Felietony

Wielka opowieść o życiu pełnym podróży

Podsumowanie 2018 roku - pełne osobistych historii i podróżniczych inspiracji.

Oj, cóż to był za czas! Tak przez ostatnią połowę mojego życia myślę sobie, gdy przychodzi końcówka roku i tym razem jest nie inaczej. Na swój sposób był to rok niezwykle wyjątkowy i przełomowy. Zapamiętam go jako czas, który ponownie nauczył mnie czegoś nowego.

Wkraczanie w rok 2018 nie było łatwym procesem – nie będę ukrywać. Ciągle wspominanie wrześniowej straty naszego czworonogiego kompana nie chciało odpuścić. Jedynie permanentne znajdywanie sobie zajęć pomagało w radzeniu sobie z nieciekawym czasem w naszym życiu. Stopniowo jednak ból ustępował miłym wspomnieniom a każdy tydzień przynosił coś nowego.

Normalne życie… na wsi

Coś, co mocno zdefiniowało ten rok, to przeniesienie się do własnego domu. Pod Kraków. Ostatnie dwa miesiące roku 2017 to rozruch zaś cały rok 2018 pokazał mi, jak bardzo zmieniłem się na przestrzeni minionych lat. Kiedyś, dawno temu, poczyniłem tekst o wartości powrotów. Widzicie, nigdy nie należałem do tych, którzy pragnęliby wszystko rzucić i wyjechać w życiową podróż. Kocham odkrywanie świata, uciekam w wojaże od dekady, sprawiam, że życie staje się przez to ciekawsze a my rozwijamy się wraz z tym, czego ciągle uczy nas świat. Jednocześnie, gdy tylko wracam do kraju, całuję ziemię. W przenośni, choć bardzo dosłownie. I nieważne, czy pada deszcz, czy truje mnie smog, moja mała ojczyzna jest miejscem, gdzie prowadzę swoje życie, gdzie odnalazłem swoje miejsce na ziemi.

Do tego doszedł dom. Od krakowskiego Rynku dzieli go w lini prostej siedemnaście kilometrów. Na tyle blisko, że można zamówić ubera, wsiąść do komunikacji miejskiej albo szybko przemieścić się skuterem. Na tyle też daleko, aby odpocząć od zgiełku miasta i poznać życie od zupełnie innej strony. Czasami odnoszę wrażenie, że życie składa się z etapów, w których ludzie najpierw przez większość życia mieszkają w mieście, aby kiedyś wyprowadzić się do domu na przedmieścia, by potem na starość znów wrócić do miasta. Nie wiem, jak te wzory będą działać w naszym przypadku, ale wiem, że przenieśliśmy się w idealnym momencie.

Wraz z przeprowadzką pod miasto wyrwałem się z mojej bańki życia na Rynku Głównym i zacząłem doceniać proste rzeczy. Jak chociażby to, że wokół panuje cisza, że na wzgórzu nieopodal domu mogę zorganizować ognisko, że mam świetnych sąsiadów, z którymi wybitnie rozwinęliśmy nasze życie społeczne poza miastem.

W skrócie, w swoim zabieganym życiu znalazłem niesamowity spokój. Odczuwam go za każdym razem, gdy zasiadam w fotelu w salonie i spoglądam na krajobraz za oknem.

Dziesięć lat z Magdaleną

Za kilkanaście dni minie dziesięć lat odkąd się poznaliśmy. Szmat czasu, jedna trzecia naszego życia. Każda chwila, każdy tydzień, miesiąc i rok zmieniają nas i sprawiają, że jesteśmy coraz dojrzalsi, coraz bardziej doszlifowani. I choć wiedziemy piękne życia, byłoby kłamstwem, gdybyśmy powiedzieli, iż jesteśmy idealni. Nie jesteśmy. Jak wszystkie pary i związki mamy swoje lepsze i gorsze okresy, ale póki co ta sinusoida nas nie rusza – trwamy bowiem i rozwijamy to, co jest między nami – wielką, acz przy tym, bardzo dojrzałą miłość.

