Dania Grenlandia Przewodniki

Grenlandia. Przewodnik i informacje praktyczne jak dotrzeć na wyspę

Grenlandia. Ogromny i odległy ląd na dalekiej północy. Dla wielu nieodkryta i nieznana, jest miejscem, do którego możemy dotrzeć. Jak?

Ludzie docierali na Grenlandię już cztery i pół tysiąca lat temu. Północnymi szlakami wiodącymi przez tereny dzisiejszej Kanady, rozlewali się powoli na północne i zachodnie wybrzeża tej ogromnej wyspy. Co kierowało człowiekiem, aby docierać na tak trudne i wymagające lądy, wiedzieli zapewne jedynie ci, którzy postawili  tam stopę. Takich jak oni było przez wieki więcej. Kolejne ludy przedzierały się na zachodnie brzegi Grenlandii w czasie, gdy na wschód docierali pierwsi ludzie z kultur nordyckich. Gdy ci zniknęli bezpowrotnie w XV wieku, musiało minąć kolejne kilkaset lat, aby w 1721 roku królestwo Danii i Norwegii ustanowiło dzięki Hansowi Egede kolonię na wschodniej Grenlandii. W 1888 roku kolejny śmiałek – Norweg Fridtjof Nansen – został pierwszym człowiekiem, który oficjalnie przeszedł Grenlandię wszerz, przez wielką czapę lądolodu od wschodu na zachód. I taka była i nadal zdaje się być Grenlandia – przyciąga śmiałków, poszukiwaczy przygód i tych, którzy dobrze wiedzą, na co się piszą.

Pierwsze bowiem pytanie, jakie ktokolwiek, kto rozważa wyjazd na Grenlandię, powinien sobie zadać, to nie to, jak na nią dotrzeć. Ważniejsze jest to, czy ta ogromna wyspa to na pewno punkt na ziemi, który musimy poznać. Jeśli za którymś razem odpowiedź będzie pozytywne, znaczy to tyle, że z pewnością jest z nami coś nie tak.

Moje wielkie pragnienie dotarcia na Grenlandię urodziło się na Svalbardzie, podczas pierwszej podróży w jakiekolwiek arktyczne rejony świata. Tak się akurat złożyło, że gdy dorosłem do podróżowania w tym kierunku, nie wybrałem Tromso czy Laponii, jak większość ludzi zwykła to czynić, ale od razu wyleciałem na czubek świata. I na całego popadłem w coś, co nazywa się chorobą svalbardzką.

Po powrocie do Polski stłumiłem tą myśl powtarzając, że to melodia dalekiej przyszłości, jednak wybuchła one ze zdwojoną siłą rok później, gdy dotarliśmy z Magdaleną na Islandię i dosłownie rzut atlantyckim beretem dzielił nas od wybrzeży tego prawie-kontynentu. Ponownie stłumiłem jakoś tę myśl, jednak ta wybuchła z jeszcze większą mocą i kiedy na początku tego roku zachwycałem się zorzą polarną w okolicach Tromso, w kieszeni czekały już bilety na jedną z najważniejszych i najciekawszych podróży w moim dotychczasowym życiu.

Grenlandia. Dokąd polecieć?

Zanim człowiek ruszy z poszukiwaniem biletów, trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie – czego na tej Grenlandii chcielibyśmy doświadczyć? To kluczowa kwestia, bo obszar, do którego się wybierzecie jest niewyobrażalnie duży. I tutaj, jak opowiadałem w jednym z ostatnich tekstów, akurat rozmiar się liczy. Grenlandia jest ogromną wyspą położoną geograficznie w Ameryce Północnej, a politycznie w Europie – ze względu na związki z Koroną Duńską. Choć oficjalnie jest jakby jedną z części administracyjnych Danii, znajduje się poza strukturami Unii Europejskiej. Lecąc na wyspę niejako przemieszcza się człowiek w jednym kraju, ale jednak opuszczą UE.

Jej całkowity obszar to ponad dwa miliony kilometrów kwadratowych, co czyni ją największą wyspą na świecie niebędącą kontynentem i obszarem siedem razy większym od Polski, który w osiemdziesięciu jeden procentach pokryty jest przez lądolód mający czasami nawet cztery kilometry grubości. Wyobraziliście już to sobie?

