Europa Felietony Włochy

Dlaczego kawa we Włoszech jest dobra i tania a w Polsce średnia i droga?

O zawiłościach związanych z ceną i jakością kawy w Polsce, oraz o tym, dlaczego Włochy to idealne miejsce dla miłośników kawy.

Kawa. Nie od tego miałem zaczynać kolejną, włoską serię. Cóż jednak, zdenerwowałem się i nie mogę, po prostu nie mogę o tym przestać myśleć. Dlaczego, psia mać, kawa w Polsce jest taka droga?

W Krakowie dzień zaczynam od otwarcia kawiarki. Kupiliśmy ją w Bergamo dobrych kilka lat temu i po dziś dzień służy nam dobrze. Włosi nazywają to proste i genialne urządzenie macchinettą i używają jej od 1933 roku, gdy została wymyślona przez Bialetti. Wsypujemy do niej zmieloną arabicę, którą kupujemy w różnych sklepach i marketach, zawsze próbując odtwarzać najlepsze smaki poznane w świecie. Potem za dnia wypijam następne, zaparzone w firmowym ekspresie. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Na koniec dnia jeszcze jedna z naszej kawiarki. To ta kawa, którą piję dla przyjemności, gdyż resztę według Magdaleny wypijam tylko z uzależnienia. Na mieście pijam z kolei rzadko, bo przy ilościach kaw, które trawię, musiałbym upłynniać jakieś 1500 zł miesięcznie. I ta liczba prowokuje mnie do napisania tego, krótkiego tekstu. 

Kilkadziesią kaw. Tyle wypiłem ich w ciągu kilku ostatnich dni we Włoszech. Wiem, nic nie mówcie, świadomy jestem tego, że jest to zapewne niezdrowe, podobnie jak palenie, to też już wiem. Widzicie, sęk w tym, że każde z nas truje się czymś innym. Ja kawą i tytoniem, ktoś może cukrem, ktoś inny alkoholem lub tłuszczem. Każdy ma jakieś swoje żywieniowe grzechy, które wpędzą nas do grobu. Mimo, że wszystko nas jakoś uśmierca, wszystko to jest jednocześnie dla ludzi. Nie oceniajmy więc siebie nawzajem i skupmy się na tym, co wszystkich nas powinno denerwować.

Nie o zdrowym czy niezdrowym jest bowiem to dzisiejsze wkurw-manifesto. O kawie miało być Kochani, o kawie czarnej jak węgiel i aromatycznej jak zapach łąki we wiosenny poranek, o pysznej i jednocześnie kurewsko drogiej, kawie.

I tu pojawia się mój wkurw najmocniejszy i to pytanie, którego wyzbyć się nie mogę – dlaczego ta kawa w Polsce jest taka droga?

Przenieśmy się na chwilę do Włoch, z krórych przed chwilą wróciłem. Wyobraźcie sobie ujmującą uliczkę jak z filmu Felliniego, na niej trattoria, osteria, ristorante, pasticceria, wszelkie miejsca z jedzeniem i w każdym z nich ona, kawa, zawsze z świetnego ekspresu, zawsze na koniec wyśmienitego obiadu lub kolacji. I oprócz tych miejsc baro-kawiarnie wszelkiej maści, od tych pamiętających lata pięćdziesiąte po te nowsze, z czerwonym logo Coca-Coli lub najnowsze, przystrojone w kombinacje modnego dziś drewna i metalu. Ceny? 0,60 euro w najtańszym miejscu, w większości 1 euro, w miejscach z widokiem lub z większą elegancją, od 1,5 do 2 euro. Tyle płacą Włosi za kawę, za napój, który piją na potęgę, za coś, co jest immanentną częścią włoskiej codzienności. Zarabiając więcej niż my w Polsce, płacą za kawę dwa do cztery razy mniej niż my nad Wisłą. Czy uważacie, że jest to normalne?

Dlaczego kawa w Polsce jest taka droga?