I choć nasze życia zawodowe sprawiają, że nie zawsze możemy wspólnie przemierzać świat, jedna rzecz jest niezmienna – kiedy wracamy, wiemy, że druga połówka czeka w domu. Pewien dosyć długi okres w zawodowym życiu Magdaleny, kiedy pracowała przy produkcjach telewizyjnych i praktycznie nie było jej w domu, a także moja zmiana zawodowa, która sprawia, że często po prostu mnie nie ma w kraju, pokazały nam, że nie zawsze można wszystko robić razem. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ po okresie rozjazdów, przychodzi czas wspólnego cieszenia się sobą. Bo nic nie podsyca związku tak, jak lekka tęsknota serwowana od czasu do czasu.

Luki – nasz kochany kompan

Ci, którzy znają nas dobrze, wiedzą, że jesteśmy prawdziwymi miłośnikami zwierząt. Psów w szczególności. Przeprowadzka do domu na chwilę po tym, jak straciliśmy naszego ledwie 3,5-rocznego buldoga, była ciężkim przeżyciem. Nasz dom, z którego tak bardzo się cieszyliśmy, pozbawiony był jednego elementu naszej życiowej energii – czworonożnego kompana, który zmusi człowieka do spaceru, przytuli się przed snem i zaszczeka, gdy ktoś podejście pod drzwi.

Równo rok po tragicznej historii odejścia Harveya, po dwóch miesiącach coraz bardziej intensywnego myślenia o sprawie, postanowiliśmy adoptować psa. Kilka godzin po znalezieniu szczeniaka, był już u nas w domu. Nazwaliśmy go Luki, bo mieliśmy nadzieję, że będzie trochę bardziej „lucky”. Sześć dni po przyjechaniu do nas, Luki wylądował w klinice. Wynik badań brzmiał jak wyrok – parwowiroza. Śmiertelna choroba nieszczepionych psów. Walka w klinice trwała jedenaście dni, z których każdy dzień był jak koszmar trwający w nieskończoność. Motywowanie lekarzy, transfuzja krwi, zmiany sposobów leczenia. W końcu się udało. Wygraliśmy wspólnym wysiłkiem. Przywieźliśmy do domu wrak psa i spędziliśmy kolejne miesiące na odbudowie jego zdrowia. Dziś, psotliwy, zdrowy i kochany, Luki sprawia, że dom jest pełniejszy a my szczęśliwsi.

Podróże zagraniczne 2018 roku

Nie mogło oczywiście tego zabraknąć. W końcu Wojażer to strona o świecie, o poznawaniu innego, o podróżach. Jaki był ten rok w tym kontekście? Był fascynujący. Nie tylko dlatego, że podróżowaliśmy z Magdaleną w jakieś nowe miejsca, ale także dlatego, że w pełni wprowadzić mogłem w życie coś, co nazywa się „bleisure” – łączenie podróży służbowych z chwilą dla siebie. Zmiana zawodowa, którą zafundowałem sobie w 2017 roku, była jedną z najlepszych życiowych decyzji.

Nie tylko zająłem się światem podróży w szerszym (technologicznym) kontekście, ale także zacząłem pracować z jedną z najbardziej niesamowitych grup ludzi, jakich poznałem w swoim życiu. Spójrzmy na najważniejsze momenty mijającego roku podróżniczego w poniższym zestawieniu.

Ferie zimowe w Norwegii

Wszystko rozpoczęło się nietypowo. Po letnich wakacjach roku 2017 w Norwegii południowej, postanowiliśmy wyjechać w to samo miejsce w lutym – tym razem na ferie zimowe. Wszystko to, aby odnaleźć zimę, jakiej już dawno nie widziałem w Krakowie i okolicach, które od ponad dekady dotykają efekty globalnego ocieplenia. Wiem, ktoś może napisać, że u nich była zima, ale w Krakowie okres od listopada do końca lutego to czas jednej wielkiej, burej szarzyzny przykrytej grubą kołdrą smogu. U naszych norweskich przyjaciół przypomnieliśmy sobie, jak kiedyś wyglądała piękna, klasyczna zima.

Norweskie teksty z tego roku znajdziecie tutaj 👇

✅ Przewodnik po południowej Norwegii: kliknij tutaj

✅ Południowa Norwegia w zimowej odsłonie: kliknij tutaj 

Wiosna, która nie przyszła w Budapeszcie

W marcu postanowiłem poszukać w Europie śladów wiosny. W Krakowie nic jej jeszcze nie zapowiadało, więc wybrałem się na weekend do Budapesztu. Wprawdzie wiosny w nim nie znalazłem, wręcz przeciwnie, dopadła mnie zima, jednak po siedmiu latach od mojej pierwszej podróży do stolicy Węgier, szczerze to miasto polubiłem. I postanowiłem, że kiedyś ponownie tam wrócę.

Tekst z Budapesztu odnajdziecie tutaj 👇

✅ Zimowa wiosna w Budapeszcie: kliknij tutaj

Andaluzja. Diament w hiszpańskiej koronie

Majówka to piękny czas. Z reguły udaje nam się uciec w tym czasie do miejsc niezwykle interesujących. Tak też było w tym roku. Choć ponownie dopadła nas klątwa globalnego ocieplenia (w Polsce panowały upały, w Hiszpanii największy chłód od lat), poznaliśmy i szczerze zakochaliśmy się w Andaluzji.

Był to wyjazd, który zapoczątkował całą serię plastycznych i kolorowych zdjęć z tegorocznych wyjazdów. Co jednak najważniejsze, był to czas, kiedy wraz z Magdaleną wybraliśmy się na niesamowity roadtrip. Zamknięcie nas na kilka dni w samochodzie to czas, kiedy płaczemy ze śmiechu i po prostu bawimy się ze sobą dobrze. I chyba to, oprócz niesamowitych widoków, wspominam najbardziej.

Serię z hiszpańskiej Andaluzji odnajdziecie w poniższych linkach 👇

✅ Malaga: kliknij tutaj

✅ Pueblos blancos, białe wioski Andaluzji: kliknij tutaj

✅ Sewilla, stolica Andaluzji: kliknij tutaj

✅ Kordoba: kliknij tutaj

✅ Granada i Alhambra: kliknij tutaj

✅ Przewodnik po Andaluzji: kliknij tutaj

Marrakesz. Odkrywanie Maroka na nowo

W czerwcu, po ośmiu latach nieobecności, wróciłem do Maroka. Do miasta, którego podczas naszej wspólnej podróży w 2010 roku, nie udało się odwiedzić. O Marrakeszu słyszałem wiele negatywnych rzeczy, jednak to, co zobaczyłem na miejscu, w zupełności odbiegało od zasłyszanych opinii. Miasto, oraz jego okolice, okazały się zaskakującymi, pełnymi kolorów i smaków, miejscami, do których mógłbym regularnie wracać. Szczególnie w czasach, gdy Kraków posiada bezpośrednie połączenie lotnicze z tym marokańskim miastem.

Teksty z Marrakeszu i okolic przeczytacie poniżej 👇

✅ Wielki przewodnik po Marrakeszu: kliknij tutaj

✅ Wioska Ait-Ben-Haddou: kliknij tutaj

Wilno. Letnie zaskoczenia

Jeszcze większym zaskoczeniem okazał się lipcowy pobyt w stolicy Litwy – Wilnie. Miasto, w którym zawitałem na kilka godzin w listopadzie 2011 roku, i które niespecjalnie wtedy skradło moje serce, tym razem zupełnie mnie zaskoczyło i zauroczyło. Poznaliśmy z Magdaleną nie tylko kameralne, czyste i piękne miasto, ale także wspaniałych ludzi, którzy przybliżyli nam swój kraj oraz swoje miasto – krainę tak bardzo bliską każdemu Polakowi, który zna naszą wspólną historię.

Teksty ze stolicy Litwy znajdziecie poniżej 👇

✅ Felieton o nieodkrytym Wilnie: kliknij tutaj

✅ Przewodnik po Wilnie: kliknij tutaj

Ateny. Jesień, która przyszła za wcześnie

Wrześniowy pobyt w Atenach był z kolei początkiem mojego klimatyczno-pogodowego fatum. W każdym miejscu, do którego docierałem od tej pory, towarzyszył mi deszcz. I nieważne, że dzień przed przylotem świeciło upalne słońce – wraz ze mną przychodził front. I tak już było do końca roku.

Ateny były dla mnie niejednoznacznym miejscem. Doceniając ich wkład w europejskie dziedzictwo, nie mogłem uciec od krytycznego spojrzenia na grecką współczesność. Czy będę chciał kiedyś wrócić? Być może w drodze na jakieś rajskie wyspy.

