Felietony Polska

Lot awionetką nad Podhalem. Prezent marzeń

Krótka historia o spełnianiu marzeń i wielkiej miłości do lotnictwa

Kocham marzyć. Ta specyficzna miłość do małych przyjemności życia zawsze powodowała swoisty uśmiech politowania na twarzach innych, kiedy wnikaliśmy w rozmowach w istotę tych pragnień. Czym one bowiem są? No właśnie, moje marzenia były zawsze dosyć przyziemne.

Nie dlatego, iż posiadam upośledzoną wyobraźnię. Wręcz przeciwnie – jest ona rozwinięta do granic możliwości. Marzę jednak o rzeczach osiągalnych, gdyż będąc człowiekiem pozytywnie nastawionym do wszystkich i wszystkiego wokół, lubię, gdy marzenia zmieniają się w plany, a plany przemieniają się w końcu w rzeczywistość. Ta z kolei przechodzi transformację w piękne wspomnienia, które zostają z nami na zawsze.

W moim ostatnim tekście podsumowującym dekadę w branży podróżniczej napisałem zdanie, które kilka osób uznało za dobry cytat. Wyjątkowo ten zlepek słów, który wyszedł spod mojego pióra, spodobał się także mi, dlatego też od tego cytatu chciałbym rozpocząć dzisiejszą opowieść o spełnianiu marzeń, o wyjątkowym prezencie i o tym, że droga do życiowych przyjemności jest dziś łatwa jak nigdy przedtem.

„Pod koniec życia nie zabierzemy ze sobą rzeczy na drugą stronę, a jeśli druga strona istnieje i człowiek zdolny jest przenieść tam swoje wspomnienia, czy nie warto skupić się właśnie na nich?”

Gdy mowa o tej drugiej stronie, ludzie często spoglądają w niebo. Mawiają, że chodząc po wysokich szczytach gór czy przelatując na wielkich wysokościach, są bliżej Boga. Z pewnością bliżej Stwórcy znalazła się moja żona i mój przyjaciel Kuba, gdy w minioną niedzielę na kilka minut przejąłem ster niewielkiej awionetki przecinającej niebo nad Podhalem.

Prezent marzen Wojazer

Tak, pasjonaci lotnictwa powiedzą, że powinienem napisać „małym samolotem”. Awionetka to bowiem potoczne słowo stosowane do określenia niewielkiego statku powietrznego. Jest ono jednak jednym z moich ulubionych słów w języku polskim, dlatego też w tym tekście je stosuję.

Lotnictwo jest czymś, co od zawsze mnie pociągało. Od dziecka spoglądałem na krakowskie i podkrakowskie niebo, które przecinały samoloty lądujące na Balicach. Pamiętam pierwszy raz, gdy stałem jako dziecko bezpośrednio na jego płycie przy okazji powitania papieskiego lotu Alitalii. Dobrze też pamiętam swój pierwszy lot w życiu. I choć latanie (w roli pasażera oczywiście) weszło do mojej życiowej rutyny jak przejażdżki PKS-em, pozostała we mnie ogromna pasja do wszystkiego, co związane jest z tą częścią branży, której członkiem jestem od lat.

Z czasem, poza ciągłym lataniem po świecie, postanowiłem eksplorować różne aspekty lotnictwa oraz lotniskowych operacji. W czerwcu na zaproszenie Krakow Airport zapoznawałem swoich studentów z logistyką portu lotniczego podczas wizyty w Centrum Edukacji Lotniczej. Pod koniec lipca z kolei gościłem na lotnisku w Radomiu, dokąd zaprosili mnie pracujący tam znajomi. W towarzystwie ludzi z pasją rozmawialiśmy o rzeczywistości na lotnisku z drugiej strony.

Tego dnia w Radomiu pomyślałem – jak przyjemnie byłoby wrócić do Krakowa swoją awionetką. Nie wiedziałem jeszcze, że dwa tygodnie później będę przelatywać nad południowym krańcem naszego kraju.

W moich przygodach z lotnictwem zawsze brakowało jednego – siedzenia w kokpicie za sterami. Żadne spoglądanie w niebo nie jest w stanie zastąpić tego uczucia, gdy siedzi się na fotelu pilota i spogląda na niewidoczne, powietrzne szlaki.