Gdziekolwiek nie pójdziecie w naszym nadwiślańskim kraju, wszelkiego typu kawa to wydatek średnio około 10 złotych. To z grubsza 2 – 2,5 euro w zależności od kursu. Bardziej wymyślne cappuccino i szczególnie popularne u nas latte, przy których w studenckich czasach siedziało się nawet godzinę, szybują już do kilkunastu złotych za sztukę. Zupełnie obłędne ceny osiąga zaś kawa na polskich lotniskach, gdzie kosztuje nieraz od 15 do 20 złotych. To jest, moi mili, rabunek w biały dzień. Czemu się jednak dziwić skoro woda na lotnisku w Katowicach kosztuje 8 (!!!) złotych. 

Tak, w tym naszym pięknym nadwiślańskim kraju potrafimy za kawę płacić od 2,5 do 5 euro, i wszystko to przy średnich miesięcznych zarobkach oscylujących w okolicach 500 – 600 euro. Czy to jest chore? Tak, to jest chore. 

Pomijam już fakt, że omawiany problem to klasyczny przykład #firstworldproblems – problemów pierwszego świata, gdyż w sporej części polskich miast i miasteczek nie wypijecie nawet za te 2,5 euro czegokolwiek, co prawdziwą kawę chociaż trochę przypomina. Tam, na szeroko pojętej polskiej prowincji, liczyć można na fusiastą za piątkę lub rozpuszczalną za podoboną cenę. Mając odrobinę szczęścia można trafić do McDonalda, który, jeśli jest, serwuje najlepszą kawę w okolicy.

Wracając więc do ceny najzwyklejszej czarnej kawy, mógłbym przytoczyć, i zaraz to zrobię, całą litanię na temat powodów takiego stanu rzeczy, jednak już teraz odpowiem Wam na to nurtujące nas pytanie: 

Kochani, kawa w Polsce jest droga, bo jest droga. Jak napisał kiedyś Krzysztof Krubski: „Bo wszyscy wiedzą, że w Polsce kawa jest droga. I płacą”

Właściciele kawiarni biadolą coś o wysokich kosztach najmu lokali, o kosztach pracowniczych, o sanepidzie, o podatkach i diabli wiedzą jeszcze o czym, ale prawda o nas Polakach jest taka, że akceptujemy narzucane nam i rynkowo zupełnie nieuzasadnione ceny nie tylko kaw, ale także rzeczy takich jak ubrania, więc będąc sami sobie winni, nie zmuszamy wspomnianych biznesów do jakiegokolwiek nowego spojrzenia na sprawę. Po co obniżać ceny, skoro Polak i tak to zapłaci? Choćby nie wiadomo jak mało zarabiał, na jeansy, których produkcja kosztuje 4 dolary, i tak wyda dolarów sto. Tak samo jest z kawą. 

Problemy ze zrozumieniem polskich absurdów rynkowych, mieli przez dziesięciolecia nie tylko sami Polacy, ale także obcokrajowcy, którzy spoglądali w stronę naszego kraju. I tak, esencją polskości w tym ujęciu jest dla mnie poniższy, stary fracuski tekst, który po dziś dzień nic nie traci na ważności: 

Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami (…) Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. (…) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy! Jak wy to robicie?

No właśnie, Polacy, rodacy, jak Wy to robicie, że ilekroć Was mijam to macie w ręku latte za piętnaście złotych?

Kultura kawy we Włoszech

Wracając do Włoch na chwilę. Nie dziwi zupełnie wielka, włoska, kawowa tradycja, gdyż już w XVII wieku kupcy weneccy sprowadzali ją z Egiptu na teren współczesnej Italii. Znano ją wtedy jako „arabskie wino” i bardzo szybko  rozpropagowano jej picie we włoskich księstwach i królestwach. Pomimo tego, iż początkowo uważano kawę za islamskie zagrożenie dla chrześcijańskiej europy, przyjęła się ona na stałe. 1683 rok, moment, gdy we Włoszech pojawia się pierwsze kawiarnia w Wenecji, jest chwilą, gdy pojawia się słowo café – kawiarnia – miejsce, które do tej chwili kojarzyć się ma z relaksem i przyjemnymi przekąskami. Tak rozpoczynała się historia kawy, którą Włosi rozpropagowali na cały świat. 