Tekst z Aten znajdziecie tutaj 👇

✅ Deszczowe Ateny: kliknij tutaj

Moskwa. W stolicy imperium

Październik to idealny miesiąc na odwiedzenie stolicy Rosji. Czerwony Październik rzec by można. Moskwa to miejsce, do którego zarzekałem się, że nieprędko pojadę. Plany są jednak od tego, by je weryfikować i tak było w tym przypadku. Co zobaczyłem? Niezwykle interesujące miasto, jedno z najciekawszych na świecie. Przy tym świetnie zorganizowane i wcale nie takie drogie, jak wszyscy twierdzą. Zdecydowanie jest to miejsce, do którego chciałbym jeszcze wrócić.

Teksty z Moskwy znajdziecie poniżej 👇

✅ Depesza z Moskwy: kliknij tutaj

✅ Przewodnik po Moskwie: kliknij tutaj

Jordania. Największa odkrycie roku

Ten bliskowschodni kraj jest zdecydowanie największym odkryciem 2018 roku. Jest także według mnie murowanym hitem roku 2019. Wszystko to dzięki tanim i bezpośrednim połączeniom lotniczym z naszej części Europy. Jordania to niesamowite miejsce na podróżniczej mapie świata, miejsce, które nie tylko nie zawodzi, ale także maksymalnie zachwyca. Przywiozłem stamtąd nie tylko masę pięknych zdjęć i wspomnień, ale także całą serię tekstów dla moich czytelników.

Serię tekstów z Jordanii przeczytacie poniżej 👇

✅ Przewodnik po Ammanie: kliknij tutaj

✅ Pustynia Wadi Rum: kliknij tutaj

✅ Petra: kliknij tutaj

✅ Przewodnik na weekend w Jordanii: kliknij tutaj

Stambuł. Powrót do jednego z ulubionych miast

Zdaje się, że nie może być jesieni bez odwiedzin w Stambule. Po raz kolejny sprawy zawodowe rzuciły mnie do największego miasta Turcji i jednocześnie, jednego z moich ulubionych miast świata. To jedno z tych miejsc, w których czuję się jak u siebie w domu i odkrywam powoli – kawałek po kawałku. Zobaczymy co przyniesie w tym temacie kolejny rok!

Wielki przewodnik po Stambule znajdziecie poniżej 👇

✅ Stambuł: kliknij tutaj

Amsterdam. Zakończenie roku

Podróżniczy rok zakończyłem grudniowym wyjazdem na przyjęcie świąteczne do matecznika naszej firmy. Do stolicy Holandii przybyliśmy całą firmą, nie tylko po to, aby omówić najważniejsze strategie na nadchodzący rok, ale także po to, aby poznać kulturę, z której wywodzi się nasza organizacja. Po to, aby cokolwiek napisać o tym mieście, będę musiał do niego ponownie przyjechać.

Podróże po Polsce 2018

Od lat, podróżując po świecie, zawsze staram się poświęcić trochę czasu na odkrywanie swojego własnego kraju. W tym roku podróże po Polsce nie należały do szczególnie intensywnych. Skupiłem się w nich na dwóch ekstremach – południu i północy kraju.

Rozpoczęliśmy od wiosennych odwiedzić w Kopalni Soli w Bochni, aby zobaczyć i poznać alternatywę dla znanej wszystkim Wieliczki.

O Bochni, alternatywie dla Wieliczki przeczytacie poniżej 👇

✅ Kopalnia Soli w Bochni: kliknij tutaj

W kwietniu spędziłem kolejny owocny czas w moim ulubionym (poza Krakowem) mieście Polski – Gdańsku. Skupiłem się na odkrywaniu nowych miejsc oraz spacerowaniu śladami polskich walk o wolność.

O Gdańsku, mieście wolności, przeczytacie poniżej 👇

✅ Gdańsk: kliknij tutaj

Sporo czasu spędziłem także na Podhalu, wracając do niego regularnie co jakiś czas. Z tych podróży powstał wielki, kulturalny przewodnik po Zakopanem oraz kilka innych tekstów z Podhala.

