Majówka na Łotwie. Nadbałtycka Jurmała

W ostatniej historii było zwiedzanie Rygi. W gruncie rzeczy, gdyby się uprzeć, całą Rygę można by zwiedzić w jeden dzień. Oczywiście mam tutaj na myśli stare miasto, które jest niezwykle kompaktowe. Dwa dni to już wystarczająco dużo, żeby w stolicy Łotwy zobaczyć sporo. My byliśmy pięć dni, a gdyby być dokładniejszym – pół dnia po przylocie, pół dnia dziś w dniu wylotu oraz trzy dni pomiędzy. To wystarczająco czasu, aby kompletnie się z niczym nie spieszyć, a także, by mieć możliwość wyskoczyć gdzieś poza miasto.

W Rydze mieliśmy być trzy dni. Tak przynajmniej wynikało z naszej oryginalnej rezerwacji. Jednakże na kilka miesięcy przed wylotem, LOT poinformował nas o tym, iż kasują połączenie w dniu, kiedy mieliśmy stąd wracać. Tym samym uzyskaliśmy możliwość bezpłatnej zmiany rezerwacji. Możliwym terminem był 1-5 maja, zamiast 27-30 kwietnia. I tak, pomyślałem sobie, pojedziemy nie tylko na zwiedzanie, ale także po to, żeby odrobinę odpocząć. W oryginalnym planie mieliśmy jeszcze pojechać na jeden dzień do stolicy Estonii – Tallinu, jednak gdy dzień ten się zbliżał, okazało się, że w Tallinie pada deszcz ze śniegiem i temperatura w dzień nie przekracza 4 stopni. Odpuściliśmy. Pojedziemy następnym razem.

Co więc można robić w Rydze, jeśli całe stare miasto da się obejść w jeden lub dwa dni? Otóż w zależności od pogody, możliwości jest wiele.

Jedną z nich, którą zdecydowanie polecam, jest wycieczka do Jurmały. Każdy, kto odwiedza np. Gdańsk, zapewne na chwilę wpadnie do Sopotu. Pójdzie na Monciak, wejdzie na molo, a potem pospaceruje po plaży. Jurmala to właśnie taki łotewski Sopot.

Najłatwiejszy dojazd jest koleją. Ryski dworzec kolejowy zlokalizowany jest między starówką a halami targowymi. Bilety na lokalną kolejkę kupujemy w kasie przed wejściem na dworzec. Dwie osoby pojechały w dwie strony za 5 euro. Kolej to na Łotwie nadal dosyć tani środek transportu.

Do Jurmały dojeżdzamy w 35 minut. Jurmała to w zasadzie nazwa kilku miejscowości położonych wzdłuż plaży, zaś stacją, na której należy wysiąść jest Majori. Gdyby nie temperatura, zapewne czulibyśmy się, jakbyśmy wylądowali co najmniej na… Majorce.

Jurmała była już znana jako uzdrowisko w czasach napoleońskich. Potem w czasach sowieckich stała się jednym z topowych radzieckich uzdrowisk. Jeśli obywatel sajuza wybierał się nad morze, to zapewne jechał na Krym, do Odessy, lub nad Bałtyk, do Jurmały. Sentyment Rosjan do Jurmały pozostał i czuć to niezwykle mocno, gdy dociera się na miejsce. Oby tylko ten sentyment nie zakończył się takim finałem jak historia z Krymem! Póki co Rosjan w Jurmale jest sporo, czują się w niej bardzo dobrze, i najwidoczniej, jako ludzie z kasą, są przez miejscowych przyjmowani dobrze. W ogóle osoby rosyjskojęzyczne na Łotwie czuć się będą wspaniale! W zasadzie każdy tutaj jest dwujęzyczny.

Jurmała nie ma zwartej zabudowy. W zasadzie przez kilkanaście kilometrów ciągnie się pas lasku, w których ukryte są zabytkowe drewniane zabudowania pomieszane ze współczesną, aczkolwiek często dosyć gustowną, architekturą. We wspomnianym Majori, gdy wysiądzie się z pociągu, trzeba po prostu spojrzeć na wprost i pójść przed siebie. Jeśli pójdzie się prosto, dojdzie się do wejście na główną plażę Majori, jeśli skręci się w prawo, wejdzie się na główny deptak Majori. Najbardziej w Majori podobała mi się zabudowa. Rzeczywiście radziecka brzydota na szczęście nie dotknęła tego miejsca specjalnie bardzo. Pomyślałem, że musi to być naprawdę piękne miejsce na typowy letni, nadmorski urlop.

Naszym głównym celem wizyty była odrobina ruchu! Okolicę najlepiej zwiedzać na rowerze, gdyż pieszo byłoby tego za dużo, i pewnie odrobinę nudno, bo ileż można patrzeć bez przerwy na drewniane domki. Przeszliśmy więc pieszo ze stacji kolejowej w stronę wejścia na plażę. Tam, na rogu, znajduje się wypożyczania rowerów. Chyba jedyna w tej okolicy, bo ruch w niej był niemały. Wypożyczyliśmy rowery na dwie godziny (koszt: 5 euro za każdy) i ruszyliśmy w okolicę. Po małym dystansie po urokliwych uliczkach Majori, zjechaliśmy na plażę. A tam okazało się, że odcinek mokrego piasku bezpośrednio przy morzu idealnie nadaje się na niezłą wycieczkę rowerową z pięknymi widokami i masą jodu! Gdyby tak było odrobinę cieplej niż 9 stopni, zapewne objechalibyśmy wszystkie plaże Jurmały, mające łącznie 33 kilometry długości.