Najpopularniejszym rodzajem kawy pijanej we Włoszech jest espresso lub po prostu caffe’. Następnie, wersja, którą pijamy z Magdaleną najczęściej, czyli Americano – espresso podane z odrobiną gorącej wody obok. Rozcieńczona, ale nadal mocna i pełna aromatu kawa. Jest jeszcze wersja na kaca (filozofia „klin klinem”) zwana caffe’ corretto, napój z wkładką po prostu. Jest w końcu tak bardzo znane nam i popularne u nas macchiato oraz capuccino, wersje z mlekiem, czyli takie, których z Magdaleną nie pijamy wcale. 

Sam napój to jedno, ale istota włoskiej kultury ujawnia się nam na co dzień we włoskich kawiarniach, których pełno jest od centrów miast aż po małe osiedla. Opierają się one w dużej mierze na stałych bywalcach, którzy zawsze rozpoczynają dzień od wpadnięcie na stojącą kawę (jest tańsza, gdy wypita na szybko przy barze) lub na przegląd Corriere della Sera przy stoliczku w słońcu. Włosi to naród, który musi wchodzić w interakcje, musi rozmawiać, dyskutować, kłócić się. Wszystko to przy okazji spotkań przy kawie właśnie. Dlatego tak ważna jest rola baristy, człowieka, którego zadaniem jest w zasadzie tylko i wyłącznie przygotowanie idealnej kawy oraz zapewnienie towarzystwa do szybkiej rozmowy o piłce czy polityce. 

Włosi zaczynają swój dzień poranną kawą w domu i często jeszcze szybkim espresso na mieście, potem piją jedną do lunchu i jedną podczas przerwy w pracy. Ostatnią z reguły po kolacji, przed rytualnym „passeggiata”, czyli spacerze po centrum miasta. 

I to właśnie jest ten jeden z kilku elementów włoskości naszego życia, który towarzyszy nam na co dzień w Polsce. Gdyby tylko takich małych, prostych i niezobowiązującycy kawiarni było u nas więcej i gdyby ich właściciela nie powielali bzdurnego „nicsięniedaizmu” w podejściu do cen, życie byłoby o wiele przyjemniejsze.

Znacie miejsce w Waszych miastach, gdzie dobrą kawę można wypić za normalną cenę? Podzielcie się! To będzie dla mnie wiedza niezwykle cenna!

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

42 comments on “Dlaczego kawa we Włoszech jest dobra i tania a w Polsce średnia i droga?

  1. Fajnie się czyta, ale nic się z tym nie zrobi… dotyczy to wszystkiego kawy, jeansow, napojów… cena Coli w Pekinie za 0,5 litra 1,65zł…

    Lubię

  2. A Kraków. Tu nie ma gdzie się napić kawy? Serio?

    Lubię

  3. Pingback: Cafe do Electrico. Magia prostoty. |

  4. Pingback: Brescia. Krótki przewodnik po mieście, które może zastąpić Bergamo – wojażer

  5. Kawa może być droga, bo w gruncie rzeczy nie jest to coś bez czego nie da się żyć. Najlepiej smakuje, kiedy pochodzi ze sprawiedliwego handlu, a to oczywiście sprawia, że jej cena wzrasta. Nie rozumiem dlaczego kawa jest tak tania we Włoszech.

    Lubię

  6. Pingback: Kraków. Moje 7 miejsc na szybką i dobrą kawę w okolicach Rynku – wojażer

  7. Pingback: Rok 2016 był czasem wzlotów i upadków, ale głównie wzlotów | Wojażer

  8. Świetny artykuł, do którego chciałabym dopowiedzieć 2 rzeczy. Oglądałam program, w którym powiedziane było, ze w Polsce najbardziej opłaca sie miec kawiarnie, gdyż marża jest na nich ogromna. Po odliczeniu wszystkich kosztów (lokal, pracownicy, produkty) wyliczono ze średnio na 1 kawie zarabia sie NA CZYSTO 3-4 zł. Jesli lokal sprzedaje 100 kaw dziennie to po miesiącu właściciel
    ma w kieszeni ok. 9000 – 12 000 zł!!! Dlatego wlasnie, ze Polacy chca tyle płacić.