Serię o Podhalu, znajdziecie poniżej 👇

✅ Wielki przewodnik kulturalny po Zakopanem i okolicach: kliknij tutaj

✅ Weekend w Osadzie Kościelisko: kliknij tutaj

✅ Lot nad Podhalem: kliknij tutaj

Inwestycja w edukację

Rok 2018 był także rokiem powrotu na uniwersytet. Kilka lat po skończeniu swoich studiów i dziesięć lat od chwili, gdy uczyłem w Chinach, wróciłem za katedrę. Przez jeden semestr pomagałem studentom turystyki wgłębić się w tematy systemów rezerwacyjnych. Osobiście wierzę w moc dzielenia się wiedzą z innymi, dlatego też starałem się w prowadzone przez siebie zajęcia wprowadzać elementy niestandardowe. Była to fascynująca przygoda z grupą świetnych, młodych ludzi.

 

Wystąpienia na konferencjach

Rok 2018 był czasem dzielenia się wiedzą i doświadczeniami. Nie tylko z moimi studentami z Uniwersytetu Papieskiego, ale także z szeroką publicznością na różnych branżowych konferencjach w Polsce i poza krajem. Jako Marcin Wesołowski – Wojażer przemawiałem w Krakowie i Radomiu (2 razy), zaś jako Marcin Wesołowski – Bidroom, miałem okazję wystąpić jako speaker w: Krakowie, Gdańsku, Warszawie, Atenach, Moskwie, Rimini i Stambule.

Scena to specyficzne miejsce i nie wszyscy czują się na niej dobrze. Rok 2018 sprawił, że stała się ona kolejnym, naturalnym miejsce, w którym odnajduję się i z którego mogę dzielić się z ludźmi swoimi doświadczeniami i obserwacjami.

Moje życie zawodowe możecie śledzić tutaj 👇

✅ Marcin Wesołowski na Linkedin: kliknij tutaj

Za trzy dni będziemy wkraczać w kolejny, fascynujący rok. Co przyniesie – nie do końca wiadomo, bo jedyne, czego możemy być pewni, to tego, co już się wydarzyło. Lubię jednak z optymizmem spoglądać na to, co nadchodzi i tego także Wam życzę – aby rok 2019 był lepszym, albo tak samo dobrym czasem, tak jeśli chodzi o życie prywatne, jak i podróże.

Dziękuję Wam, że byliście z Wojażerem i zapraszam do kolejnych historii z Polski i ze Świata.

Czytaj więcej:

Warto mieć w życiu jakiś CEL. Centrum Edukacji Lot... Wśród osób często podróżujących myślenie o lataniu z czasem staje się czymś podobnym do myślenia o przejażdżce PKS-em. Docierasz na jakiś dworzec, ws...
Azory, wyspa Sao Miguel. Przewodnik tematyczny i i... Azory to jedno z tych miejsc, które pochłonęło nas całkowicie. Być może to ta nazwa, która od dziecka pobrzmiewa w uszach osoby pochodzącej z Krakowa....
Stambuł. Przewodnik po najwspanialszym mieście Tur... Niewiele jest miast o tak niesamowitej historii i jeszcze bardziej wciągającej współczesności. Miasto, które kształtowała burzliwa historia, przez po...
Mińsk. Przewodnik tematyczny i informacje praktycz... Mińsk długo miał opinię stolicy ostatniej dyktatury Europy. Chichot historii słychać jednak coraz bardziej i jest wielka szansa, że wkrótce, w coraz ...

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przed internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

3 komentarze dotyczące “Wielka opowieść o życiu pełnym podróży

  1. Przeczytałam Twój tekst o Stambule i od razu zaczęłam szukać lotów 😀

  2. Lubię czytać Twoje wpisy Marcinie, a czytałam jeszcze na starym swoim blogu fotograficznym 😉 Mam nadzieję, że Ty u mnie, na moim nowym blogu, też czasem zagościsz, byłoby mi również bardzo miło 😉 Pozdrawiam cieplutko 🙂

  3. Cześć, podsumowania jeszcze przede mną, chociaż ten rok nie zachęca do podsumowań i zdecydowanie z większą przyjemnością będę planować przyszły rok 🙂 Ateny zaliczyliśmy na wiosnę i było to spełnienie mojego pierwszego podróżniczego marzenia z dzieciństwa (sama nie wiem dlaczego tak późno!). Bardzo dobrze je wspominam, wymarznięci po polskiej zimie mieliśmy miłe przyspieszenie lata 🙂 do Aten będę wracać bardzo chętnie i mam nadzieję często.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.