Europa Włochy

Lucca (Lukka). Atrakcje jednego z najpiękniejszych miast Toskanii

Lukka - jedno z najbardziej urokliwych miast Toskanii - to idealne miejsce na jednodniową wycieczkę z Florencji.

Włochy. Kraj, który można poznawać przez całe swoje życie i bez przerwy odkrywać w nim coś dla siebie. To także kraj, do którego podróżować można bez przerwy i nie odkrywać w nim nic – jedynie cieszyć się jego wyjątkową i niepowtarzalną atmosferą oraz przeżywać ten idylliczny, włoski styl życia, o którym, chociażby na czas wakacji, marzy wielu z nas. Tym razem w poszukiwaniu tego doświadczenia udałem się ponownie do Toskanii, gdzie odnalazłem kolejny wspaniały klejnot – niewielkie i urokliwe miasto Lukka, do którego chciałbym Was dzisiaj zaprosić. 

Nie liczę już, ile razy byłem w tym kraju. Do niczego nie jest mi to potrzebne. Coś, co zrozumiałem podróżując do niego tak prywatnie jak i służbowo, to fakt, iż jest to jedno z tych niewielu zupełnie niezobowiązujących miejsc, gdzie czuję się dobrze, gdzie odpoczywam nawet podczas najkrótszych pobytów, gdzie łatwo i szybko mogę dolecieć, ale także, gdzie poruszam się jak ryba w wodzie, choć mój włoski nie wychodzi poza ra my najprostszych zwrotów. Takie są te Włochy – ujmujące a w dodatku pełne różnorodności i regionów, które dają nam różne doznania. 

Toskania jest jednym z takich miejsc. Jednym z najbardziej bajkowych, filmowych, ujmująco brzmiących. W jej przypadku zdarzało mi się wraz z Magdaleną wpadać do jej największego i najważniejszego miasta – Florencji, ale także krążyć po małych miasteczkach regionu i między jej falowanymi obszarami pełnymi urokliwych wzniesień. Toskania to jednak, oprócz pięknej natury, wspaniałych winnic oraz swojskich wiosek, region, w których pełno jest prawdziwie bogatych w historię, kulturę i kulinaria, miast. Jednym z nich jest Lukka, do której dociera się bardzo szybko i prosto. 

Jednym z podróżniczych wyobrażeń na temat Toskanii jest to, że koniecznie trzeba w niej wypożyczyć samochód i zapuścić się w całe to piękno. Otóż nie, nic nie trzeba. Można, jeśli chce się cały dzień spoglądać na butelki pysznego wina i nic nie spróbować. Można także zasmakować się w pełni w jego bukiet i po prostu ruszyć przed siebie pociągiem. Po jego opuszczeniu zaś, w większości miejsc, do których dotrzemy, jedyne, czego potrzebujemy to nasze nogi. I taka właśnie jest Lukka. Dotrzemy do niej w lekko ponad godzinę pociągiem z Florencji, a gdy już będziemy na miejscu, jedyne, co musimy zrobić, aby znaleźć się w jej sercu, to przejść przez drogę i minąć świetnie zachowane mury miejskie. Witamy w kolejnym włoskim raju! 

O – jedziesz do Lukki! – tak reagowali moi włoscy znajomi we Florencji oraz Krakowie – świetny wybór! Tam jest tyle wspaniałych rzeczy do zrobienia w Lukce. Koniecznie wejdź na jedną z wież! I nie wyjeżdżaj bez próbowania tradycyjnego ciasta buccellato! – powtarzali. Posłuchałem i bez zastanowienia rzuciłem się w wir doświadczania tego miasta. 

Ogromne mury otaczające historyczne centrum Lukki są imponującą i świetnie zachowaną konstrukcją. W zasadzie całe poznawanie miasta można zacząć od spaceru po otaczających go plantach. Centrum jest bowiem kompaktowe a tym samym z pewnością wystarczy nam czasu na wszystko. Spacerując wzdłuż murów możemy cieszyć się widokiem i panoramą, z której miasto jest bardzo dumne. Warto przy tym pamiętać, że dzięki owym murom, Lukka zachowała względną polityczną niezależność aż do XIX wieku. Do dziś pozostają one jedynymi w całości zachowanymi oraz w całości dostępnymi murami warownymi w tym kraju, których łączna długość wynosi aż cztery kilometry. 