    Druga rzecz: szukałam w Krakowie typowej włoskiej kawiarni, jedna przy placu szczepanskim wydawała sie najbardziej spełniać oczekiwania. Jednakże kiedy poprosiliśmy o szybkie espresso przy barze, kelnerka popatrzyła na nas jakbyśmy sie urwali z wiariatkowa i zapytała: „Ale ze jak przy barze… tzn bez siadania?”. Kawa była bardzo dobra, fakt, cenowo wiadomo. Niestety nie wykształciła sie jeszcze u nas taka kultura. A szkoda.

    Lubię

  9. Świetny tekst, który czytałam z przyjemnością, tym bardziej że zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Nie kumam tego i nie ogarniam. W Turcji, gdzie mieszkam, a która w rozpropagowaniu kawy także pełniła niebagatelną rolę, pyszną kawę po turecku (odpowiednik włoskiego espresso) można dostać za kilka polskich złotych. Ba, w restauracjach tureckich dawana jest w gratisie po obfitej kolacji.
    Ale… kiedy pójdzie się na latte, lub jakieś inne wynalazki z pianką, cena momentalnie rośnie. Ten sam fenomen co w Polsce? 😉

    Lubię

  10. Niestety nie podzielę się miejscem, gdzie można wypić dobrą kawę za rozsądną cenę, bo… nie piję kawy 🙂 Jedyna kawa, która mi smakuje, to kawa po wietnamsku pita w Sajgonie. Ale myślę, że każdy kawosz skrzywił by się na samą myśl o takiej kawie z dużą ilością słodkiego skondensowanego mleka.

    Lubię

  11. Nie ma takich miejsc w Polsce 🙂 czasem zdarza się kawa w cenach promocyjnych w ramach Kawa Festiwal (ale odbywa się on dwa razy do roku w Warszawie i Poznaniu w wybranych lokalach).
    Mnie też kiedyś jedna panna z dość modnego lokalu tłumaczyła, że oni biedni tak sobie wynajem pomieszczenia odrabiają. Dziwne. Ja myślałam, że na jedzeniu (to była restauracja). Włosi też płacą za wynajem lokalu i nadal potrafią zaserwować kawę za 1 EUR.
    Co więcej – espresso we Włoszech jakościowo praktycznie się różni. Piłam na dworcach autobusowych, kolejowych, w kioskach, w restauracjach, barach, kawiarniach – prawie wszędzie (o ile to nie jest moloch turystyczny) pyszna. W Polsce dobrą kawę zwykłą (nie wgłębiam się w metody alternatywne) trzeba szukać z ogniem – przepalony smak goryczy, od którego skręca w środku.
    p.s. też mam Bialetti, a do pracy zabrałam urządzenie do kawy po wietnamsku. Już nie jestem w stanie pić kawy z ekspresu 🙂

    Lubię

  12. Ja Ci Marcin na to pytanie „No właśnie, Polacy, rodacy, jak Wy to robicie, że ilekroć Was mijam to macie latte w ręku latte za piętnaście złotych?” odpowiem.

    Prawda jest taka, że porażająca większość Polaków żyje na kredyt i ten stan rzeczy uważa za absolutnie normalny. Permanentny dług i zero oszczędności to nie jest stan wyjątkowy, tylko standard, a nierzadko brak kasy jest zajebistym powodem do dumy. Nie mam za to pojęcia, dlaczego tak to tutaj jest.

