USA | rodzinne Connecticut

Connecticut to miejsce, gdzie, jeśli jesteś turystą przyjeżdżającym do USA, raczej nie zawitasz. Jeśli już, to przejedziesz przez ten stan w drodze z Nowego Jorku do Bostonu. Miejsce to oferuje pracę, życie, możliwości, ale niekoniecznie jest turystyczną mekką przyjeżdżających z Europy. A szkoda, bo stan ten, choć mały, ma wiele do zaoferowania i uważany jest za jeden z najładniejszych w USA. Pełni jego uroków nie mogłem poznać, gdyż przyjeżdżam tutaj głównie w miesiące nie należące do najprzyjemniejszych – w grudniu i w marcu. A tak naprawdę całą gamę kolorów stan ten ukazuje od wiosny do jesieni. W lecie potrafi z kolei nieźle przygrzać tworząc swoisty, prawie tropikalny, klimat. Niektóre okolice to istny raj dla kolarza, i wielokrotnie jadąc przez nie samochodem, wyobrażałem sobie jak pędzę tamtędy na moich dwóch kółkach.

Ten trzeci najmniejszy stan powszechnie znany jest jako Constitution state – stan konstytucji. Wynika to z historycznych wpływów jakie miał przy tworzeniu rządu federalnego oraz samej ustawy najwyższej. Ten niepozorny region jest miejscem, w którym według cenzusu z 2010 roku, istnieje największy przychód per capita w całych Stanach Zjednoczonych. Pomimo dużych liczb i ogromnej ilości bogatych ludzi mieszkających w tym regionie, z każdym rokiem powiększa się przepaść między bogatymi a biednymi. I tak w tym najbogatszym per capita stanie, mieszczą się także jedne z najbiedniejszych i najniebezpieczniejszych miast w USA. Connecticut jest stanem pełnym kontrastów. Pomimo faktu, iż mieszka w nim wspomniana masa bogatych ludzi, Hartford, stolica stanu, jest jednym z dziesięciu miast USA, gdzie dochód per capita jest najniższy. Należy bowiem pamiętać, że Ci zamożni mieszkają najczęściej poza miastami, stąd w statystykach miasta wypadają bardzo przeciętnie. Aby zrozumieć, gdzie mieszkają Ci majętni, można przytoczyć fakt, iż Connecticut ma najwięcej po Kalifornii domów wartych grube miliony dolarów. Domy te nie mieszczą się w miastach. Od mocno ponad dwóch dekad obserwuje się bowiem masowe wyprowadzania się wyższej klasy średniej na dalekie przedmieścia, co pozostawia downtown (centrum) w rękach biedoty i firm, które mają tam swoje wieżowce. Warte ogromne pieniądze domy najbogatszych ludzi w tym stanie poukrywane są w malowniczych, pagórkowatych okolicach z dala od miast. Jadąc samochodem przez wspomniane okolice zimą, można dojrzeć wspaniałe posiadłości elity tego kraju. Latem, gdy cały stan wygląda jak jeden wielki las, jadąc autostradą nie dojrzysz ani jednego z tych domów.

Z innych ciekawostek – Connecticut to drugi stan po Massachusetts, w którym od 2008 roku legalne są małżeństwa osób tej samej płci. Mieszkańcy tego stanu w większości głosują na Demokratów. Na terenie stanu mieści się słynny uniwersytet Yale. Mieszczące się w Hartford Wadsworth Atheneum Museum of Art jest najstarszym publicznym muzeum w Stanach Zjednoczonych, znajduje się tam najstarszy park publiczny – Bushnell Park oraz wydawana jest tam najstarsza gazeta w USA – The Hartford Courant. W Hartford, stolicy stanu, mieści się także bardzo fajne miejsce, jakim jest dom i muzeum Marka Twaina. Z obecnej perspektywy niezwykle trudno uwierzyć, że Hartford dawno temu było miastem bogatszym od Nowego Jorku.
Moją ulubioną postacią pochodzącą z Hartford i związaną z tym miastem jest Samuel Colt. To dzięki temu człowiekowi Amerykanie są obecnie najbardziej uzbrojonym narodem na ziemi. Do czasów Colta broń nie była powszechnie dostępna, gdyż po prostu nie była tania. Colt postawił na masową produkcję i na to, by każdego było stać na posiadanie swojej broni. To właśnie w Hartford mieściła się słynna fabryka Colta. W Stanach mówi się, że Pan Bóg stworzył ludzi a porucznik Samuel Colt uczynił ich równymi. Wynikało to po prostu z tego, że nie ważne jakie było pochodzenie człowieka, czy był biedny, czy bogaty, wobec broni był tak samo bezbronny.
Dla mnie Connecticut i samo Hartford to swoiste rodzinne miasto. Mieszka tutaj duża część rodziny mojej żony oraz jej rodzice. Przyjeżdżając do USA przyjeżdżam nie tyle zwiedzać, ale raczej spędzić rodzinny czas i odpocząć, czego z reguły nie robię podczas innych wyjazdów, gdy od rana do wieczora jestem na nogach starając się zobaczyć jak najwięcej. Spotkania to najmilszy aspekt pobytu w Connecticut – zawsze jest tak rodzinnie i przyjaźnie.

3 odpowiedzi

  1. Awatar lilka

    Pięknie opisales😊

  2. Awatar
    Anonim

    Bardzo mi się podobał artykuł. Wiele się z niego dowiedziałam. Zainteresowałam się tym stanem, gdyż moja córka w te wakacje tam przebywa i namawia mnie żebym ją odwiedziła.
    Dlatego też zaczęłam szukać jakiś informacji o tym stanie.
    Pozdrawiam Teresa ze Szczecina

    1. Witam Tereso! Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się, że do mnie trafiłaś. Czy udało Ci się odwiedzić córkę albo czy masz to w planach? Pozdrawiam!

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Marcin Wesołowski jest konsultantem i mentorem pracującym na styku biznesu, relacji i tożsamości. Blisko dwadzieścia lat pracy w zarządzaniu łączy z praktyką twórczą oraz szkoleniem psychoterapeutycznym w nurcie Gestalt. W pracy stawia na uważność, klarowność i porządkowanie złożonych sytuacji.

Więcej o mnie ›

Newsletter

Zapisz się do newslettera

To nie jest newsletter sprzedażowy. To miejsce na myśli, które wymagają czasu i uważności. Jeśli chcesz je dostawać — zapisz się.

About the Coach ›

Wpisy blogowe

Poznaj mnie

Nazywam się Marcin Wesołowski.

Łączę kilka światów. Pracuję jako konsultant strategiczny w biznesie, w czasie wolnym tworzę jako artysta, a w pracy z ludźmi towarzyszę im jako mentor i doradca w momentach zmiany i ważnych decyzji. Jestem w trakcie czteroletniego szkolenia na psychoterapeutę w nurcie Gestalt.

Sprawdź jak mogę Ci pomóc: kliknij tutaj

Odkryj więcej z MARCIN WESOŁOWSKI KONSULTING

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej