyś jak lot między epokami. Przybywało się z wolnego, pouczającego, poukładanego świata zachodniej demokracji do małego, niewiele znaczącego, rozbrykanego brata, gdzie czas zatrzymał się na dzień przed podpisaniem porozumienia białowieskiego, które rozwiązywało Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Sam lot był dziwny, gdyż odnosiło się wrażenie, że jest się jedynym turystą, ostatnim wariatem, który postanowił wybrać się do tego specyficznego miejsca. Turystyczny charakter wyjazdu zdradzał brak ruskiej siaty w kratę wyładowanej zakupami, które podróżni wpychali w każdy możliwy kąt samolotu.

Przejście graniczne na mińskim lotnisku. Jak w wielu państwach dyktatorskich przyprawiało o lekki dreszczyk emocji. Kilka nieprzyjemnych pytań – po co, dlaczego, kiedy, gdzie, jak i bum, paszportem o ladę. Żadnego ciepłego powitania, bo i po co? Październik to złota jesień w Polsce, podobnie i na Białorusi. Liście niespiesznie opuszczały drzewa i lądowały na chodnikach. Nie leżały na nich za długo. Porządek musi być. Chwilę później zapakowane w worki na śmieci znikały na pace niewielkiej ciężarówki. Mińsk witał chłodem i pustką, jakiej trudno doświadczyć w jakiejkolwiek innej stolicy Europy. Czyste powietrzne przestronnego, pełnego szerokich arterii, miasta, pozwalało oddychać pełną piersią. Tylko smak wolności pozostał gdzieś w powietrzu, za Bugiem, rzeką wolności.

W krainach braku wolności, rzeczywistość staje się bajkowa, opowiadana nierealnym językiem i oderwana od jakiejkolwiek rzeczywistości.

Gdy przebywałem w Mińsku, natrafiłem na tekst w naszej prasie, który stwierdzał, że w opinii Putina, rosyjski Obwód Kaliningradzki jest zaniedbany, w związku z tym odda go Białorusi. To stwierdzenie podchwycił sam Łukaszenka, który ogłosił, że Białoruś otrzyma tą niezwykle ważną część terytorium Rosji. Putin oczywiście żartował, jednak prezydent Białorusi od razu uczynił z tego rzecz wagi państwowej. Przy okazji stwierdził, że nie jest problemem fakt, iż Litwa, członek UE, leży pomiędzy Białorusią a Obwodem. Na pewno zgodzą się na korytarz w postaci autostrady dla Białoruskich obywateli. Ta absurdalna historia obrazuje odrobinę rzeczywistość, która panuje o naszego wschodniego sąsiada. Nic nie jest prawdziwe, prawie wszystko jest bajkowe.

Wiedza na temat tego, kto rządzi na Białorusi jest kluczowa do zrozumienia tej krainy. Aleksandr Łukaszenka, były dyrektor kołchozu, swój chłop i obrońca tradycyjnych wartości, z kraju uczynił swój własny kołchoz narzucając przy tym obywatelom kołchozowe warunki życia. Tak polityczne, jak i ekonomiczne.

Białoruś. Kraj, który znał wolność przez 3 lata swojej całej historii

To, że jakiś kraj, a wraz z nim jego społeczeństwo, łaknie wolności mniej lub bardziej, zawsze jest poniekąd pochodną jego dziejów. Tam, gdzie niebawem polecimy bez wizy, kiedyś było Wielkie Księstwo Litewskie. Do momentu, gdy weszło w sojusz z Polską, by w końcu stworzyć Rzeczpospolitą Obojga Narodów – Polaków i Litwinów, gdyż o Rusinach, nie wspominając o Białorusinach czy Ukraińcach, nikt wtedy nie myślał. Na przestrzeni dziejów z Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostał mały twój, gdyż Korona, coraz bardziej zachłanna, zabierała kolejne połacie terytoriów dawnego giganta. Rzeczypospolita, jak wiadomo, została skonsumowana potem przez Prusy, Austrię i Rosję. I tak dzisiejsza Białoruś znalazła się w strefach wpływów Imperium Rosyjskiego. Tam pozostawała aż do końca I wojny światowej, kiedy to po wygranej rewolucji bolszewickiej, powstała niepodległa Białoruś. Formalnie niepodległa, bo Białoruska Republika Radziecka wchodziła w skład największego i najbardziej opresyjnego państwa świata – ZSRR. Miała swoją flagę, swoje godło, swoje władze, ale wszyscy wiedzieli, że prawdziwa władza jest tylko w Moskwie. Zachodnia Białoruś do 1939 roku była z kolei częścią II Rzeczpospolitej, ale to, jak wiadomo, skończyło się wraz z sowiecką inwazją we wrześniu 1939 roku i to se ne vratim.