    Liked by 1 osoba

    • A ja Ci Kinga powiem, że to jest stan, którego pojąć nie mogę. Ponoć większość Polaków nie ma żadnych oszczędności, niektórzy mają jednomiesięczne zarobki. To jest szokujące i smutne, a jeszcze smutniejsze jest to, że, niczym w Ameryce, zaakcetowaliśmy to, że żyje się na kredyt. Nigdy tego nie pojmę. A dlaczego tak jest? Połączenie przeciętnych zarobków, wysokich kosztów i braku kuktury oszczędzania, dlatego. Co gorsze, przyszło nam żyć teraz w czasie kultu bycia bez kasy i na garnuszku państwa a ci, którzy sobie radzą nieźle, mają płacić na resztę.

      Lubię

  13. Mieszkańcy Finlandii mieliby mały problem z cenami kawy w naszym kraju. Tam pija się kilka kubków dziennie 🙂

    Lubię

  14. Jakże ja się z tym zgadzam! Problem wysokich cen dotyczy zresztą nie tylko kawy, ale napojów w szczególności! Płacisz za posiłek, a drugie tyle musisz wydać, żeby się czegoś napić. Z knajpek, które ostatnio odwiedziłam pozytywnie zaskoczyła mnie Tapasta w Poznaniu. Co prawda nie piłam tam kawy, ale litr domowej lemoniady kosztuje tam jedynie piątaka. W dodatku podają tam pyszną pastę własnej roboty! Następnym razem, kiedy tam będę, muszę się zatem bliżej przyjrzeć kawie.

    Lubię

  15. Świetnie się czytało 🙂 Ja w Polsce nie pijam kawy, czasami siorbnę coś od mojego chłopaka jak zaparzy w kawiarcr. Na samą myśl o zalewajce czy o rozpuszczalnej wykrzywia mi się twarz. Nie mam też potrzeby picia kawy, ale to inna historia.
    Raz w życiu piłam kawę, która mi naprawdę smakowała – na stoisku Gwatemali na targach ITB w Berlinie. To był ten smak po który mogłabym pojechać i na drugi koniec świata 🙂

    Lubię

  16. Dokładnie Cię rozumiem, sam jestem miłośnikiem kawy i wypijam co najmniej jedną dziennie (przeważnie więcej 🙂 ) przygotowaną w kawiarce. Dla mnie istnieje tylko espresso i americano (a mleko niszczy wg mnie smak kawy).
    I faktycznie ceny w polskich kawiarniach potrafią powalić. Jaki jest powód takiego stanu rzeczy. No cóż myślę, że niestety pokutuje w Polsce jeszcze dziwne przeświadczenie, że dobra kawa jest napojem bogów, czymś choć powszechnie dostępnym, to jednak luksusowym.
    Polacy jak by na to nie patrzeć są jednak narodem herbaciarzy, z drugiej strony gdy spotykają się w kawiarni ze znajomymi to chcą pokazać, że są „światowcami”. Pamiętaj, że choć serce się łamie to niestety trzeba przyznać, że jesteśmy narodem pozerów i to pewnie właśnie dlatego tak to wygląda z tymi cenami.

    Lubię

  17. Na ten temat ostatnio pisała Pańska Skórka (taka warszawska strona), był też o ile dobrze pamiętam tekst z miejscami, gdzie taką kawę w stolicy w normalnej cenie można znaleźć. Sama kawę gdzieś na mieście piję bardzo sporadycznie – z reguły tylko jeśli w Warszawie jem śniadanie, co zdarza się właściwie tylko po jakichś badaniach, bo z reguły piję ją w domu. Zresztą na drodze do domu i tak mam właściwie tylko piekarnię, gdzie faktycznie kawa nie kosztuje za dużo i jest dobra, a poza tym – tylko McDonald na Dworcu Zachodnim, ale to w sumie zaprzeczenie takiego przyjemnego picia kawy.

    Lubię

  18. Wszystko super, ale:
    Pasticceria (‚pasticcheria’ nie istnieje w języku włoskim… słowo to wzbudza na myśl ‚pasticche’ czyli prochy-narkotyki, a więc miejsce w którym można je nabyć lub zażyć…)
    Cappuccino (podwójne p, podwójne c)
    Corriere della Sera
    Barista (liczba pojedyncza) – Baristi (liczba mnoga)

    Ten komentarz nie ma być „hejtem”. Po prostu fajnie jest jak się człowiek rozwija i pisze poprawnie.
    Pozdrawiam z pięknego miasta, w którym mieszkam, to jest z Florencji, gdzie un caffè kosztuje 1€ (do 1,20€), a un cappuccino 1,20-1,50€.