Jeszcze piękniejszym uczuciem jest to, gdy chwytasz za stery i czujesz, że masz nad nim kontrolę. Po kolei jednak.

Lot widokowy nad Podhalem, czyli Tatry z innej perspektywy

Sporo w tym roku zajmowałem się tematem Tatr, Zakopanego i Podhala. Opisywałem miejsca na pobyty slow life, zakopiańskie szlaki kultury i relacjonowałem Wam nasze wizyty u przyjaciół. Małopolska, a szczególnie właśnie góry, to mój najbardziej ulubiony zakątek Polski, który przez całe życie poznałem w prawie każdym calu przemierzając szlaki kolejowe, samochodowe, motocyklowe, wodne i rowerowe. Jedyna perspektywa, której mi brakowało, to widok z loku ptaka – nie taka z dronowego nagrania, ale doświadczona na własnej skórze.

Opcji przecinania małopolskiego powietrza na różne sposoby jest wiele, ale dwie są szczególnie interesujące: lot nad Tatrami z aeroklubu w Rybniku oraz lot nad Podhalem z aeroklubu w Nowym Targu. Ze względu na większą pojemność (pilot + 3 osoby) postanowiliśmy w naszą pierwszą podróż awionetką wybrać się właśnie z Nowego Targu. Wszystko to w ramach sierpniowego spełniania letnich marzeń.

Aeroklub w Nowym Targu w sobotnie południe to miejsce, które tętni życiem. Ktoś ląduje na spadochronie, ktoś poleruje swój szybowiec, jedna awionetka ląduje a chwilę potem inna startuje. Miejsce pełne jest pasjonatów oraz postronnych obserwatorów, a także gości, którzy czekają na realizację swoich podniebnych pragnień. Przed wyruszeniem w powietrze każdy z pasażerów wpisuje swoje dane na „passanger manifesto”, kilka podpisów i nie pozostaje nic tylko boarding na zielonej, nowotarskiej łące przy Lotników 1.

Cessna C-172 „Kanarek” o numerze rejestracyjnym SP-ANT dołączyła do nowotarskiego aeroklubu w lipcu 2015 roku i od tego czasu niemal codziennie przemierza podhalańskie niebo. Ten czteromiejscowy, jednosilnikowy górnopłat jest na pierwszy rzut oka tak wygodny jak garbus, jednak gdy z gracją toczy się na lądowisko, człowiek czuje, że będzie to coś więcej aniżeli zwykła przejażdżka. Porównanie do garbusa jest celowe, gdyż nie ma na świecie innego samolotu na świecie, którego wyprodukowane w tak dużej ilości. I to nieprzerwanie od 1956 roku. Samolot waży ponad 700 kilogramów (które wraz z pilotem wypchaliśmy kilkanaście metrów od „terminala”), lata z średnią prędkością 226 kilometrów na godzinę na maksymalnej wysokości czterech kilometrów. Jego maksymalny zasięg to 1289 kilometrów.

Siedzenie obok pilota onieśmiela. Do pierwszej chwili, gdy nie możesz się oprzeć i chwytasz stery. Gdy zaproponowano mi, abym przejął ster i dokonał nawrotu nad Doliną Chochołowską, nie mogłem odmówić. Moment, gdy siedemset kilkadziesiąt kilogramów plus ładunek reaguje na ruchy dłoni zapada w pamięć na długo.

Lot rozpoczyna się w Nowym Targu, który mija się dosłownie chwilę po starcie. Chwilę później samolot mija Poronin i przelatując nad Zębem kieruje się w stronę doliny Chochołowskiej. Pierwsza nawrotka kieruje nas na trasę wzdłuż pasma Tatr, aby po chwili przelecieć nad Zakopanem.

Dalsza trasa wiedzie nad Podhalem w kierunku Pienin i Jeziora Czorsztyńskiego, nad którym wykonujemy kolejną nawrotkę w stronę Nowego Targu. W ciągu 45 minut lotu podziwialiśmy z powietrza wszystkie miejsca, do których przez lata podróżowaliśmy na krótsze lub dłuższe weekendy dochodząc (ponownie) do wniosku, jak piękna jest Polska, a szczególnie jej południe.

