Turcja

Üsküdar, azjatyckie serce Stambułu

Po azjatyckiej stronie Stambułu, w Uskudar, życie bije zupełnie innym rytmem.

Lubię historie powrotów. Podczas spotkań towarzyskich często powtarzam, że gdybym nie wracał do pewnych krajów, miast, miejsc, w których bywam dosyć regularnie, moja lista odwiedzonych krajów wyglądałaby dziś zupełnie inaczej. Byłaby dłuższa. W istocie, poza miejscami, które odwiedziłem tylko raz w życiu, jest także wiele takich, do których wracam mniej lub bardziej regularnie. Jednym z nich jest Stambuł, kulturowa stolica Turcji, bez wizyty w którym nie wyobrażam sobie dobrego roku.

W Stambule co roku odwiedzam te same miejsca i jednocześnie, co roku odkrywam jakieś nowe: punkty na mapie miasta, miejsca, w których zasmakować można wykwintnej kuchni, ludzi, z którymi porozmawiać mogę o tym, co dziś piszczy w tureckiej trawie. Tak otwieram dla siebie coraz to nowsze rozdziały naszej znajomości.

Tak też było niedawno, gdy po raz kolejny zawitałem do jedynego miasta na świecie położonego na dwóch kontynentach. I jak zawsze porankami i wieczorami włóczyłem się po historycznej (a dziś jakże turystycznej) dzielnicy Sultanahmet, gdzie promienie wschodzącego i zachodzącego słońca serwują istny spektakl na fasadach prastarej bazyliki Haghia Sofia i położonym tuż obok niej, Błękitnym Meczecie. Nie mogło się obyć bez odwiedzin na położonym obok wspomnianego meczetu bazarze Arasta, który – mały i spokojny – jest świetną odskocznią od gigantycznego Wielkiego Bazaru, do którego także zawitałem, aby podjąć wyzwanie mojej ukochanej żony i wrócić ze Stambułu z pustymi rękoma – bez niczego – w duchu minimalizmu i walki z nadmiarem rzeczy.

Po kilkuletniej przerwie wszedłem ponownie w progi Haghi Sofi aby ponownie spojrzeć na jej niesamowite mozaiki i zamyślić się nad wielkością umysłów, które stworzyły tę niesamowitą budowlę.

Nie mogło się także obyć bez wejścia na moje ukochane wzgórze, z którego króluje majestatyczna wieża Galata. Już u jej podnóża musiałem ponownie zajrzeć do restauracji na dachu hotelu Momento, z którego to punktu rozpościera się jedna z najpiękniejszych panoram miasto z widokiem na całe historyczne Sultanahmet.

Spacery po okolicach wieży Galata to jedno z moim ulubionych zajęć. Co roku wracam do tych samych sklepów, w których nic nie kupuję a jedynie zachwycam się wszystkimi tymi niepotrzebnymi durnostojkami, które, gdyby nie mus powstrzymywania się, zapewne zaciągnąłbym do domu pod Kraków. Od czasu do czasu pojawiają się nowe biznesy, wszystkie schludne, ciekawe w stylu, pełne pasjonatów próbujących połączyć swoją pasję z zarobkiem.

Zanim nadszedł pochmurny dzień, podczas którego postanowiłem poznać inną, azjatycką stronę Stambułu, wybrałem się jeszcze w ponowną, sentymentalną podróż po cieśninie Bosfor. Spojrzenie na miasto z poziomu cieśniny, która stanowi jego krwiobieg, było zdecydowanie jednym z najprzyjemniejszych elementów ostatniego pobytu w Stambule. Tym razem, zamiast przepraw wielkimi promami, na wybrzeżu czekał na mnie prywatny jacht, prezent od przyjaciela mojego przyjaciela. I tak, w piękny, słoneczny dzień udaliśmy się w powolny rejs pełen rozmów, żartów i obserwacji. Jeśli możecie, koniecznie spróbujcie!

Przewodnik po miejscach, które należy poznać podczas pierwszej wizyty w Stambule, opublikowałem jakiś czas temu i znajdziecie go tutaj. Zobaczycie w nim miejsca, po których często spaceruję wracając do metropolii nad Bosforem.

Wszystkie teksty o stambule ➡️ kliknij tutaj

A jednak podczas ostatniego pobytu w mieście postanowiłem postawić akcent no odrobinę inną stronę miasta. Kilka lat temu, gdy dotarłem do Stambułu po raz pierwszy, wybrałem się w mini-podróż tramwajem wodnym z Europy do Azji. Był to wtedy najszybszy sposób na przemieszczanie się między kontynentami.

Z terminalu promowego w pobliżu Eminönü, Karaköy lub Beşiktaş) łapało się prom, na którego pokładzie przez chwilę można było rozkoszować się chlebem sezamowym o nazwie „simit” i pyszną, mocną turecką herbatą. Droga do Üsküdar mijała na podziwianiu Bosforu wraz z tłumem mieszkańców, którzy zdawali się wiecznie podziwiać swoje wspaniałe miasto. Dotarłem wtedy na drugą stronę aby zobaczyć słynną latarnię – Kiz Kulesi. Wypiłem ciemny, herbaciany napar i ruszyłem ponownie do Europy, jakby nie zauważając dzielnicy, którą na lata odłożyłem „na kiedyś”.