W końcu, po dekadach, gdy nikt nie przypuszczał, że komunistyczny gigant zniknie z mapy świata, przyszedł ten moment. W 1991 Białoruś ogłosiła niepodległość, a prezydentem wolnego państwa został Stanisław Szuszkiewicz. Wolność i transformacja trwała 3 lata. Na tyle pozwolono Białorusinom.

W 1994 roku większością 80% głosów, Białorusini wybrali Aleksandra Łukaszenkę na prezydenta Republiki Białorusi. Piastuje już swoją funkcję od dwudziestu dwóch lat.

Siergiej, taksówkarz, z którym woziłem się po Mińsku przez jeden dzień, wyszeptał w końcu: w przyszłym roku minie 20 lat, odkąd Łukaszenka został prezydentem. A przy okazji wszyscy już widzą, że szykuje następcę, swojego młodego synka – Kolę. Będziemy drugą socjalistyczną dynastią po Korei Północnej – skończył na chwilę przed czerwonym światłem nieopodal siedziby KGB.

Kim jest Łukaszenka i jakim cudem tak długo rządzi?

W skrócie. Wyobraźcie sobie Polskę, swój kraj. Ludzie są niezadowoleni ze zmian, z tego, jak potoczyła się transformacja, w ich opinii nie otrzymują swojego kawałka tortu. Nagle pojawia się człowiek, który obiecuje wszystko, a przy okazji wydaje się być swoim chłopem, zawsze po stronie ludu, zawsze przeciw uprzywilejowanym.

Media, inteligenci i co bardziej światowi ludzie śmieją się z niego, bo jakim cudem ktoś taki ma wygrać wybory? Ale nagle okazuje się, że wybiera go większość narodu, zwykli obywatele, mieszkańcy wsi, małych miast i prowincji. Żart przestaje być żartem.

Swój chłop, zawsze po stronie ludu, zaczyna na nowo urządzać wszystkim kraj. Najpierw zabiera się za opozycję, bo przecież wszystko, co złe, to wina poprzedników, którzy naturalnie, musieli współpracować ze zgniłym zachodem. Potem przychodzi czas podporządkowania służb, policji, resortów sprawiedliwości i siłowych. Przy okazji warto zakneblować media, bo po co komu wolne media? Na koniec kwestie konstytucyjne, którymi Łukaszenka bawi się jak plasteliną.

Tak lepi swój kraj i urządza swoją krainę, krainę jednego człowieka. Brzmi znajomo?

Wraz z Łukaszenką, pojawia się w Polsce fraza „standardy białoruskie”. Co to takiego? Zobaczmy: Na Białorusi nadal istnieje i świetnie się ma KGB. Zaraz po wygranych przez Łukaszenkę wyborach przywrócono flagę i godło z czasów radzieckich. Jednocześnie nadano językowi rosyjskiemu rangę języka państwowego. Mieszkańcy Mińska, z którymi rozmawiałem, mając swój język białoruski, rozmawiali tylko po rosyjsku mówiąc o tym języku „nasz język”. 70% ludzi w tym kraju na co dzień mówi po rosyjsku. W 1995 roku w wywiadzie dla niemieckiego dziennika Łukaszenka popiera politykę wewnętrzną Hitlera. Na Białorusi zamknięto wszystkie opozycyjne gazety, radia, stacje telewizyjne, aresztowano tysiące ludzi krytykujących prezydenta. W 2004 roku przeprowadzono i całkowicie sfałszowano referendum zakazujące prezydentowi piastowania urzędu więcej niż 2 razy. Kilka lat temu zamknięto ostatnią szkołę, w której nauka odbywała się w języku białoruskim. Stłumiono dwie wielkie, opozycyjne próby konfrontacji z władzą w 2006 i 2010 roku. Stłumiono je brutalnie, OMON szedł z pałkami, tarczami oraz armatkami wodnymi i gumową amunicją. Metr po metrze czyszczono miejsce, na których odbywały się demonstracje. Łukaszenka ma silną i niepodzielną władzę w państwie, którą egzekwuje służbami takimi jak KGB czy OMON.

W zasadzie wszystkie decyzje w państwie, także te dotyczące gospodarki (w większości znajdującej się pod kontrolą państwa) zapadają w gabinecie jednego człowieka. Brzmi znajomo?

Processed with VSCO with 4 preset

Czy można więc mówić o jakimkolwiek normalnym życiu w tym kraju?

Z pewnością normalnie próbują żyć zwykli udzie. Widać to na każdym kroku. Tak samo jak wszędzie zakochują się, zakładają rodziny, uczą się, pracują. Dopiero w szczegółach widać, że coś jest nie tak. Na Białorusi nie ma praktycznie bezrobocia, jest ono, oficjalnie, na granicy 2%. Jednak ilość zatrudnionych w niektórych sklepach znacznie przewyższa ilość wymaganego personelu. Wiele zakładów stoi, nic nie produkuje, a ludzie nadal przychodzą do miejsca swojej iluzorycznej pracy. Ponoć poziom życia ludzi starszych nie jest najgorszy, jednak trudno zauważyć na ich twarzach jakąkolwiek radość.

Na ulicach widać najdroższe samochody, jednak nie ma tam ogromnych korków. Być może to wynik szerokich arterii. Jednak nawet to nie powinno wpływać na fakt, że w mieście, w którym mieszka 1/5 narodu, korki powinny się tworzyć. Patrząc zaś na właścicieli i pasażerów tych aut, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że są to ci uprzywilejowani, ci grzejący się w ciepełku władzy.

Młodzi ludzie słuchają muzyki z iPhonów, w zasadzie dosyć sporo jest tam produktów Apple, co dla miłośnika tej marki sprawia, że otoczenie wydaje się normalne. Ale znów – iPhony mają ci piękni, dobrze ubrani, młodzi. Może ich rodzice też należą do establishmentu? Mieszkańcy Mińska też, jak ludzie w Europie, jadają w restauracjach. Ale jeśli restauracji w prawie dwumilionowym mieście jest niewiele i wszystkie skupione są na niewielkim obszarze, to znów, co mam sobie myśleć? Ponadto w kraju, gdzie zarobki należą do najniższych w Europie, a ceny w restauracjach są podobne do cen w Polsce, znów, co mam sobie myśleć? Być może Ci, co siedzieli obok mnie w miejscach, gdzie jadałem, to ludzie uprzywilejowani, żyjący dobrze z władzą. Bo wszystkich innych widziałem na targu przy pałacu sportu polujących na najtańsze warzywa i mięso. A Białorusini w kolejkach stać potrafią, i w sztuce tej są cierpliwi. Chwilę spędziłem siedząc na targu w centrum Mińska i obserwując, jak oni to robią, jak kupuję możliwie najlepsze produkty w najlepszej cenie. Ja już stać w kolejce nie potrafię. Nigdy nie pójdę do miejsca, gdzie, aby kupić lody, ludzie stoją po 30 minut. W kolejce do kasy po bilety kolejowe denerwuję się i tyle. Oni spokojnie podchodzą do życia, po prostu tak to już jest.

Processed with VSCO with 4 preset

Białoruś. Oaza socjalistycznego spokoju w rozedrganej Europie

Wraz z liberalizacją reżimu wizowego, co dotyczy nie tylko Polski, ale też całkiem sporej ilości państwa świata, Białoruś stawia na zwiększenie potencjału turystycznego kraju. W rozchwianej Europie pełnej problemów typu imigracja, wojna na Ukrainie, terroryzm na Zachodzie, o kołchozie Łukaszenki mówi się współcześnie zupełnie neutralnie, jeśli nie ciepło. Także Polska, jeden z największych krytyków reżimu Baćki, ociepla swoje stosunki ze wschodnim sąsiadem. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami.

Majówka na Białorusi? Polecam serdecznie. Warto zobaczyć, jak może wyglądać przyszłość w cieniu przeszłości.

Kliknij poniżej w obrazek i zobacz przewodnik po Mińsku, stolicy Białorusi

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

19 comments on “Białoruś znosi wizy. Orient za miedzą otwiera się na świat

  1. Bujdy. Wlasnie jestem w Grodnie. Pierwszy raz w zyciu. Czysto, schludnie. Ludzie modnie ubrani. Biedy nie widze. Tylko mieszanke sowiecka, dawna polska i wspolczesny bialoruski kicz.

    Polubienie

  2. Pingback: Mińsk. Przewodnik tematyczny i informacje praktyczne – wojażer

  3. Oj brzmi znajomo…I to bardzo…Aż strach pomyśleć jak ta sytuacja rozwinie się dalej 😉 Bardzo ciekawy, wartościowy, DAJĄCY DO MYŚLENIA wpis 😉 Aby takich więcej 😉 Od kiedy tak dokładniej przyznałem się historii Białorusi to zrobiło mi jej się po prostu szkoda. Jest to państwo (a może było) z ogromnym potencjałem, który chyba został juz stracony :/ Ale kto wie…;)
    Pozdrawiam! 🙂

    Polubienie

  4. Dużo ciekawych rzeczy ale kadencja Łukaszenki mnie powaliła. Nie spodziewałem się takie obrotu sprawy.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  5. to już wiem gdzie się w tym roku wybiorę. Plany były od dawna jednak koszt wizy skutecznie zniechęcał. Białoruś jest chyba najmniej znanym z naszych sąsiadów.