Swoją drogą, dwa miliony kilometrów kwadratowych brzmi jak prawdziwy ogrom. I tak rzeczywiście jest – wyspa zapełniłaby jedną piątą lądu Europy, jednak nie dajcie się zwodzić płaskim mapom, na których Grenlandia wygląda na tak wielką jak Afryka. Aby zobaczyć jej prawdziwe proporcje, spójrzcie na świat z perspektywy globusa – wtedy ujrzycie prawdziwy rozmiar wyspy.

Nie zmienia to jednak niczego w tym, co napisałem powyżej – wybierając się na Grenlandię, należy dokonać pewnych wyborów. Dlatego warto wiedzieć, czego dokładnie się chcę. Jeśli pasjonują nas białe przestrzenie, pokryte lodami zatoki i małe społeczności – wybierzemy zapewne daleką północ. To „jedyne” dwa tysiące kilometrów na północ.

Zupełnie inne rzeczywistości znajdziemy tam, inne na południowym krańcu, jeszcze zupełnie odmienne na wschodnim wybrzeżu wyspy, zaś najbardziej inne jest Nuuk, osiemnastotysięczna stolica autonomicznego w kraju – jedyne na Grenlandii „duże miasto”, które wielu ludzi z pozostałych części kraju odstrasza, a takich jak ja wpędza w błogi spokój swoją północną, niespieszną atmosferą. Jak bowiem mawiali starsi – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Grenlandia Wojazer Marcin Wesolowski.jpg

Myśląc więc o miejscu, do którego chciałbym dotrzeć, wybrałem właśnie Nuuk. Dokładny przewodnik i opowieść o tym miejscu przeczytacie wkrótce, jednak warto wspomnieć, że decyzja ta wsparta była kilkoma ważnymi czynnikami: lubię naturę przeplatać z kulturą i to w Nuuk jest możliwe, bo po wyjściach na różne mniejszy czy większe spacery, zawsze można usiąść w centrum kultury albo w kawiarniach i zatopić się w lekturę nowo nabytych książek lub odwiedzić jakieś muzeum.

Nuuk to także najważniejsze chyba centrum obsługi ruchu turystycznego (ale nie lotniczego – o tym później), w którym znajdziemy wiele opcji dodatkowych wycieczek i aktywności.  Wszystko zdawało się przemawiać na jego korzyść i to właśnie tam postanowiliśmy dolecieć, aby poznać się z Grenlandią pierwszy raz.

Nuuk Grenlandia.JPG

Co warto przeczytać o Grenlandii przed wylotem?

Stworzenie serii z Grenlandii to osobiste zadanie, które postawiłem przed sobą. Z prostej przyczyny. O tym miejscu wciąż mało wiadomo, wciąż posługujemy się pewnymi stereotypami, jeśli w ogóle kiedykolwiek o niej pomyślimy. Grenlandia to jeden z najsłabiej opisanych kierunków tak w kwestii książek, jak i artykułów w języku polskim. Nawet literatura anglojęzyczna niespecjalnie przychodzi z pomocą.

A jednak niech świadczy o tym jak Polacy są świetnym i ciekawym świata narodem, fakt, że w ostatnim czasie ukazały się na naszym rynku dwie pozycje na temat tego kraju. Pierwsza to „Lud” Ilony Wiśniewskiej, druga zaś to „Nie mieszkam w Igloo” Adama Jarniewskiego. Ilona Wiśniewska spędziła kawał swojego życia na północy – szczególnie Norwegii oraz na Svalbardzie. Na Grenlandii spędziła trzy miesiące i z tego pobytu powstał całkiem ciekawy tekst, jednak jeszcze ciekawszą perspektywą na „prawdziwe życie” w tym zakątku świata jest książka Adama Jarniewskiego, który na Grenlandii mieszka i który tam założył swoją polsko-grenlandzką rodzinę. Obie pozycje warto przeczytać zanim zaplanuje się podróż na północ lub tuż przed przylotem na wyspę.