Tym razem, za namową znajomych, którzy mieszkają w sercu azjatyckiej dzielnicy, wybrałem się z nimi na spacer po zupełnie innym, wcześniej nieznanym mi Stambule. Dziś istnieje już nitka metra, która łączy stare miasto – Sultanahmet – z drugą stroną cieśniny i biegnie pod jej dnem. Rzut beretem połączył dwa kontynentu i podarował podróżnym najszybszą istniejącą drogę z Europy do Azji.

Stambuł jest bez wątpienia jednym z najbardziej niesamowitych miast na świecie, odczułem to już podczas pierwszego pobytu w dawnej stolicy imperium osmańskiego. Przekonywałem się o tym podczas każdego następnego razu. Po przyjeździe szybko dociera do człowieka, że przed nim cała lista setek rzeczy do zobaczenia i zrobienia. Każdy podróżny docierający do jakiegoś miejsca po raz pierwszy podąża w zasadzie tymi samymi szlakami – wszyscy robią tak naprawdę to samo. Wśród wielu z nich szybko pojawia się jednak potrzeba poznania tak zwanych miejsc autentycznych, z dala od szlaków wydeptanych przez masową turystykę.

I tu właśnie pojawia się dzielnica Üsküdar – doskonała okazja, by uciec od historycznego półwyspu, nadal jednak pozostać głęboko w sercu miasta, ale przy okazji przyjrzeć się jego codziennemu życiu.

Adnana poznałem kilka lat temu. Jego córkę tego samego dnia. Jego żonę jakiś czas później. Trafiłem na człowieka, którego zdaje się znać pół miasta. On zdaje się znać każdego, każdą sprawę załatwić, do każdego podejść określonym sposobem. Postanowiliśmy współpracować w ramach biznesu, którym się zajmuję. Jego żona Eda to dusza artystyczna, śpiewaczka i malarka, której studio znajduje się niedaleko ich domu w samym sercu Uskudar.

Dzielnica Üsküdar jest jedną z najstarszych dzielnic mieszkaniowych w Stambule. Dzielnica pełna jest różnorodnych, ciekawych społeczności, emerytów spędzających wolny czas na ławeczkach porozrzucanych wokół parków, targów i nad cieśniną oraz całe rzesze uczniów i studentów uczących się w lokalnych szkołach i uniwersytetach. W godzinach szczytu nabrzeże tętni życiem, a ludzie kursują z promów i motorówek na autobusy i minibusy. W weekend, szczególnie w niedzielę, w dzielnicy zapada leniwy spokój.

Nasz dzień w Uskudar rozpoczynamy wizytą w Nevmekan Sahil – wielofunkcyjnym budynku, który kiedyś był pałacem ślubów zaś dziś służy społeczności jako kawiarnia, galeria sztuki, biblioteka i przestrzeń do nauki. Łatwo przeoczyć ten budynek, gdyż z zewnątrz wygląda zupełnie niepozornie, jednak po przekroczeniu jego progów wkraczamy do najciekawszej przestrzeni akademicko-kulturowej w mieście.

Pierwsze, co zauważa się po wejściu do lokalu to wystawy sztuki, następnie tysiące książek aż w końcu zwraca się uwagę na całe rodziny, grupy przyjaciół, znajomych z sąsiedztwa, które w niedzielny poranek spotykają się tutaj na pogaduszki lub po prostu, aby poczytać coś ciekawego. Serce Nevmekan Sahil to wspaniała biblioteka ze spektakularnym, sklepionym sufitem. Wielki okrągły pokój to jedna z najciekawszych przestrzeni na jakie trafiam w mieście.

Promenada wzdłuż Bosforu to pierwsze miejsce w Üsküdar, po którym warto udać się na dłuższy, spokojny spacer. Oferuje ona wspaniałą widok na panoramę Stambułu – tak starego Sultanahmet jak i okolic wieży Galata. W oddali widać minarety wbijające się ku niebu a cała cieśnina ciągle zapełnia się coraz to innymi statkami. Nad Bosforem dzieje się wszystko – ludzie łowią ryby, jedzą lunch, biegają, popijają herbatę, spotykają się z przyjaciółmi.
 
