Polska

Zubrzyca Górna. Orawski Park Etnograficzny

Skansen w Zubrzycy Górnej to prawdziwa podróż w czasie i genialne miejsce na odpoczynek.

Podróże po świecie nauczyły nas, że w poszukiwaniu tak zwanej odskoczni, potrafiliśmy i mogliśmy przemierzać ogromne odległości i docierać do najdalszych celów, wszystko po to, aby naładować baterię, uciec od codzienności, spełnić marzenia – nazwijcie to jak chcecie. Pandemia, która zamknęła nas w naszych krajach, a na początku w naszych domach, pokazała, że ten, jeszcze wczoraj dostępny świat, na jakiś czas może stać się dla nas czymś najzupełniej odległym.

Nie można jednak tak zupełnie i od razu wyrugować z człowieka chęć wyjeżdżania, odpoczynku, odkrywania czegoś nowego. Być może oduczyłaby nas tego dżuma, ale z pewnością nie covid-19. I tak, gdy tylko zniesiono nakaz pozostawania w domu oraz zakaz przemieszczania się, ludzie ponownie ruszyli w drogę.

Ruszyłem też i ja. Nawet wcześniej, zanim zniesiono zakazy. Dzięki mojemu psu, który wymaga sporo ruchu, mogłem przez sześćdziesiąt dni poznawać każde wzgórze, każdą dolinę, każdy las i skałę w okolicach, w których mieszkam. Tak odkryłem dla siebie ideę poznawania naszych mikroświatów, miejsc, które często po prostu nie znamy. Gdy zaś zniesiono wiele obostrzeń, ponownie ruszyłem w drogę. Na swoim skuterze jestem w stanie przemierzać całkiem spore odległości toteż szybko wyciągnąłem mapę województwa małopolskiego, której bacznie zacząłem się przyglądać. Pierwsza podróż pandemiczna poprowadziła mnie do Piwnicznej. Druga do Jury Krakowsko-Częstochowskiej, trzecia zaś, ta, o której dzisiaj Wam opowiem, przeniosła mnie na Orawę, do południowych krańców Polski między Babią Górą a majestatycznymi Tatrami.

Gdy pewnego dnia spacerowaliśmy z sąsiadem z naszymi psami po polach nieopodal naszych domów, zauważyliśmy, że Babia Góra nadal, pomimo wysokich temperatur w kraju, pokryta jest śniegiem. Gdy wspomniałem, że widzę ją codziennie i że dzieli nas jedynie sto kilometrów, sąsiad zapytał, czy byłem w położonym u podnóże Babiej, skansenie w Zubrzycy Górnej. Nie byłem – odpowiedziałem zaskoczony istnieniem miejsca, o którym nigdy nie słyszałem. W końcu, zaplanowawszy nadrobienie braków, ruszyłem w skuterową podróż do tego wyjątkowego miejsca.

Dla zasady, cel, szczególnie, gdy przemieszczam się na moim jednośladzie, ma być ukoronowaniem drogi. Sama droga ma zaś dostarczyć wiele przyjemności z oglądania zmieniających się krajobrazów. Ruszyłem więc spod podkrakowskiej Morawicy w stronę Łączna, gdzie przekracza się Wisłę i rusza w kierunku Wadowic. Do papieskiego miasta jednak nie wjechałem, gdyż obrawszy małe, lokalne drogi, podziwiałem trasę w kierunku Suchej Beskidzkiej, która pięknym łukiem omijała miasto kremówek. Z Suchej pozostało jedynie skierować się w stronę Żywca, aby w pewnym niepozornym punkcie odbić w stronę Zawoi by rozpocząć mozolną wspinaczkę po stromych serpentynach.

Zdarzały się takie chwile, że prędkość nie przekraczała czterdziestu kilometrów na godzinę. Podjazdy zmuszały mnie do wyciskania wszystkiego, co możliwe z mojej starej maszyny. Opłaciło się. Gdy mijałem wstęp do Babiogórskiego Parku Narodowego, od razu dodałem go na listę to letnich mikro wypraw, jednak cel był już rzut beretem ode mnie. Gdy zjeżdżałem stromymi, zawijanymi drogami w stronę Zubrzycy Górnej, moim oczom ukazał się cały majestat Tatr. U ich podnóża widać zaś było wielką krainę, do której wybierałem się w moją mini podróż – Orawę.

Od chwili, gdy zamieszkałem pod Krakowem, wyrobiłem w sobie więź z wsią. Polubiłem ją i szczególnie doceniłem jej uroki podczas pandemicznej kwarantanny. Już od jakiegoś czasu zauważyłem, że coraz bardziej podobają mi się wszelkie skanseny i miejsca, które pozwalają, chociażby w naszej wyobraźni, przenieść się do idyllicznej (czy też idyllicznie wyobrażonej) wsi na początku minionego wieku. Takim miejscem jest Muzeum Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej.