    Polubienie

  6. Dzień po ogłoszeniu informacji o wizach kupiłam bilet do Mińska, akurat trafiła się promocja. Będę musiała poczytać Twój blog i poszukać trochę informacji, ale wstępne rozeznaje pokazuje, że za wiele opisów o Białorusi nie ma…

    Polubienie

  7. Od 2013 roku, kiedy byłeś (jeśli dobrze policzyłem) minęło trochę lat. Byłem tam dwukrotnie, choć świeże podróże to też już nie są (2015) i żyje tam się lepiej. Na iPhone’a stać więcej ludzi, bo dużo obywateli pracuje zagranicą i wysyła pieniądze do rodzin w kraju. Tak samo, Białorusini są dość mobilni i jeżdżą na zakupy do Polski, zwłaszcza ci z Kartą Polaka, która umożliwia im uzyskanie bezpłatnych wiz do Polski. Łukaszenka idzie ramię w ramię z ułatwianiem podróży do jego kraju razem z prezydentami Kazachstanu, Kirgistanu czy Uzbekistanu, które niedawno lub wkrótce też uchylą trochę drzwi do swoich krajów. I pamiętajmy, że to nie jest całkowite zniesienie wiz, tylko możliwość bezwizowego pobytu do 5 dni przy przekraczaniu granicy na lotnisku w Mińsku – w pewnym sensie będzie to świetne nakręcenie biznesu dla białoruskich linii lotniczych, a i naszego rodzimego LOT-u także. Białoruś jest piękna i nie jest żadną egzotyką z naszego punktu widzenia – zapraszam na litewską, łotewską, estońską wieś i prowincjonalne miasteczka, wyglądają tak samo jak białoruskie:-)

    Polubienie

    • Tak, dobrze policzyłeś, bardzo dobrze! Ja liczyłem na Twój komentarz i nowszą perspektywę. Oczywiście zgadzamy się pewnie odnośnie różnych moich i Twoich komentarzy odnośnie samego kraju. Wiadomo, że słowo „orientalny” jest zabawą tytułem, dla wielu bowiem jest to pewna specyficzna egzotyka. Nie zmienia to faktu, że tak jak napisałeś, to jest niezwykle piękny, czysty i uporządkowany kraj. Coś za coś, chciałoby się rzec.

      Polubienie

      • Żyjemy w czasach, gdy pojechanie do kraju, gdzie wymagana jest wiza, jest uznawane za swoistą egzotyką. Oj wygodnie nam się porobiło. Od politycznej sytuacji na Białorusi, gorszy jest ekonomiczny izolacjonizm i zależność gospodarcza od większego sąsiada. Na szczęście od kilku lat to się zmienia. Polecam śledzić wiadomości gospodarczo-ekonomiczne z Białorusi. Wymiana handlowa z państwami bałtyckimi im przerosła wymianę handlową z Rosją. Bardzo powoli, ale do przodu jest ten kraj zmierza, do dobrego przodu:-)

        Polubienie

  8. czy dobrze rozumiem, że byłeś w tym mieście jeden dzień? Nie sądzisz że to trochę mało, by wydawać takie sądy? Zwłaszcza to: „Ponoć poziom życia ludzi starszych nie jest najgorszy, jednak trudno zauważyć na ich twarzach jakąkolwiek radość” – serio? Kwestionujesz poziom życia ludzi na podstawie wyrazu ich twarzy? w dodatku obserwowanych w ciągu jednego dnia? Czy Twoim zdaniem starsi na ulicach Polski sa roześmiani od ucha do ucha? Albo gdziekolwiek na świecie? Nie twierdzę, że nie masz racji, jednak uwagi na takim poziomie są lekko żenujące

    Polubienie

  9. To ze znieieniem wiz jest trochę na wyrost, bo do dotychczasowych Białowieży i Grodna na 3 dni, dodano przylot na lotnisko w Mińsku na 5 dni. Myślę, że dopiero 5 dni na przejścia na zewnętrznych granicach by zmieniło nieco sytuację… ale na bezrybiu i rak ryba…

    Polubione przez 1 osoba

    • Dokładnie. Brakuje po prostu zniesienia reżimu, szczególnie na przejazdy koleją. Pojechałbym do Mińska pociągiem, zdecydowanie! Ale zawsze to coś. Może jak zobaczą wzrost ruchu i napływ pieniądza, to rozważą zmianę całościową.

      Polubienie

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s