Po krótkim spacerze wzdłuż murów nadchodzi czas na wejście do miasta. W dniu, w którym uciekłem z Florencji, gdyż na ulicy, gdzie znajdował się mój hotel, rozstawiał się akurat targ ze starociami, trafiłem do miasta, którego praktycznie każdy zakamarek zapełniły stoiska z włoskimi i orientalnymi antykami. Dla tych, którzy lubią polować na to i owo, ale jednocześnie walczą z pokusą zbieractwa, mogłaby to być istna tortura. Skutecznie walczyłem z pokusami poprzez skupienie się na tym, co w tym mieście wieczne i niezmienne – nad jego zabytkami. 

Lukka nosi nazwę miasta stu kościołów. Rzeczywiście spora reprezentacja budynków sakralnych o wszystkich przekrojach stylów architektonicznych nadaje miasto specyficznego uroku. Warto rozpocząć od katedry świętego Marcina, powszechnie nazywanej „il Duomo” – jak wszystkie katedry we Włoszech. Do katedry dociera się od razu po wyjściu ze stacji kolejowej i nie da się jej przeoczyć. Wraz z placem noszącym nazwę tego samego świętego, tworzą one piękną tkankę architektoniczną, przy której warto przysiąść i poobserwować toczące się tam życie. 

Kolejnym budynkiem sakralnym wartym naszej uwagi jest kościół świętego Michała, który wraz z obszernym placem znajduje się przy najsłynniejszej handlowej ulicy miasta – il Fillungo. To po niej w weekendy przetaczają się tłumy mieszkańców i turystów podziwiając nienagannie utrzymane witryny i robiąc zakupy. 

Z il Fillingo można dostać się prawie wszędzie jednak kolejnym naszym przystankiem powinien być Piazza dell’Anfiteatro – Plac Amfiteatralny, prawdziwy klejnot z czasów rzymskich. Gdy stanie się na środku sporego, owalnego placu, wyraźnie widać, że budynki zostały zbudowane na przestrzeni kolejnych wieków wokół oryginalnej, eliptycznej konstrukcji typowej dla rzymskich amfiteatrów dawno temu. Chociaż sam amfiteatr już nie istnieje, dzięki wyjątkowemu kształtowi, możemy przenieść się w przeszłość do czasów rzymskiego imperium. Na samym rynku pełno jest restauracji i knajp, w których warto zatrzymać się na lunch, karafkę wina czy kieliszek aperol spritzla, idealnego na odpoczynek w promieniach toskańskiego słońca. 

Po odpoczynku  w pozostałościach amfiteatru skierujmy się na spacer ku wyjątkowej miejskiej wieży – Torre Guinigi.  Trudno ją przeoczyć, gdyż jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w mieści – na jej szczycie rosną bowiem piękne drzewa, które pochodzą z czasów, gdy rodzina Guinigi stworzyła tam ogród mający symbolizować odrodzenie miasta pod ich panowaniem. Wejście na jej szczyt to wręcz obowiązek. Rozpościera się stamtąd niesamowita panorama miasta oraz otaczających go gór. Innym punktem, z którego można spojrzeć na miasto jest wieża Torre delle Ore, która jednak pozostaje zamknięta poza głównym sezonem turystycznym. 

Spacerując w okolicach, gdzie kończy się słynna, handlowa ulica il Fillungo, koniecznie należy odwiedzić kościół San Frediano. Budynek ten słynie z niesamowicie ujmującej fasady frontowej z piękną mozaiką oraz z imponującej, zdobnej dzwonnicy. Pochodząca z XIV wieku mozaika została dodana z przodu kościoła po jego wybudowaniu i po dziś dzień zachowuje swój niesamowita urok. 

Po odwiedzeniu głównym atrakcji miasta, zapuściłem się w różne uliczki miasta, bez celu krążąc po nim, tak jak lubię to robić we włoskich miasteczkach. Tak właśnie trafiłem na pewne interesujące dzieło w środku jakiegoś opustoszałego budynku handlowego. Ktoś zamiatał śmieci w rogu hali, jakaś pani dopijała espresso nad rozwaloną kapustą a gdzieś w tle moją uwagę przykuła wielka papierowa rzeźba. „Wygląda jak wielki anioł stróż jak się przy niej stanie” – pomyślałem. Obok niej nie było żadnej tabliczki, żadnej informacji. Jedynie przeterminowana gaśnica i jakieś śmieci. W pociągu do Florencji nie dawało mi to spokoju i zacząłem grzebać. Co jak co, ale w wyszukiwaniu informacji jestem mistrzem. Tym razem nie było łatwo, ale po kilkunastu minutach znalazłem wszystko, co potrzebowałem.