    Liked by 1 osoba

  19. Dlatego właśnie w Polsce pijam kawę najczęściej w domu. Za każdym razem gdy lecę do Włoch, albo chociaż mam przesiadkę w Bergamo, robię solidny zapas ziaren do domu. Gdy jednak wpadam do Włoch czy Hiszpanii, nie wyobrażam sobie dnia bez przynajmniej dwóch wizyt w barze na szybkie espresso albo bombóna 🙂 Samą radość sprawia mi obcowanie w tych miejscach, a kawa tak pięknie dopełnia ten obrazek ❤️

    Lubię

  20. Polecam kawiarnię: Biała Lokomotywa, miasto: Nowa Ruda
    Przepyszne kawy za rozsądna cenę.

    Lubię

  21. Panie Wojażer, znam sporo ludzi, który otwierali i zamykali biznesy. Nie spinały się przy klientach, którzy płacą za kawę 8 zł. Sam zobacz jak wiele kawiarni powstaje i znika. Pewnie powiesz, że powód w cenie i ludzie nie kupują… Nie, powód w trudności biznesu. Licz 1m2 lokalu 100 zł (wawa), 1kg dobrej kawy 120 zł, godzina pracy baristy 12 zł. Jeśli klient nie kupi do kawy ciastka, kanapki, lunchu to ciężko spiąć koniec z końcem. Nie wrzucajmy tu Starbaksów, przy takiej skali biznesu możesz siedzieć przy espresso od otwarcia do zamknięcia.
    Będąc zagranicą pytałeś w małych kawiarniach prowadzonych przez pasjonatów na jakiej zasadzie mają wynajem lokalu? Jaki czynsz, jakie koszty pracy? Warto porównać sporo rzeczy poza pensją w kraju.
    Myślę, że niepotrzebnie rysujesz zakrzywiony obraz branży. Jest wiele forum i grupy na fb, gdzie warto sięgać po wiedzę przed napisaniem tego typu wpisu.

    Lubię

  22. Aga z podróżyszczypta

    15 zł za latte, ale w kubiszczu o pojemności 300, 400 ml, a nie filiżaneczkach, które widać na Twoich zdjęciach 🙂 Espresso w Italii kosztuje 1 euro, ale jeżeli chcesz je wypić siedząc ponosisz dodatkową opłatę (często jest to drugie euro, zależy od miasta). W Polsce espresso kosztuje średnio 6 zł i na szczęście nie trzeba jeszcze płacić za opcję siedzącą, nie jest źle 🙂

    Liked by 1 osoba

  23. I mnie jeszcze jedno dziwi. Dlaczego ta kawa we Włoszech mi smakuje, a w Polsce nie? Nie jestem kawoszem, ale włoska jest jakaś smaczniejsza, nie taka cierpka.
    Pamiętam, że w Miąższu na Placu Matejki espresso było w jakiejś niepolskiej cenie- 1 czy 2 zł do południa.
    Do 15.10 jest jeszcze promocja 50 % w nowo otwartej kawiarni w Parku Jordana 😉

    Lubię

  24. Moim zdaniem to wszystko kwestia klimatu, u nas jest za długo za zimno 😉 I od siebie tylko dodam, że ostatnio zamówiłam przez internet zapas kawy do ekspresu i tym razem znalazłam dokładnie taką samą jak zwykle, ale w wydaniu na rynek włoski, a nie do eksportu. I co? Opakowanie wygląda tak samo, a pachnie tak, że aromat czuć już w korytarzu! Teraz już nie chcę kupować innej, bo ta jest dużo bardziej… włoska!

