Azja Indie

Czy w Indiach jest bezpiecznie?

Czy należysz do większości, która na myśl o wyjeździe do Indii, od razu zakłada pancerz ochronny i od razu mówi "nie"?

Las. Rozszarpany worek, z którego wylewa się masa plastiku, natychmiast rzuca się w oczy. W zależności od formy, rozkładać się będzie od 100 do 1000 lat. Połacie miejskich trawników zasłane gównami zwierząt, bo za trudno było zbierać odchody swoich pupili. Syf metr za swoją działką, bo nie warte uwagi jest to, co nie nasze. Miasta, w których możesz oberwać w środku nocy za nic. Kierowcy, którzy za nic mają zasady bezpieczeństwa na drodze i piesi, którzy giną na potęgę. Bieda, które istnieje obok bogactwa i brak szacunku do tego, co wspólne.

Nie, to nie jest opis Indii, który otworzy kolejny artykuł o wielkim, azjatyckim kraju. To opis naszej, polskiej rzeczywistości. Mieszkańcy nadwiślańskiego kraju ochoczo dołączają do bezmyślnego, globalnego chóru, które spogląda na Indie przez pryzmat uprzedzeń, w ogóle nie spoglądając na samych siebie. Mieszkańcy kraju, w którym tysiące ludzi potrafi odpalić samochód po to, aby wyrzucić worek ze śmieciami w lesie, zamiast zapłacić 10 złotych za jego utylizację, tracą moralne prawo do oceniania jakiegokolwiek innego kraju. Ludzie, którzy dzięki połowie wieku spędzonego pod butem socjalizmu, stracili jakikolwiek szacunek do wspólnej własności, naprawdę nie powinni oceniać mieszkańców ogromnego, azjatyckiego kraju. My, naród egoistów, którzy jednoczą się tylko przy okazji wielkich tragedii lub narodowych uniesień, nie powinniśmy aż tak jednoznaczenia oceniać ten jeden z najwiekszych krajów świata. Jednak nadal to robimy.

Indie? Nigdy nie myślałem o tym kierunkuczytamy w komentarzachmoże i są tam piękne miejsca, ale ten syf, brud, ta kiła i mogiła – czytamy raz po raz, tak jakby u nas panowała istna utopia, w której nigdzie nie znajdziemy kawałka śmieci. Owszem, Indie są krajem ogromnego chaosu, wielkiego brudu i zanieczyszczenia, jednak sporym zgrzytem pozostaje dla mnie łatwość krytykowania tego stanu rzeczy przez ludzi, którzy sami mają z tym problem, choć oczywiście na mniejszą skalę.

Indie kobiety.jpg

Ten jeden z najbardziej złożonych i interesujących krajów świata, w istocie walczy z wielkim PR-owym problemem. Nienajlepsza prasa owego kolosalnego kraju, to wynik pewnych kulturowych i historycznych uwarunkowań a także rezultat ciągle powtarzanych artykułów o niebezpieczeństwach czyhających na podróżnych, którzy wybierają się na wakacje do subkontynentu indyjskiego. To także nagłośnione historie turystów napadniętych co kilka miesięcy w różnych miejscach kraju.

Panie Marcinie, jedno pytanie – usłyszałem podczas jednej z zeszłorocznych konferencji, na których występowałem – Jak bezpiecznie podróżować po Indiach będąc kobietą w moim wieku, która podróżuje samotnie? Na chwilę zamarłem, jednak po momencie namysłu powiedziałem – To będzie wielce niepoprawne politycznie, ale proszę podróżować z kolegą, partnerem, mężczyzną. I to nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa, ale i tak jest lepsze od podróży samotnej, młodej dziewczyny. Mając w pamięci historię szwajcarskiej pary napadniętej niedawno w jednym z najbardziej turystycznych miejsc Indii, nie mogłem się powstrzymać od tego dosyć bezpośredniego komentarza. Czy popadłem w stereotypowe myślenie o Indiach? Niekoniecznie.

Czy w Indiach jest bezpiecznie?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – zawsze to powtarzam. Inny jest poziom bezpieczeństwa w zorganizowanej grupie, która podróżuje z biurem podróży, inny, gdy jeździ się po kraju z wynajętym na kilka tygodni kierowcą (jak my) a jeszcze inny, gdy podróżuje się po nim będąc samotną, młodą kobietą. Lub mężczyzną.

Patrząc na ogólne ujęcia, które bazują na badaniach oraz statystykach, Indie wypadają dosyć poprawnie – 106 miejsce w rankingu bezpieczeństwa czyni z tego kraju miejsce uznawane za „raczej bezpieczne”. Jednocześnie, wczytując się w najczęściej popełniane przestępstwa, widzimy trzy pozycje: kradzieże, napady oraz gwałty. W zrozumiały sposób nabieramy więc podejrzeń. Moja rada do słuchaczki, która podczas wspomnianej konferencji, zadała pytanie o bezpieczeństwo w Indiach, jest de facto mantrą powtarzaną przez większość przewodników po Indiach. Choć znam dosyć sporo kobiet, które same przejechały Indie wzdłuż i wszerz, nigdy nie doradziłbym kobiecie, aby podróżowała po tym kraju sama. W tej kwestii lepiej szczęścia nie próbować.

Ciekawscy zapytają – dlaczego Indie borykają się z problemem napastowania kobiet? Przyczyny są dosyć prozaiczne. Powszechny dostęp do internetu ułatwił szeroki dostęp do pornografii, która zaczęła kształtować umysły młodych mężczyzn. To, połączone z produkcją nielegalnych napojów wysokoprocentowych oraz brakiem nadziei na znalezienie żony w sporej grupie niewyedukowanych mężczyzn przebywających w dużych miastach z dala od swoich rodzin, powoduje znaczny wzrost napaści na tle seksualnym. W rezultacie, każdy młody mężczyzna, którego spotykamy w Indiach, sprawia, iż zadajemy sobie to samo pytanie – czy jestem bezpieczny/bezpieczna?

Processed with VSCO with al3 preset

Co innego, poza jakże okropnym, możliwym napastowaniem, może nam grozić w owym wielkim, azjatyckim kraju?

  • Udawanie, że Wasz hotel nie istnieje: to jeden z najpopularniejszych sztuczek stosowanych przez taksówkarzy wiozących turystów z indyjskich lotnisk do centrów miast. W takiej sytuacji podróżni otrzymują ofertę zatrzymania się do innego hotelu. Pod żadnych pozorem nie wolno się zgodzić. Należy zażądać zawiezienia pod wskazany adres.
  • Proszenie o zakup mleka, długopisu lub czegokolwiek. Żebracy chwilę później zwrócą w sklepie dany towar, otrzymując przy tym zwrot Waszych pieniędzy.
  • Łapówki. Jeśli podczas podróżowania samochodem po Indiach zostaniemy zatrzymani przez policję drogową celem uiszczenia opłaty za przejazd trasą, jest to po prostu próba wymuszenia daniny.
  • Małe kradzieże. Kieszonkowcy to prawdziwa zmora Indii, dlatego pod żadnym pozorem nie wolno nosić wartościowych rzeczy w oczywistych dla nas miejscach – w spodniach, w kieszeniach kurtek, marynarek czy jakiegokolwiek odzienia wierzchniego.
  • Scam. To coś, z czym spotkamy się wszędzie na świecie, ale w Indiach przybiera na sile jak nigdzie indziej. Pamiętaj – jeśli obcy zaprasza na herbatę do kawiarni kuzyna, wiedz, że za herbatę zapłacisz tyle, ile za miesięczne spożycie w swoim kraju.

Niektórzy zastanawiają się, dlaczego, skoro przytaczam powyższe kwestie, tak dobrze wspominamy z Magdaleną nasz wyjazd do Indii? Tak jak już zauważyliśmy, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z kolei poziom doświadczenia łączy się ze sposobem jeżdżenia. Co mam na myśli?

W mojej podróżniczej karierze, która trwa na przestrzeni jednej trzeciej mojego życia, nie udało mi się jeszcze nigdzie wyjechać z biurem podróży. Wszędzie, czy podróżuję służbowo, czy z Magdaleną, czy też samotnie, podróżuję niezależnie. Jednak są miejsca, w których, z wielu powodów, decydowałem się na wynajęcie doświadczonego kierowcy, który pełnił funkcję szofera i przewodnika. Dla wielu brzmi to jak wyznania burżuazji i owszem, nie jest to kategoria taniego podróżowania, jednak z mojej strony zawsze była to przemyślana strategia.

Czasami wynikała z braku czasu (jak na Malcie), czasami z potrzeby dogłębnego poznania kraju i rozszerzenia kontaktów (jak w Iranie), czasami zaś z lenistwa, pragnienia wygody i absolutnego braku potrzeby doświadczania tego, na co narzeka większość osób podróżujących do kraju, o którym tutaj rozprawiamy. Naszym kluczem do pozytywnego doświadczenia Indii był człowiek, który stał się naszym przewodnikiem i kierowcą, potem zaś przyjacielem. Pawan Sharma, z którym przejechaliśmy wspólnie trzy tysiące kilometrów, a który potem woził wiele innych par, którym poleciliśmy tego człowieka, sprawił, iż nasze Indie były doznaniem na wskroś przyjemnym. Jeśli ktoś pyta mnie jak miło spędzić czas w tej części świata i wiem, że tę osobę stać na właśnie taki styl podróżowania, polecam bez mrugnięcia okiem.

W podróżach bowiem, i wspominałem o tym już wielokrotnie, nie ma jednej, poprawnej metody przemieszczania się. Jeśli ktoś stanowczo twierdzi, że jedynym poprawnym sposobem na poznanie Indii jest niskokosztowa podróż z plecakiem, która trwać będzie przynajmniej trzy miesiące, można spokojnie kiwnąć głową i zmienić rozmówcę.

Indie. Wielka bieda ogromnego kraju

Bieda biedzie nierówna. W Indiach widać jej sporo i czuć ją szczególnie, kiedy kontrastuje z niesamowitym bogactwem. Przeraża w wielkich miastach takich jak chociażby stolica – New Delhi, jednocześnie jest czymś, do czego człowiek się przyzwyczaja podróżując po prowincji. Biedę da się oswoić i trudno oczekiwać, że z dnia na dzień wyrugujemy ją i uczynimy świat wielką utopią. Nie jesteśmy chińskimi komunistami, którzy w ciągu trzech dekad wyciągnęli populację wielkości Europy z biedy i zrobili z niej klasę średnią. Indyjska bieda to coś, o czym warto wiedzieć, zanim wybierze się do tego kraju. Po to, aby pozbyć się uprzedzeń.


Świetny fotoreportaż na temat biedy w Indiach zobaczycie tutaj 👉 LINK


Choć problem biedy to jedna z największych wyzwań dla siódmego, największego państwa świata, jedno z zeszłorocznych wydań The Washington Post donosiło, iż Indie nie są już domem dla największej ilości ekstremalnie biednych ludzi. Na pierwsze miejsce wskoczyła Nigeria. Jak wskazuje poniższa grafika, problem ekstremalnej biedy staje się zjawiskiem typowo afrykańskim, zaś Indie już za trzy lata zredukują ilość najbardziej ubogiej części społeczeństwa ze 125 milionów (ponad trzykrotność populacji Polski)  do poziomu 15 milionów. W kraju, w którym żyje ponad miliard trzysta milionów ludzi.

AACUE355DM3ZZLK2IEOM7KNC6U.png

Obok oczywistego stwierdzenia, iż Indie należą do czołówki krajów zmagających się z ogromną biedą, warto zauważyć, że władze tej największej demokracji świata, nie odpuszczają walki o dobro swoich obywateli. Trzy minuty poniższego filmu pokazują jak powoli, małymi krokami, osiąga się cel, który widzimy na powyższej grafice.

Przemierzając turystyczne regiony północnych Indii, nie sposób nie zauważyć przepaści, która dzieli Europę i Indie. Tak, żyjemy na zupełnie innych poziomach, jednak w żadnym stopniu nie sprawia to, że jesteśmy od siebie gorsi lub lepsi. Człowieczeństwo nie opiera się bowiem na tym, co posiadamy, ale tym, jacy jesteśmy i co sobą reprezentujemy. I musze przyznać, iż w wielu ubogich społecznościach, które mieliśmy okazję odwiedzić, spotkaliśmy naprawdę niesamowitych, szczęśliwych i dobrych ludzi, którzy może mieli niewiele, ale dawali sporo. Nam podarowali wspaniałe wspomnienia z niesamowitego kraju.

Byliście w Indiach? Jakie macie wspomnienia z tego kraju? Jeśli zaś wybieracie się, czy dzielicie obawy większości?

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

6 komentarzy dotyczących “Czy w Indiach jest bezpiecznie?

  1. Pracuje w Indiach 3 lata. Syf brud bieda insekty choroby przenoszone przez komary np.Denga , ludzie myslacy ze moga wszustko mowa o bogatych, szufladkowanie ludzi, poruszanie sie autem lub motocyklem grozi smiercia, gwalty za ktore mozesz sie wykupic z wiezienia, przesladowanie wyznawcow Chrystusa, Bezdomne psy ktore zabijaja kijami i truja , krowy na ulicach , udawanie wegetarianow ( po starcie samolotu do UE w 3 min.brakuje kurczakow) zaklamanie korupcja .
    Dobre Strony: Prywatne szpitale dobra opieka za ogromne pieniadze.
    Ladne Himalaje
    Dobra baza do medytowania
    Pozdrawiam milego bezpiecznego zwiedzania .

  2. Wybieram się z żona do Kerali , szukam kogoś takiego jak Pawan Sharma w Kochin. Na razie mi nie wychodzi , może jak będę na miejscu znajdę kogoś .
    Pozdrawiam serdecznie
    Roman Macura

  3. A ja byłam pełna uprzedzeń i stereotypów, nie ukrywam, głównie zniechęcaje były historie gwałtów (na turystkach ale i mieszkankach) – nie pogrzebalam obaw ale czytam Shantaram i podobnie jak kiedyś po „Angela’s Ashes” pokochała Irlandię w której przyszło mi szmat czasu spędzić tak I teraz otwieram powoli serce na ten kraj.

  4. Staromodny Podróżnik

    Byłem wielokrotnie. Przyznaję – nie jestem modą kobietą, należę do grupy w świecie hegemonicznej, tj. siwiejących białych mężczyzn. Niemniej nigdy w Indiach nie czułem się zagrożony. Spacery turystów między plażowymi knajpkami wieczorem po zmroku to w Goa norma i część wakacyjnego rytuału. Po złych dzielnicach Bombaju czy Delhi w nocy przeszedłbym się równie niechętnie jak koło dworca we Franfurcie – zwykły zdrowy rozsądek! W Varanasi akurat wysiadł prąd i całą dzielnice przeszliśmy z żoną po ciemku w tajemniczej poświacie małych ognisk rozpalonych przy ulicznych straganach. Zero problemu. Dla wahających się: przeczytać i wziąć sobie do serca wszystkie dobre rady z przewodników i jechać koniecznie, ale tylko i wyłącznie w porze suchej. Sorry nauczycielki i nauczyciele (tak teraz jest poprawnie, prawda?): nie w wasze długie wakacje szkolne, a jedynie 2-tygodniowe ferie zimowe.

  5. Niestety podzielam obawy i bardzo mnie to złości ;-). Bardzo chcialabym zobaczyć Indie, ale jakoś trudno mi przemóc ten wizerunek Indii, który jest zbyt silnie utrwalony i mam obawy przed samotnym szwendaniem się, a wycieczka z biurem mi się nie uśmiecha 😉

  6. Tyle że w Polsce korzystają z toalet ,nie srają na ulicy do rzeki a potem.wszyscy robią w tym.pranie

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.