Seria, którą mam zamiar obecnie stworzyć nie jest doktoratem i nie należy jej traktować jako jedynej właściwej wykładni na temat owego miejsca. To, co Wam chcę przekazać, jest efektem kilku miesięcy studiowania różnych źródeł, czytania tekstów dostępnych w różnych językach, w końcu także i przede wszystkim efektem wizyty na miejscu, dalszego dokształcenia się w temacie oraz kilku rozmów, które miałem przyjemność odbyć. Do tego odrobina subiektywnego spojrzenia na sprawę, bowiem, jak wspomniałem wcześniej, nie jest to praca akademicka, ale seria podróżnicza.

Jak dolecieć na Grenlandię? Informacje praktyczne

Jeśli nie jesteś członkiem jakiejś polarnej ekspedycji morskiej, majętnym człowiekiem, który wykupił rejs wycieczkowcem po letnich wodach dalekiej północy, innuickim kajakarzem lub odkrywcą nowej drogi przez grenlandzki lądolód, najpewniej dotrzesz na Grenlandię samolotem.

Zacznijmy od bardzo prostej informacji. Grenlandia nie jest kierunkiem, w przypadku którego poluje się na tanie bilety lotnicze. Od razu możemy sobie odpuścić myślenie w takich kategoriach. To nie jest Islandia, na którą kupimy bilet za trzysta złotych, a potem jakoś to będzie. Grenlandia wymaga planowania, przemyślenia wszystkiego, sprawdzenia, cierpliwości, ale przede wszystkim – pasji. I tak, to prawda, pieniędzy. Potrzeba ich na miejscu całkiem sporo.

Kopenhaga lotnisko.JPG

Dla większości osób podróżujących na Grenlandię startowym portem lotniczym będzie duńska Kopenhaga. To niezwykle łatwe w obsłudze, oraz przyjemne miasto, choć noclegi bywają tutaj astronomicznie drogie, szczególnie w hotelach przy lotnisku. Dlatego warto rozważyć przejechanie metrem i pociągiem (łącznie 36 koron – około 18 złotych i lekko ponad pół godziny czasu) do położonego na drugim końcu miasta, posiadającego dobry standard A&O hostel Copenhagen.

Drugim potencjalnym punktem startowym w podróży na Grenlandię może być Islandia. Jednak szukając biletów nie sugerujcie się tym, że dolecenie do połowy drogi za kilka złotych wizzairem sprawi, że kupicie dwa razy tańszy bilet. Niekoniecznie. Nie wspominając o tym, jak potwornie drogim punktem przesiadkowym jest port w Keflaviku.

Islandia Grenlandia.JPG

Obecnie istnieją dwie linie lotnicze, które obsługują regularne połączenia na Grenlandię: Air Greenland oraz Icelandair. Pięć najpopularniejszych międzynarodowych portów lotniczych to Kangerlussuaq, Narsarsuaq, Nuuk, Ilulissat i Kulusuk. Najczęściej rezerwowane są loty z Kopenhagi do największego portu lotniczego Grenlandii – Kangerlussuaq. Trwają one średnio 4,5 godziny.

Średnia cena, której możecie oczekiwać na trasie Kopenhaga – Nuuk to 4500 złotych za osobę w dwie strony, jednak jeśli konkretny termin nie jest dla Was wiążący, spotkać można także ceny na poziomie 2300 złotych za podróż w dwie strony z długim czasem oczekiwania na lotnisku w Kangerlussuaq.

loty na Grenlandie.PNG

Jak wyglądała nasza podróż?

Główny bilet składał się z czterech odcinków lotu między Kopenhagą i Grenlandią (łącznie w dwie strony), poza którym musieliśmy dokupić bilet na połączenie z Krakowa do Kopenhagi (obecnie obsługiwane przez wiele linii i łatwo dostępne).

Etap 1: Kraków – Kopenhaga. Jednogodzinny, wieczorny lot liniami Norwegian oraz nocleg w stolicy Danii.

Etap 2: Kopenhaga – Keflavik (Islandia): ponad dwugodzinny lot code share na pokładzie Icelandair oraz 3 godziny oczekiwania na kolejny lot.

Etap 3: Keflavik – Nuuk: trzygodzinny lot Air Greenland na grenlandzkie, stołeczne lotnisko w Nuuk. Trasa ta obsługiwana jest przez małe samoloty turbośmigłowe Dash 8-200, więc należy się przygotować na dłuższą chwilę w małej przestrzeni. Obsługa umili nam jednak czas częstując co chwilę jakimiś przekąskami. Najważniejsze jednak jest to, aby w locie złapać miejsce po prawej stronie przy oknie. Wspominam o tym dlatego, że miejsca są nienumerowane, więc zasada „kto pierwszy, ten lepszy” ma tutaj zastosowanie. Warto usiąść przy oknie, gdyż przez większość lotu, a szczególnie chwilę przed lądowaniem, przelatuje się nad absolutnie niesamowitymi krajobrazami Grenlandii.