    Lubię

    • A wcale nie jest za zimno, Magda! 🙂 W Finlandii fikka to ważny element każdego dnia, kawy się tam pije najwięcej w Europie (!), jest mnóstwo tradycji związanych z kawą, np. daje się dzieciom łyżeczki do kawy na szczęście 🙂

      Lubię

  25. akurat klasyczny #firstworldproblem to bardziej kwestia tego, ile ludzi w polsce w ogóle kiedykolwiek pije kawę na mieście, bo zazwyczaj ich nie stać 😉 ale dobra, nie o tym.

    łe, a juz myslalam że napiszesz wyjaśnienie tego stanu, ale takie że będę mogła je zrozumiec i zaakceptować, a nie zyc z myśla, że daje sie doic. inna sprawa, że zawsze zwracam uwagę na cenę i latte za 15 zł mi sie nie zdarza w polsce. wiem, gdzie dobre cappuccino wypije za 6 zl, tzn. zalezy od baristy, ale się nie nacięłam jeszcze (bike cafe, ale to nie kawiarnia stacjonarna + trzeba miec rower bo wtedy jest zniżka 😉

    niestety ja sie ganie strasznie za kupowanie kawy na mieście. bo lubię i piję w sumie za każdym razem jak mam cos do załatwenia po pracy. o, na przyklad dzisiaj będę. myslalam, że jak kupie sobie ekspres i zacznę sama mielic i zaparzać kawę, to zaczne mniej wydawać w lokalach, ale nie. i też mi smutno, że u nas kultura kawiarniania jest nie-taka.

    inna sprawa, i to jest wg mnie problem tej samej wagi: we wloszech kawa jest zawsze bezbłędna. w polsce – to, że pójdziesz do kawiarni i ze mają tam dobry ekspres, to jeszcze nic nie znaczy. w poznaniu naprawdę, jak dotad, w raptem kilku, może nastu? miejscach mozna dostac dobrą. poprosze o nagłosnienie sprawy na forum ogólnopolskim :d

    Lubię

  26. W naszym mieście (Kraków) brak takich miejsc, bo kawa i owszem jest za 4 zł (znam jeden lokal na Starym Mieście z tą właśnie ceną), ale dobra w smaku ona już niestety nie jest. Po ostatnim pobycie na południu też zastanawiałam się jak to jest, że Włosi zarabiają więcej a za kawę płacą mniej lub tyle samo. Smak natomiast jest tam dużo lepszy i nie wiem czy powoduje to sama kawa czy może klimat i słońce. Zaznaczam, że w Polsce piję kawę okazjonalnie, dwa razy w miesiącu, a podczas pobytu we Włoszech codziennie, bo nie wyobrażam sobie lepszego śniadania niż kawa z rogalikiem. Pozdrawiam i czekam na więcej włoskich opowieści, Aneta

    Lubię

  27. Świetny artykuł, jak zawsze. Też wypijam hektolitry kawy, nie wiem czy zostało mi trochę krwi w moim układzie kofeinowym i też narzekam na ceny, bo w Anglii, gdzie mieszkam, kawa jest jeszcze droższa, a do tego o dobrą filiżankę jest naprawdę trudno. Na szczęście mam kilka odmian kawiarek i maszyn w domu i przywożę kawę jako pamiątkę z rożnych stron świata.

    Lubię

  28. Święte słowa, mam te same odczucia. Dodam tylko że zakup kawy w Polsce to wielka niewiadoma. Tzn nie wiesz co dostaniesz. Szczególnie na prowincji lub w schroniskach górskich, zawsze czekam na to idiotyczne pytanie osoby obsługującej – parzona czy rozpuszczalna. No rzesz … fusy albo „gówno” tak powinno to pytanie brzmieć dosłownie. W górach dobra kawa, powiecie wybrzydza… ale we Włoszech w największym „zadupiu” nie dostaniesz kawy innej niż z ekspresu ciśnieniowego. W Bergamo na lotnisku zamówiłem kawę na szybko w mac-u, taką za parę „groszy” myśląc że dostanę w plastikowym kubku dwa łyki i spadam. Ale skąd, pani mnie zaprasza na bok (osobny dział) i zaczyna procedurę parzenia jak należy.