Spacerując wzdłuż promenady warto zwrócić uwagę na kilka miejsc położonych wzdłuż brzegów Bosforu:

Meczet sułtana Mihrimah to imperialny meczet osmański znajdujący się na placu Üsküdar i zaprojektowany przez wielkiego architekta cesarza Mimara Sinana. Ukończony został w 1548 roku zaś jego twórcą odcisnął wielkie piętno na wielu najwspanialszych budowlach miasta. Wyjątkowo pięknym meczetem jest Şemsi Paşa Camii, który znajduje się na nabrzeżu. Prowadzi do niego jedno wejście od strony morza i jedno od strony ulicy, w środku podziwiać zaś można piękne witraże. Şemsi Paşa, ukończony w 1580 roku to kolejny Cesarski Meczet Osmański zaprojektowany przez architekta Mimara Sinana. W końcu dochodzi się do słynnej Kim Kulesi – wieży Leandra – jednego z najważniejszych symboli Stambułu, który znajduje się na małej wyspie pośrodku cieśniny Bosfor. Jego historia sięga starożytnych Ateńczyków. Do tej kultowej wieży można dotrzeć łodzią i przez chwilę zwiedzić jej otoczenie.

Po spacerze wzdłuż wybrzeża, przyszedł czas na to, aby wsiąknąć w uliczki dzielnicy oraz poznać niektóre z perełek minionej epoki. Dzielnica Usküdar, jak całe miasto, zmieniła się dzisiaj w sposób diametralny. Prawie nic nie pozostało z pałaców od strony wybrzeża, które budowane były tutaj w XVIII wieku. Zielone wzgórza stały się betonowymi blokami zaś dzielnica zaczęła tracić tradycyjne cechy architektoniczne. Jednak nadal pozostało w niej kilka ulic z drewnianymi domami z charakterystycznymi balkonami i oknami. One, ale także te bardziej nowoczesne części dzielnicy, niezależnie od wszystkiego zachowały jednak swoją spokojną anatolijską atmosferę, która jest dziedzictwem tego miejsca. Zupełną podróżą w przeszłość były odwiedziny w domu, który kiedyś, w czasach osmańskich, należał do pewnego majętnego ambasadora. Dziś czeka na kogoś, kto sumą około dziesięciu milionów dolarów uratuje wyjątkowy, drawniany dom z najlepszym widokiem na Stambuł.

Podobnie jak w przypadku budynku, który wcześniej służył jako pałac ślubów i sąd, który przekształcony został w szkołę, jedną z genialnych rzeczy, które widać w Üsküdar, jest sposób, w jaki zabytkowe budynki zostają stopniowo przywracane lokalnej społeczności, nawet jeśli mają zupełnie inny cel niż pierwotnie planowany. Mimar Sinan zbudował w sercu dzielnicy hamam, który teraz jest używany jako małe małe centrum handlowe. Wiele z przestrzeni publicznych jest obecnie zupełnie przekształcana, aby lepiej służyć mieszkańcom.

Po bezcelowym włóczeniu się po okolicy, warto jeszcze wpaść na pełen życia targ rybny Üsküdar, gdzie znajdziecie wszystkie odmiany ryb, wszystkie świeżo złowione. Rynek jest ogromny i posiada przy okazji wiele restauracji, w których można zjeść świetne dania, wszystkie świeże i w niezwykle niskich cenach.

Na popołudniową kawę, na odpoczynek, na baklawę lub moment na lekturę, albo też na złą pogodę, jest jedno szczególne miejsce, do którego będąc w Stambule, koniecznie warto zajrzeć. Jest niezwykle romantyczne, jak z orientalnej, romantycznej bajki. Jest piękne i położone w jeszcze piękniejszym miejscu. Payedar Kahve to kawiarnia w odnowionym, osmańskim, drewnianym domu, gdzie znajdziecie gwarną, gustownie urządzoną przestrzeń, w której studiują studenci, przesiadują profesorowie, na kawę wpadają sąsiedzi. Wszystko to przyozdobione pięknym widokiem na położony obok meczet.

Gdy kończę mój spacer po azjatyckiej dzielnicy chcę jakoś mimowolnie wrócić na molo i zabrać się promem do Europy, ponownie skosztować pyszny simit i turecką herbatą, jednak tego dnia do Europy zabiera mnie mój lot powrotny toteż wskakuję do metra pod cieśniną Bosfor i po chwili siedzę już w samochodzie pędzącym ku nowemu, gigantycznemu lotnisku na obrzeżach Stambułu. Wzbijając się w powietrze spoglądam za siebie i ponownie odliczam do kolejnej wizyty w tym niesamowitym mieście.

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

4 komentarze dotyczące “Üsküdar, azjatyckie serce Stambułu

  1. Stambuł zwiedzaliśmy 10 lat temu podczas naszej podróży poślubnej. Miasto tak mnie zachwyciło że chętnie bym tam wróciła raz jeszcze i zobaczyła coś więcej niż tylko okolice Sułtanahmet. Ale rejs po Bosforze też był 😉

  2. Przepiękny ten zachód, a czemu nie ma kotów na zdjęciach 🙂 (Stambuł to miasto kotów :D)

  3. Piękne i ciekawe miasto. Spacer jego ulicami przenosi w czasie. Ciekawie opisałeś tę część Stambułu.

  4. Karol Wenerski

    O Panie, tak się zdaje, że Stambuł nie jest jedynym miastem leżącym na dwóch kontynentach 😉
    A co z Magnitogorskiem?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.