Etap 4: Nuuk – Kangerlussuaq: Godzinny lot Air Greenland na największe lotnisko wyspy położone na północ od Nuuk.

Przelot ze stolicy Grenlandii do jej największego portu lotniczego to kolejna uczta dla obserwatorów. Ponieważ cały lot odbywa się na stosunkowo niskiej wysokości, po drodze podziwiać można nie tylko wspaniałe lodowce, ale także zmieniające się krajobrazy i suche, wręcz pustynne przestrzenie.

Etap 5: Kangerlussuaq – Kopenhaga:  ponad czterogodzinny lot Air Greenland do stolicy Danii.

Podróż na pokładzie Airbusa 330-200 grenlandzkich linii lotniczych to prawdziwa przyjemność. Niesamowita obsługa, dobre jedzenie i ciekawa oferta filmowa umilają czterogodzinny lot do Kopenhagi, tak, że mija zupełnie niepostrzeżenie.

lot Nuuk Kopenhaga.JPG

Etap 6: Kopenhaga – Kraków. Jednogodzinny, wieczorny lot liniami Norwegian.

Przylot na Grenlandię jest we współczesnych czasach niezwykle łatwy. Paszporty nie są sprawdzane i można w ogóle nie zauważyć, że przylatuje się na zupełnie inny kontynent.

lotnisko Nuuk.JPG

Dlaczego największe lotnisko Grenlandii nie jest położone w stolicy?

To kolejne zaskoczenie dla tych, którzy planują podróż na Grenlandię. W chwili obecnej Nuuk, stolica kraju, posiada mały port lotniczy z bardzo krótkim pasem, który nie jest w stanie przyjmować dużych samolotów. Trwają rozmowy i prace nad nowym, dużym lotniskiem w stolicy, co jednak jest dosyć kontrowersyjnym tematem ze względu na ogromny koszt inwestycji. Dlatego też w tej chwili największym portem lotniczym Grenlandii jest Kangerlussuaq, który wielkością terminala dorównuje małym lotniskom w Polsce, zaś cała miejscowość w której się znajduje, skupiona jest wokół tego portu oraz jego obsługi.

Lotnisko jest pochodną istniejącej wcześniej na tym miejscu, amerykańskiej bazy, która miała strategiczne znaczenie podczas i po II wojnie światowej, kiedy znana była jako Bluie West-8, a następnie Sondrestrom Air Base.

Obszar wokół Kangerlussuaq jest przy okazji jednym z najbardziej różnorodnych pod względem fauny, obszarem lądowej części Grenlandii. Znajdziemy tam woły piżmowe czy karibu, organizowane tam są arktyczne safari, loty widokowe oraz wyprawy na położony nieopodal lodowiec, wszystko to możliwe do zorganizowania podczas kilkugodzinnego postoju w drodze do stolicy Grenlandii – Nuuk. Warto jedynie pamiętać, że ciepło na Grenlandii przynosi komary – wielką ilość ogromnych, spragnionych i irytujących komarów. W Kangerlussuaq było tego dnia siedemnaście stopni, o piętnaście więcej niż w położonym godzinę lotu na południe Nuuk.

Loty na Grenlandię. Co warto wiedzieć?

Po powrocie z wyspy jest kilka dodatkowych informacji, którymi chciałbym się z Wami podzielić:

Czym lecieć? Jeśli miałbym Wam polecić jeszcze jedną rzecz, to upewnijcie się, że rezerwując bilet lotniczy oraz nie widząc znacznej różnicy cen między biletem Air Greenland oraz Icelandair, wybierzecie Air Greenland. To trochę taki monopolista na lokalny rynku, ale w temacie poziomu obsługi, komfortu lotu (szczególnie w ich największym Airbusie) oraz podawanego jedzenia, nie mamy im nic do narzucenia.