Najbardziej zaskakujący jest dla mnie fakt, iż miejsce, które było pierwszem w powojennej Polsce muzeum na wolnym powietrzu, pozostało przez tyle lat czymś dla mnie zupełnie nieznanym.

Serce tego kompleksu jest czymś, co stało w tym miejscu w niezmiennie od ponad czterystu lat. Jest nim Dwór Moniaków. Początkowo gospodarstwo sołtysie, z czasem stało się siedzibą szlacheckiej rodziny Moniaków z Zubrzycy Górnej. Nie był to wielki ród – posiadał zaledwie część wsi, jednak na Orawie, miał on ogromne znaczenie i wpływał na kulturowo-gospodarcze dzieje regionu. Siedziba ich rodu od zawsze budziła zachwyt – niemalże starożytne miejsce otoczone naturą, oplecione niewielkimi potokami, z majestatyczną Babią Górą w tle, zachwycało każdego, kto docierał na miejsce.

W latach trzydziestych minionego wieku potomkowie rodu – Joanna z Łaciaków Wilczkowa oraz jej brat, Aleksander Łaciak, przekazali kompleks na rzecz Skarbu Państwa. W 1937 roku sfinalizowano proces i tak powstało pierwsze muzeum na otwartym powietrzu w powojennej Polsce. Dzisiejszy kompleks dzieli się na oryginalną część – wspomniany kompleks Moniaków, kilka okalających go, sprowadzonych budynków oraz nową część, której nie pamiętają ci, którzy o istnieniu tego skansenu mnie uświadomili.

Do Parku Etnograficznego docieram jako pierwszy gość. W tle panuje błoga cisza, przez chmury przebija się nieśmiało słońce, wszystko wokół kwitnie. Postanawiam na dwie godziny wyłączyć intensywne myślenie i przenieść się do przeszłości. W swoistej zabawie z samym sobą wyobraziłem sobie, że przemieszczam się po swoim miejscu zamieszkania. Wybrałem dom, który uznałbym za swój, odwiedziłem warsztaty, w których bym pracował (najpewniej byłbym drwalem lub stolarzem), karczmę w której bym pił po pracy i kościół, w którym wznosiłbym modły.

Widać, co w życiu lubię najbardziej, gdyż pierwsze kroki skierowałem właśnie do charakterystycznego, białego budynku, który w XIX wieku pełnił funkcję karczmy. W życiu ówczesnych ludzi było to specyficzne centrum życia kulturalnego. Nie tylko można było w nim zjeść, napić się, ale także wymienić się informacjami a także spotkać różnych wojażerów, którzy akurat zatrzymali się w tym miejscu na nocleg i wyszynk.

Należy pamiętać o tym, że Orawa była obszarem, który nie tylko widział wielu podróżnych i handlarzy ciągle przemierzających jej szlaki, ale także nieustannie przesuwające się granice. Nieopodal, jeszcze w 1918 roku, w miejscowości Podwilk, mieścił się punkt graniczny między Królestwem Węgierskim a austriacką Galicją.

Tuż po I wojnie światowej wybuchł konflikt pomiędzy Polską a Czechosłowacją o przynależność Orawy. Źródłem problemu było to, że w Górnej Orawie zamieszkiwała ludność polska, a w Dolnej – słowacka. Planowany był plebiscyt, w którym ludność miała wypowiedzieć się na temat przynależności państwowej. Nie odbył się on jednak, gdyż Polska podczas wojny z bolszewikami zgodziła się na podział bez pytania zainteresowanej ludności o zdanie. I tak Polsce przypadło 12 wsi w Górnej Orawie. W 1938 r. rząd Polski, wykorzystując podpisanie układu monachijskiego, zwrócił się do Czechów z ultimatum o oddanie czterech niewielkich fragmentów terytorium Orawy. Tereny te, po przyłączeniu, pozostały w granicach Rzeczypospolitej niecały rok. Współczesną granicę między Polską a Czechosłowacją określiła umowa zawarta 13 czerwca 1958 r.

Polityka polityką, historia historią. Czas na coś dla duszy. Wyobraziwszy sobie, że po ciężkim dniu wypijam deczko miodu, zrozumiałem, że karmienie ciała to jedno, ale niezmiernie ważne w tych czasach było także karmienie duszy. Dlatego też z każdej strony okrążyłem Kościół Matki Bożej Śnieżnej, przeniesiony tutaj z Tokarni. Najstarsze zapisane notatki na temat tej świątyni pochodzą z 1643 roku. Posiada ona w chwili obecnej wiele starych elementów, jednak na przestrzeni wieków przeszła ona rozbudowę i wielokrotne remonty. To miejsce otacza jakieś magiczne sacrum. Prostota i kameralność tego miejsca połączone z panującą wokół ciszą, serwują człowiekowi rajskie doznania.

