Malta

Wielkanoc na Malcie. Chrześcijańska tradycja i współczesność

Wielkanoc na Malcie to niezwykle ciekawy okres, aby poznać tę niewielką wyspę wielkości Krakowa.

Trzysta sześćdziesiąt pięć świątyń, kaplic i kościołów. Tyle aktywnych miejsc do praktykowania swojej wiary znajdzie Katolik na wyspie wielkości Krakowa. Kraków, aby być precyzyjnym, jest o jedenaście kilometrów kwadratowych większy i przy dwukrotnie większej populacji mieści jedynie sto trzydzieści pięć kościołów. Historia Malty, kultura i obyczaje jej mieszkańców, nierozerwanie związane są z wiarą katolicką, która jest jednym z elementów definiujących ten jeden z najmniejszych i zarazem najbardziej interesujących krajów naszej planety.

Wielkanoc to idealny moment, aby odwiedzić wyspę oraz poznać jej katolickie obyczaje. To czas festiwali, wielkich procesji oraz rodzinnego celebrowania tradycji, która dla Maltańczyków, jest czymś niezwykle ważnym i żywym.

Większość miast i wsi, jak w większości przypadków krajów tradycjonalistycznych, przygotowuje się do Wielkiego Tygodnia przez czterdzieści dni postu. Momentem rozpoczynającym ten okres jest Środa Popielcowa, podczas której kapłani używają popiołu, aby oznaczyć czoła wiernych znakiem krzyża, symbolem śmierci i smutku spowodowanego grzechem.

Innym, niezwykle ważnym dniem na Malcie jest święto Matki Bożej Bolesnej, obchodzone w piątek przed Wielkim Piątkiem. Pierwsze procesje wylewają się na ulicę maltańskich miast. Wielki Tydzień rozpoczyna się na dobre w Niedzielę Palmową, gdy wierni chodzą w procesjach, wymachując gałązkami oliwnymi i krzyżami z liści palmowych.

Wielkanoc na Malcie

Nasz pobyt na Malcie rozpoczyna się w kulminacyjnym punkcie obchodów Wielkanocy. Wielki Czwartek, wigilia Wielkiego Piątku to nie tylko czas, kiedy kapłan symbolicznie przemywa stopy dwunastu ludzi reprezentujących apostołów, ale także moment ostatnich przygotowań do nadchodzących świąt. Miasteczka przyozdobione są okiennymi witrynami, w których Maltańczycy tworzą sceny historyczne z obrazów lub figurek. Życie zaczyna zwalniać i przestawiać się na tory spokojnego, powolnego czasu.

Ciekawą tradycją, którą przestrzega wielu maltańskich katolików, jest czwartkowy, wieczorny zwyczaj odwiedzania siedmiu różnych kościołów. Późnym popołudniem ulice wypełniają się mieszkańcami, którzy przechodzą z jednej do drugiej świątyni, by w każdej z nich odczytać Ewangelię. Jest to bardzo ważny moment w rodzinnych tradycjach, dlatego też nawet bardziej liberalne, młode pokolenia, dosłownie zaciągane jest przez rodziców do owej wieczornej tradycji.

Tego dnia można także zauważyć ludzi biegających z charakterystycznymi wypiekami – to Qaghaq tal-Appostoli, tradycyjny bochenek chleba w kształcie pierścienia. Wypiekany jest z miodem i przyozdobiony migdałami i sezamem.

Wielki Piątek w kulturze katolickiej to czas żałoby. Nie dzwonią dzwony kościelne, w kościołach nie odbywają się msza, zaś dekoracje są usuwane bądź zakrywane kościołów. Ludzie chodzą do kościoła, aby pocałować krzyż w chwili śmierci Chrystusa i odmówić osobiste modlitwy. Przy wejściach do świątyń odbywa się także seria spotkań i rozmów towarzyskich, gdyż dzień ten, który jest świętem państwowym (jak nasz poniedziałek wielkanocny). Jest to więc dobry moment na spotkania, wymianę plotek, wspólnotowe bycie razem. To także oczywiście dzień postu, co pozwala bardzo szybko rozróżnić kto siedzący obok nas jest Maltańczykiem, a kto turystą, gdy spojrzy się na spożywane w hotelach czy restauracjach jedzenie.

Głównym punktem naszego maltańskiego Wielkiego Piątku jest procesja męki pańskiej w miejscowości Paola, jedna z wielu odbywających się na wyspie, a jednocześnie jedna z kilku, które cieszą się największym uznaniem lokalnej społeczności. Już na długo przed jej rozpoczęciem centrum miasta odcinane jest od ruchu samochodowego zaś mieszkańcy gromadzą się w okolicznych kawiarniach. Na co czekają? W Wielki Piątek, w wielu wioskach i miasteczkach zobaczyć można, czasami sporych rozmiarów, posągi noszone są przez 6 do 8 nosicieli przebranych za postacie biblijne. Podobnie przebrani są towarzyszący im, inni bohaterzy spektaklu. Wszystko to okraszone jest żałobną muzyką orkiestry dętej.

Kolejne półtorej dobry to czas wyczekiwania na najważniejsze święto wszystkich Chrześcijan –  Niedziela Wielkanocna, święto zmartwychwstania Chrystusa, to dzień, w którym atmosfera panująca na wyspie jest zupełnie inna niż w Wielki Piątek. Aby podglądać lokalne obchody i zwyczaje, udajemy się do parafii w Naxxar.

„Naszszar” – bo tak wymawia się tę nazwę – brzmi dosyć arabsko. I rzeczywiście bardzo nieswojo mógłby się poczuć niejeden rodak odwiedzający mszę zmartwychwstania. Wsłuchawszy się w odprawianą po maltańsku mszę, mógłby bowiem mieć wrażenie, że słyszy język arabski, szczególnie, gdy odnosząc się do Boga, pada słowa „Allah”. Warto wspomnieć, iż ten używany przez około 350 tys. osób, język, spokrewniony jest z językiem arabskim, a dokładniej z dialektem tunezyjskim. Posiada on wiele słów zaczerpniętych z języków włoskiego i angielskiego, jednak jego istota jest dosyć arabska. Co ciekawe, jest to jedyny język semicki zapisywany wyłącznie alfabetem łacińskim.

Przybywając z samego rana do Naxxar napotykamy niesamowicie leniwą atmosferę małego miasteczka przemieszaną z niecierpliwym oczekiwaniem i krzątaniem się służb porządkowych. Wierni powoli gromadzą się w kościele, w którym odbywa się niezbyt długa msza zmartwychwstania. Jednak kulminacyjnym punktem obchodów Wielkiej Niedzieli jest procesja z figurą Chrystusa Zmartwychwstałego. Zaczyna się ona zwykle koło godziny dziesiątej rano i odbywa się w towarzystwie całej społeczności oraz, najczęściej, lokalnym zespołem. Tak rozpoczyna się wielka, wspólna celebracja pełna muzyki, fajerwerków i często wystrzałów armat.

Po porannej mszy Maltańczycy spędzają czas z rodziną. Kulinarnie jest jest, jak w Polsce, wielkanocne śniadanie, ale lunch, który najczęściej składa się z jagnięciny, ziemniaków i warzyw, a także słodyczy, takich jak czekoladowe jajka i figolli – specjalne ciasta wielkanocne, które każda szanująca się mama, wypieka na dzień przed tym ważnym dniem. Figolli, słodkie ciasto migdałowe pokryte polewą lub czekoladą, to najbardziej popularny wielkanocny przysmak. Tradycją jest prezentowanie własnych wyrobów przyjaciołom i rodzinie. Chwali się nie tylko smak, ale także wielkość oraz kształt, a te dostępne są w przeróżnych formach – ryb, barana, serca, kurczaka i wielu innych.

Wszystko to jest piękną opowieścią o kraju, który trzyma się tradycji. Czy jest jednak prawdą pełną i jedyną?

Sacrum i Profanum, czyli jaka jest prawda o maltańskiej wierze?

Jak donosił na początku tego roku magazyn Times of Malta: „Frekwencja na mszach załamie się w nadchodzących latach. Dane z ostatniego spisu ludności pokazują, że młodzi ludzie wolą zostać w domu”. To zdanie wiele mówi o tym, co i tutaj dotarło wraz z przemianami współczesności.

Badania przewidują, że frekwencja podczas niedzielnych mszy zmniejszy się w ciągu najbliższych lat do 10% populacji w 2040 roku. Projekcje udziały w niedzielnej mszy pochodzą z opublikowanego niedawno niedzielnego masowego spisu ludności na Malcie 2017, który zawiera takie dane jak: frekwencja według wieku, parafii, płci i poziomu wykształcenia. Badania nie obejmowały niezwykle tradycyjnej wyspy Gozo.

Raport pokazuje dzisiejszą frekwencję na niedzielnej mszy na poziomie nieco poniżej 37 procent całej populacji katolików, co jest liczbą podobną do Polski. Kraje, w których teoretycznie przytłaczająca większość (85-90%) mieszkańców to ludzie ochrzczeni i wierzący, praktykujący ułamek stanowi jedynie lekko ponad jedną trzecią tej grupy.

Wiadomość, że Malta zalegalizowała małżeństwa tej samej płci, została przez niektórych zinterpretowana jako znak upadku maltańskiego katolicyzmu. W kraju, w którym konstytucja zapewnia wolność wyznania, ale ustanawia katolicyzm jako religię państwową. Jednak rzeczywistość nie jest taka prosta, jak się wydaje.