Nazywa się Eu Tazè, jest piękną kobietą. Dwa lata temu jej praca wystawiona była na Lucca Biennale. Rzeźba nosi nazwę „Turtle woman” i po zakończeniu biennale przeniesiona została do Mercato del Camine, gdzie znalazłem ją dziś idąc i rozmawiając z Magdaleną przez telefon o naszym psie, który znów rzucił się w pogoń za czymś.

Eugénie Tazé-Bernard, tak brzmi jej pełne nazwisko, urodziła się w 1989 roku. Jest francusko-peruwiańską artystką. W swoich pracach łączy anatomię człowieka z anatomią zwierząt (ciało ludzkie jest używane tak, że odwiedzający odnosi się do dzieła sztuki, podczas gdy anatomia zwierząt jest symbolem wewnętrznych emocji jednostki). Wraz ze swoją „Turtle Woman” (kobieta żółw) artystka przedstawia wizję chaotycznego świata opanowanego przez współczesne życie, zachęcając widza do zastanowienia się nad tym, co może się stać z przyszłością ludzkości. 

Wywołuje ideę ludzkiego ciała przystosowującego się do nowych kształtów, które mogłyby je przykryć i stać się ochroną, sposobem na ucieczkę, milczenie i łączenie się ze sobą. Rodzaj tarczy, która pokazuje nieuniknione dostosowanie ludzkości do współczesnej epoki.

Tydzień po moim powrocie do Polski we Włoszech wybuchło ogniowo koronawirusa, które skutecznie uśmierciło podróżowanie do tego kraju. Wizja chaotycznego świata stała się codziennością zaś nam, kochającym podróżować po świecie, pozostaje czekać, aż to szaleństwo minie. Wtedy, mam nadzieję, zainspirowani tą krótką relacją oraz zdjęciami, przekonacie się na własne oczy, jakim pięknym miejscem jest Lukka. 

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

9 komentarzy dotyczących “Lucca (Lukka). Atrakcje jednego z najpiękniejszych miast Toskanii

  1. Lucca miała być w tym roku, pod koniec maja znaczy. Pytanie, czy będzie… pewnie marne szanse, ale dzięki za ten wpis, bo pewnie wcześniej czy później się przyda:)

  2. Ja po mojej ostatniej wizycie w Apulii zaraziłem się (chociaż teraz to chyba nie najlepsze określenie) miłością do Włoch… Jestem ciekaw innych części tego kraju, bo wiem, ze jest bardzo różnorodny… co jeszcze bardziej potęguje moja ciekawość. Czas pokaże, kiedy będzie mi dane znów tam zagościć. Mili ludzie, korzystne ceny i ten niepowtarzalny klimat oraz atrakcyjność miejsc. Z wielka przyjemnością przeczytałem przez Twój artykuł 😉

  3. Jak zwykle piękna relacja, która uświadamia mi, że za rzadko jeżdzę do Włoch. Bo zazwyczaj wybieram Francję. Oczywiście w najważniejszych miastach byłam, a w zeszłym roku odkryłam uroki Umbrii, ale ciągle mam niedosyt.

  4. reklama nie na czasie

  5. vito anstadt

    Na tej wiezy rosna deby ,a nie jakie stam drzewa.A idac od tej wiezy w strone murow ,na jednym z rogow po lewej stronei ulicy jest sklep z alkoholami ukrywajacy wielka tajemnice.
    Jesli spodobasz sie zalodze,w glebi sklepiku,po prawej,wskaza ci niepozorne drziw .Za nimi sa schodki do starych jak swiat podziemi,a tam w korytarzach i pomieszczenaich bez konca,na zakurzonych i pokrytych pajeczyna niskich regalach leza tysiace butelek najdziwniejszych alkoholi z najdziwniejszych miejsc.Wszystko mozesz obejrzec zupelnie sam,bez nadzoru i wybrac i wrocic do sklepu z czym zechcesz i tam zaplacic i pieknie podziekwoac.Ekstremalna niespodzianka.

  6. wiem, Włochy piękne są, Toskania zachwyca i przyciąga tłumy ……. jest coś jednak w tym kraju co mnie od niego zupełnie odciąga ….. chyba ludzie – wszyscy włosi jakich w swoim życiu spotkałam strasznie mnie denerwowali , znam tylko jednego , który jest inny i on marzy, aby przeprowadzić się do Polski i dostać tutejsze obywatelstwo, bo tak samo tam nie pasuje ….

    • vito anstadt

      Wlosi cie denerwowali??Czym,moz etym ze sie usmiechaja do kazdego i ciesza zyciem??Fakt,znalezienie kraju bez ponurakow musi byc ciezkim szokiem.

  7. Wow! Ale tam uroczo! zakochalam sie! 🙂

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.