Zakupy bezcłowe. Dla tych, którzy lubią coś mocniejszego, a którzy przylatują na Grenlandię przez lotnisko w Kangerlussuaq, ważna informacja – zaopatrzcie się w trunki i inne trutki przed wyjściem z lotniska lub przed kolejnym lotem, np. do Nuuk – robią to wszyscy i nie ma się co dziwić, jest naprawdę dużo taniej.

Kiedy lecieć. To temat rzeka. Mawiają, że maj bywa nudny dla turystów, bo śniegi dopiero topnieją i nie ma za bardzo co robić – tak pisze chociażby Adam Jarniewski, gdy stara się odpowiedzieć na to nurtujące wszystkich pytanie. Jednocześnie w naszym przypadku okazało się, że trafiliśmy na istne okno pogodowe a i śniegi stopniały wcześniej niż rok temu. O czym to świadczy? Na Grenlandii trudno cokolwiek przewidzieć i trzeba się z tym liczyć.

Brak przesadnego planowania. Jest to jedno z tych miejsc, które uczy pokory i spokoju, ale także wielkiej cierpliwości. Pogoda potrafi zmienić się z minuty na minutę, czasami zaś zupełnie dramatycznie. Odwołane czy opóźnione loty to normalna rzecz, więc warto w innych, wykupionych osobno miejscach, przewidzieć odpowiedni zapas czasu.

Dotarcie na Grenlandię to tylko jeden krok. Podobnie jak ten tekst o docieraniu na największą wyspę świata. Wszyscy, zanim zobaczymy i poznamy jakieś miejsce, mamy pewną drogę do przebycia. Przebywamy ją, aby zbierać wrażenia i historie oraz po to, aby dzielić się nimi z bliskimi. W ciągu najbliższych tygodni mam zamiar podzielić się z Wami krainą, o której zawsze marzyłem i miejscem, z którego właśnie wracam. O historii, polityce, sztuce ludowej, jedzeniu i zwiedzaniu przeczytacie już w następnych historiach.

Co zobaczyć na Grenlandii? Wybierz jedno z poniższych:

FullSizeRenderFullSizeRender 2

***

Seria powstaje dzięki wsparciu i na zaproszenie Visit Greenland – oficjalnej organizacji turystycznej na wyspie.

visit greenland

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

10 komentarzy dotyczących “Grenlandia. Przewodnik i informacje praktyczne jak dotrzeć na wyspę

  1. Beata Paszkiewicz

    Przydałyby się terminy i koszty. Dzięki

  2. Miss-Gaijin.pl

    Kolejny ciekawy tekst na temat Grenlandii. W dodatku z bardzo konkretnymi radami. Czekam na kolejne 🙂

  3. Z prawdziwą przyjemnością czytałam „Lud z grenlandzkiej wyspy”, więc po Twojej rekomendacji sięgnę niedługo po książkę „nie mieszkam w igloo” – dzięki!

  4. Ciekawie i konkretnie – pewnie jest to jeden z niewielu przewodników po Grenlandii po polsku, co? 🙂 W marcu, jak byłam na Islandii to poznałam dziewczynę z Nuuk i z zafascynowaniem słuchałam jej opowieści o życiu na tej wyspie. Także czekam na kolejne relacje z Waszej podróży Grenlandię! <3

  5. Oj kusi Grenlandia i to bardzo. Fajnie, gdybyś rozwinął trochę podrozdział „Kiedy lecieć”, bo w zasadzie poruszyłeś tylko kwestię maja. Kiedy jest szczyt sezonu? 🙂

  6. Przepiękne zdjęcia i niesamowity opis wszystkiego co warto wiedzieć. Pozdrawiamy!

  7. Ah Grenlandio! Kusisz i to mocno. Myślę, że jak stanie się ona bardziej dostępna zarówno w teorii jak i praktyce dla ludzi to powtórzy sukces Islandii… przynajmniej w jakimś stopniu.

  8. Slawek Korpak

    Swietny,praktyczny test Marcin.Super zdjecia i przyznam,ze mnie troche zaraziles 🙂

  9. Zapowiada się niesamowicie. Uwielbiam cię czytać. Myśl o Grenlandii też opanowała nas na Islandii. Wiem, że przyjdzie czas, kiedy lodowa wyspa mnie zawoła. Tymczasem czekam, czekam na twoją opowieść!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.