Prawdą jest, że maltańscy hierarchowie kościelni często sprzeciwiali się zmianom, jednak nie po raz pierwszy biskupi znaleźli się po stronie przegranej. W 2011 r. Kościół sprzeciwiał się wprowadzeniu rozwodów, które zostały w końcu uchwalone stosunkowo wąskim marginesem. Tak, jeszcze osiem lat temu na Malcie nie można było się rozwieść. Tak samo kończyło się mieszanie Kościoła do polityki. W chwili, gdy hierarchowie potępiali jakichś polityków z ambon, ci zwyciężali.

WIelka Sobota (dla drugiej połowy Maltańczyków).jpg
WIelka Sobota (dla drugiej połowy Maltańczyków)

Maltański kościół jest w odwrocie, jednak na najniższym poziomie wydaje się wciąż silny: w społeczeństwie pełno jest wielu wysoce zaangażowanych kapłanów, zakonników i świeckich, a kościoły, kiedy odwiedza się je w niedzielę, nadal zdają się być pełne modlących się ludzi. Jak w Polsce.

Jak to się stało? Krótka historia maltańskiego chrześcijaństwa

Malta to kraina pełna opowieści związanych z wiarą, także legend, historii o duchach i zjawiskach nadprzyrodzonych. Jednak największym powodem do dumy dla wielu Maltańczyków jest fakt, iż Malta opisana została w Dziejach Apostolskich (Dz 27:39–42; Dz 28:1–11).

Tutejszy kościół założony został przez dwóch patronów wyspy – Pawła Apostoła i Publiusza, pierwszego biskupa Malty, który nawrócił się na chrześcijaństwo po poznaniu Pawła, znanego do dziś jako Apostoł Narodów. Znajdujące się w kraju, szumnie zwane wyspami świętego Pawła, niewielkie skały na wybrzeżu, uważane są za miejsce, w którym rozbił się statek przewożący świętego Pawła na proces do Rzymu. Miało to miejsce w 60 roku naszej ery. Po trzymiesięcznym pobycie na Malcie, święty Paweł dotarł do stolicy Cesarstwa, gdzie przebywał w areszcie domowym do 63 roku.

SAM_1151.png

Okres potęgi to czas, gdy Malta była władana przez Rycerzy Maltańskich, co trwało od połowy XVI wiekudo końca XVIII wieku. W tym czasie Wielki Mistrz Zakonu Maltańskiego miał specjalny status księcia Kościoła i cieszył się względami papieży. Z biegiem czasu pozycja Rycerzy słabła, by szybko, z dnia na dzień, przestać istnieć, gdy flota Napoleona Bonaparte podbiła Maltę w 1789 r. w wyprawy na Egipt. Od tego momentu czasy świetności (tej politycznej) Kościoła Katolickiego oraz Zakonu, nie powróciły.

Niezależnie od kierunku rozwoju duchowości na Malcie, pozostaje ona jednym z najbardziej chrześcijańskich krajów świata, w którym warto spędzić Wielkanoc po to, aby zobaczyć jak inaczej, z odrobinę południowej fantazji i radości, obchodzi się ten wyjątkowy okres dla wszystkich, którzy wierzą i dla tych, którzy obserwują otaczający ich świat.

Podziękowania dla VisitMalta za zaproszenie nas do kraju w okresie wielkanocnym!

VisitMalta_com.jpg

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

6 komentarzy dotyczących “Wielkanoc na Malcie. Chrześcijańska tradycja i współczesność

  1. Bardzo ciekawe tradycje. 🙂

  2. Ja akurat nie płaczę nad upadkiem chrześcijaństwa. tzn nie przeszkadza mi gdy ktoś wierzy, ale już przeszkadza, gdy kościół ma za dużo do powiedzenia. Za to kościoły i wszelkiego typu świątynie bardzo lubię. Dla mnie jest to dowód na to, ile potrafi człowiek

  3. Kilka lat temu byłam na Malcie w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc i bardzo żałowałam, że właśnie w Wielki Piątek musiałam wracać do Polski. W powietrzu było bowiem już czuć świąteczną aurę. Twoje zdjęcia jednak wprawiły mnie w prawdziwy zachwyt, bo nie sądziłam, że celebracje wyglądają aż tak spektakularnie! No i sama Malta – jest przepiękna i jedyna w swoim rodzaju. Upewniłeś mnie w przekonaniu, że muszę tam wrócić na dłużej. 🙂 Cudowne zdjęcia!

  4. Malta nadal na mojej liście ale z każdym takim postem przesuwa się coraz wyżej. 😉 genialne widoki!

  5. Zainspirowałeś mnie tą Maltą. Po obejrzeniu zdjeć na fanpage jestem właśnie na etapie bookowania biletów na Maltę 🙂

Odpowiedz na „antekwpodrozyAnuluj pisanie odpowiedzi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.