Jednak chyba najciekawszym aspektem takich miejsc jest niejaki wgląd w życie naszych przodków sprzed stu lat czy więcej. Nagromadzone na miejscu zabytki często reprezentują różne przedziały czasowe jednak jako całość miejsce to ukazuje tradycyjną kulturę społeczną i duchową polskiej Orawy. Różne zagrody chłopskie znajdziemy na miejscu – jedne z nich bardzo proste, żeby nie powiedzieć że biedne, inne niezwykle bogate i pięknie urządzone. Kto je zamieszkiwał? Część polska Orawy stanowi mały jej kawałek, większość położona jest po słowackiej stronie. Teren polskiej Orawy był jednorodny etnicznie – był on zasiedlony przez polskich osadników z pozostałych regionów Małopolski oraz z Żywiecczyzny. Do końca XIX wieku mieszkańcy Orawy nie mieli świadomości etnicznej ani narodowej. Do 1918, jak wspominaliśmy wcześniej, Orawa była częścią Królestwa Węgier. Według spisu z 1910 mieszkało tam 72 125 Orawian następujących narodowości: 59 096 Słowaków, 16 131 Polaków, 2000 Węgrów, 1518 Niemców.

Spacerując po skansenie i obserwując ciągle budzącą się do życia naturę, człowiek zdaje sobie sprawę, że to właśnie ona regulowała życie naszych przodków – i tak – był czas na ciężką pracę oraz czas na odpoczynek. Był i czas na świętowanie, coś, czego każdy z nas potrzebuje po kilku dniach pracy w każdym tygodniu.

Jeśli chodzi o gospodarkę, pod koniec XIX wieku Orawa słynęła z uprawy i obróbki lnu. Tkactwo praktykowane było do lat 60. XX wieku. Choć Orawa to region podobny do sąsiednich, różni się na przykład w temacie pasterstwa. Sąsiednie Podhale znane jest powszechnie z wypasu owiec, Orawa słynęła zaś z wypasu bydła, zwłaszcza wołów. Wypasano je na babiogórskich halach.

Spacerowanie po skansenie w Zubrzycy Górnej było wspaniałą podróżą w przeszłość. A tymczasem, chciałbym Wam przy okazji polecić bardzo ciekawą produkcje krótkometrażową, którą opowiada o przyszłości i osadzona jest w innym skansenie – w Sierpcu. To pewnie kolejny, który będę chciał odwiedzić.

Zostawiam Was więc z filmem wyprodukowanym przez Szparagi – trafiłem na niego kilka dni przed wyjazdem na Orawę, i bardzo mnie zaciekawił oraz sprowokował:

A jeśli macie jakiś skansen, który dobrze znacie, i którym chcielibyście się podzielić, koniecznie napiszcie w komentarzu!

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

8 komentarzy dotyczących “Zubrzyca Górna. Orawski Park Etnograficzny

  1. Lidia Scechura

    Polecam film Na granicy światów nakręcony w oskansenie w Sidzinie.Mozna zobaczyć na stronie orawa.tv

  2. Małgorzata

    Polecam skansen w Sanoku

  3. Orawa skrywa wiele tajemnic, miała wiele trudnych chwil w swojej historii. Te kłopoty z świadomością etniczną mieszkańców, o której Pan pisze mogą wynikać również z faktu, że do pierwszej połowie 18-tego wieku spora część mieszkańców to byli protestanci. Niestety doszło do tragedii na ziemiach Orawy, również tej obecnie należącej do Polski, o której dzisiaj raczej niechętnie się mówi. Czasami ktoś wspomni, że „przegnano ich” z tąd. A cieszyńskie kręgi dzisiejszych protestantów, badającą ten temat, wspominają wprost, że doszło do rzezi na protestanckiej ludności Orawy. Zatem wiele tajemnic skrywa ta kraina…..

  4. Małgosia

    Chyba poczekam aż otworzą granicę, żeby odwiedzić polski i slowacki. Bardzo mnie zachęciłeś.

  5. Kura Domova

    Podobnym (chociaż w Zubrzycy byłam w dzieciństwie, ale z pańskich zdjęć mogę trochę przywołać w pamięci) jest Skansen Wsi Orawskiej Zuberec na Słowacji. Odwiedziłam go kilka lat temu, przepięknie położone miejsce a sam skansen poza zabudowaniami i zabytkami zaskakuje życiem w zagrodach. Można spotkać kozy, gęsi, kury, owce… Polecam

    • Tak, miałem w planach słowacki odpowiednik także, ale „Twierdza Polska” trzyma się w zamknięciu.

      • Jednak są inne. Skansen w Zubrzycy jest duuuuuuży. Robi wrażenie powierzchnią, która jest bardzo widoczna. Z kolei skansen w Zubrecu, jest przepięknie położony na zboczu (do kościółka się wspinamy), ale też z tego powodu przestrzeń jest mocno ograniczona. Oba są świetne, ale dla mnie bardzo inne.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.