Po wysiłku przyszedł czas na obiad. Zjedliśmy go w rosyjskiej restauracji na wspomnianej głównej uliczce Majori. Przyznam, tak dobrych rosyjskich pierogów i zupy rybnej chyba nigdy nie jadłem, ale jak to wszystko na Łotwie, i to miało swoją cenę!

11 odpowiedzi

  1. Dziekuje za artykul i pomysl z rowerami. Teraz na pewno tam pojedziemy ze znajomymi.

  2. Artykuł świetny. W lipcu tam byłam i jest dokładnie tak jak autor opisał. Ważna informacja o wypożyczalni rowerów bo strasznie trudno ją znaleźć. Nie ma informacji na jej temat.

  3. A my właśnie wróciliśmy z Rygi i Jurmały. Było urokliwie i pogoda dopisała 🙂 Minusem są ceny niestety.

  4. monika – Casablanca – When I was a student something that scared the shit out of me was reciting poems or giving presentations in front of the classmates. On the other hand, playing with words in any language was so my thing. My passion to words, dictionaries, and paper led me to a college for language teachers. I prefer showing my students the way to learn by themselves rather than drilling in their heads rules and grammar. Worked as an English teacher in Poland and Morocco. I pay too much attention to what people ignore and I ignore what people pay attention to. Sometimes it may be troublesome, trust me. I like being productive, can’t stand still, I easily get bored, ideas blow my head, and sometimes I have to wake up at night to scribble them down. Multitasking is the thing! Some call me hyper because I want to do as many things as possible ASAP. I feel good when adrenaline goes up, that’s why I am an event planner (promotional photoshot for PKMK model agency and BarBus in 2012, International Dance Workshops Afro Revolution 2010 in Warsaw, Pages – The Other Sides of Morocco since 2014, trips to Sahara in 2015). A bit of a social media addict and geek with half a decade of experience as a social media manager. I prefer moments over things and I love to capture them in words and pictures. In 2013 my first blog was born, Bewildered in Morocco, out of my love for absorbing different cultures, traveling and observing.

    Zachęcasz oj zachęcasz:) dobrze wiedzieć, że trzeba wysiadać na Majori bo ja pewnie bym szukała Jurmala 😀 mam nadzieję, że moja wycieczka w czerwcu dojdzie do skutku:)

  5. kamilanapora

    natchnąłeś mnie, jutro albo w niedzielę tam uderzam, i tym razem dotrę na miejsce! (za pierwszym podejściem, w 2007r, pokonał mnie dworzec i nieogarnięte panie kasjerki) a i z tymi rowerami rewelacyjny pomysł, jesli będzie pogoda przyzwoita to może i ja się skuszę 🙂 dzięki za inspirację! 😉

  6. […] Łotwa | nadbałtycka Jurmała […]

  7. kamischka – PL – twenty-something Polish girl whose main passion in life is travelling and what comes together with that – photography. and few other things too 🙂

    parę razy byłam w Rydze (nie jest w czołówce moich ulubionych miast niestety), zawsze próbowałam dotrzeć do Jurmali i nigdy nie wyszło niestety. a szkoda, bo prezentuje się naprawdę zacnie!

    1. Marcin Wesołowski – Marcin Wesołowski, konsultant strategiczny, mentor, przedsiębiorca i autor. Łączy doświadczenie w biznesie, podróżach i pracy z ludźmi z edukacją psychoterapeutyczną Gestalt. Pisze o zmianie, świadomym życiu, decyzjach, relacjach i pracy z sensem.

      Tak, Jurmała była naprawdę miłym miejscem. Gdyby nie to, że było cholernie zimno, wspominałbym jeszcze lepiej. Musi tam być cudnie latem, choć pewnie tłoczno, jak u nas nad Bałtykiem.

      Co do Rygi – cóż, wspominam miasto dobrze, bo staram się niczego nie żałować, ale też na moją listę TOP nie trafiła i z pewnością nie będę mieć potrzeby, by tam ciągle wracać. Takie przeciwieństwo do Rzymu czy Lizbony, gdzie mógłbym latać bez przerwy.

    2. Dziś właśnie byłem Ujrzałem ładne miejsce

      1. Marcin Wesołowski – Marcin Wesołowski, konsultant strategiczny, mentor, przedsiębiorca i autor. Łączy doświadczenie w biznesie, podróżach i pracy z ludźmi z edukacją psychoterapeutyczną Gestalt. Pisze o zmianie, świadomym życiu, decyzjach, relacjach i pracy z sensem.

        Zimno było?

  8. […] Zaś o wypadzie na jeden dzień poza miasto tutaj: link  […]

Zostaw odpowiedźAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Marcin Wesołowski jest konsultantem i mentorem pracującym na styku biznesu, relacji i tożsamości. Blisko dwadzieścia lat pracy w zarządzaniu łączy z praktyką twórczą oraz szkoleniem psychoterapeutycznym w nurcie Gestalt. W pracy stawia na uważność, klarowność i porządkowanie złożonych sytuacji.

Więcej o mnie ›

Newsletter

Zapisz się do newslettera

To nie jest newsletter sprzedażowy. To miejsce na myśli, które wymagają czasu i uważności. Jeśli chcesz je dostawać — zapisz się.

About the Coach ›

Wpisy blogowe

Poznaj mnie

Nazywam się Marcin Wesołowski.

Łączę kilka światów. Pracuję jako konsultant strategiczny w biznesie, w czasie wolnym tworzę jako artysta, a w pracy z ludźmi towarzyszę im jako mentor i doradca w momentach zmiany i ważnych decyzji. Jestem w trakcie czteroletniego szkolenia na psychoterapeutę w nurcie Gestalt.

Sprawdź jak mogę Ci pomóc: kliknij tutaj

Odkryj więcej z Marcin Wesołowski Konsulting

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Exit mobile version