    Lubię

  29. A i poza aglomeracjami można się napić dobrej kawy, wystarczy się rozejrzeć a nie powielać #hurrdurr biurowej klasy średniej.

    Lubię

  30. Za dyszkę to chyba alternatywa w najmodniejszych z modnych miejsc. Espresso (podwójne) spokojnie za 5-6zł wypijesz na mieście (zatem 1,2-1,4€) i to przygotowane z dbałością, z dobrego ekspresu i z jakościowych ziaren. Jesteśmy bogatym narodem, więc nie oczekuj, że kawa będzie tańsza niż woda w sklepie 😉

    Lubię

  31. z tego co wiem to w Poznaniu w kawiarni Taczaka 20 (to też adres lokalu 😛 ) można wypić stojące espresso za 4zł, a siedzące za 5zł.

    Lubię

    • Troszkę dalej, w wieżowcu Collegium Altum Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu w kawiarni na 9. piętrze jest najlepsza kawa z ekspresu, jaką w Polsce piłam (a piłam wiele). I to z jakim widokiem – na cały Poznań! Ja preferuję białą – podaną w zgrabnej filiżance, na aromatycznym ziarnie, z finezyjnym wzorkiem z mleka, zawsze z herbatnikiem dołożonym od miłej sprzedawczyni: 5,5 zł.

      Lubię

  32. Ja też tego nie rozumiem do końca, ale może ten cytat rzuca trochę światła na sprawę:
    „latte, przy których w studenckich czasach siedziało się nawet godzinę,”.
    Właściciele kawiarni tłumaczą, że płaci się nie za kawę, ale za miejsce, zresztą w Paryżu dość powszechny jest potrójny cennik kawy w zależności od tego, czy pije się przy barze, przy stoliku czy na zewnątrz. W kawiarniach klonujących Starbucksa można siedzieć dwie godziny i nikt złego słowa nie powie, właśnie dzięki takim cenom kawy a nie innym i to jest coś za coś. Natomiast dlaczego ceny kawy w PL są podobne niezależnie od tego, w jakich warunkach się ją pije i dlaczego we najmniejszej pipidówie we Włoszech można dostać lepsze espresso niż w (ostrożnie szacując) 80% polskich kawiarni – tego nie kumam.

    Liked by 1 osoba

  33. Zapach kawy o poranku pykającej na piecu z kawiarki Bialetti – bezcenny. Przy naszym nałogu do kawy ilość litrów tego płynu dziennie nie kończy się na jednej filiżance. I całkowicie zgadzam się, że kawa w Polsce jest o wiele za droga. Lecz jednocześnie nie umiem sobie wyobrazić Polaków celebrujących kawę tak jak to robią Włosi. Jak znajdziesz fajne miejsca z dobrą i prawdziwą kawą to chętnie jest sprawdzimy.

    Liked by 1 osoba

  34. Za rozsądną cenę to chyba u mnie w kuchni 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Lubię

  35. Pyszna kawa, tylko ten mini rozmiar 😉 kawy do papierosa brakuje 😉

    Lubię

  36. Witam serdecznie, kawę pijam tylko od okazji do okazji, gdyż na co dzień poddałem się całkowicie czarowi Yerba Mate. Nie mniej jednak przyłączam się do „wkurw-manifesto” bo gdy już chcę gdzieś napić się dobrej kawy (czy, w ogóle kawy) to czuję że panuje jakaś zmowa cenowa.

    Lubię

  37. Hej,

    Moim zdaniem kawa jest wlasnie dlatego taka droga, ze nie ma takiego popytu na kawe w kawiarniach w Polsce. Nie ma takiej kultury picia kawy, przez co ciezko obnizyc cene.

    Jesli mowimy o Krakowie to polecam zainteresowac sie kawa z segmentu speciality. Jest w Krk pare naprawde dobrych kawiarni. Polecam szukac pod haslem third wave coffee.

    Pozdrawiam i dziekuje za wpisy

    Lubię

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s