Po powrocie do domu dopadły mnie pewne myśli. Jako człowiek, który trochę już przeżył i który obserwował Polskę na przestrzeni całej jej współczesnej, demokratycznej wolności, cieszę się, iż doszliśmy jako kraj, ludzie oraz gospodarka do punktu, w którym możemy marzyć i co najważniejsze, te marzenia realizować. Rzeczy, które dwie dekady temu zdawały się być fanaberią dla wybranych dziś stają się czymś, czego może doświadczyć każdy z nas. Wzrost majętności społeczeństwa sprawia, że ludzie w coraz mniejszym stopniu muszą martwić się o codzienną egzystencję a coraz bardziej mogą myśleć o małych przyjemnościach życia.

Bo czym jest nasze życie jeśli nie zbiorem historii, przyjemnych wspomnień, pięknych chwil, na których budować powinniśmy nasz żywot na tej ziemi?

 


prezentmarzen_b_tlaTekst powstał przy współpracy z platformą Prezentmarzeń dzięki której możecie sprawić sobie lub innym niesamowity prezent lub po prostu – spełnić swoje marzenia, tak o lataniu, jak i wielu innych rzeczach. Powietrzne przygody znajdziecie tutaj, zaś nasz lot nad Podhalem tutaj


 

Rocznik 1985. Hybryda czasów analogowych i cyfrowych, człowiek, który pamięta jak było przez internetem a w internecie czuje się jak ryba w wodzie. Urodzony w Krakowie, w nim wykształcony i z nim zawodowo związany. Po krótkim okresie życia w Chinach, na dobre zajął się normalnym życiem i intensywnym podróżowaniem. Zawodowo specjalista branży podróżniczej, hotelarskiej i rezerwacyjnej.

12 komentarzy dotyczących “Lot awionetką nad Podhalem. Prezent marzeń

  1. ale super! ❤ zwłaszcza możliwość pilotowania przez chwilę awionetki (też mi się podoba to słowo 😉 ) – dla fanów lotnictwa faktycznie prezent marzeń!

    Polubienie

  2. Takie turystyczne loty to już powoli codzienność. Ale przejęcie sterów, własnoręcznie wykonany zwrot to już czysty czad. Chyba muszę się rozmówić z moimi „prezentodawcami” 🙂

    Polubienie

  3. cudowności! wiem jak cudowny jest lot awionetką, choć to też spora dawka adrenaliny (przynajmniej jak dla mnie ;-))
    a z tym marzeniem o przyziemnych rzeczach, po to by marzenia zamieniać w plany – dobra taktyka ;-))

    Polubienie

  4. Latalam awionetka rok temu nad Mazowszem, ale musze powiedziec, ze Podhale ma lepsze widoki 😉 Co ciekawe jakis czas pozniej pojawil sie u mnie strach przed lataniem (a dokladnie to przed turbulencjami), ktorego wczesniej nie mialam, wiec nie wiem czy teraz zdecydowalabym sie na to ponownie 🙂

    Polubienie

  5. Cudowne! Niesamowicie byłoby mieć możliwość zobaczyć piękne zakamarki Podhala z lotu ptaka!

    Polubienie

  6. Podsyłam to do mojego faceta jako SUBTELNĄ SUGESTIĘ 😀 Czad! Na takie rzeczy w życiu po prostu trzeba znaleźć czas i pieniądze, nawet jeśli i wrażeń do grobu nie zabierzemy, to teraz po prostu mamy zajebiste wspomnienie.

    Polubienie

  7. Zazdroszczę! Wspaniała przygoda, a ja zawsze marzyłam by latać. Kiedyś nawet byłam bardzo blisko zrobienia licencji ale jakieś głupie szmery na serduchu to uniemożliwiły. Anyway cudownie miałeś i faktycznie zapiszę sobie ten cytat. Podnosi na duchu

    Polubienie

  8. Wspaniała przygoda! Ja pamiętam nasz pierwszy lot (z mamą i tatą) nad Inowrocławiem. To był mój pierwszy lot w ogóle i było to dawno, dawno temu, ale dobrze pamiętam, jak się bałam. Szczególnie gdy pilot zaczynał niespodziewanie dla nas wykonywać różne ewolucje w powietrzu, piszczałyśmy z mamą wniebogłosy 🙂 P.S. Oby w Waszym życiu było jak najwięcej pięknych i wartych zapamiętania chwil!

    Polubienie

  9. No no no, to jest przefajna rzecz, proszę Pana :). Przefajna!

    Polubione przez 1 osoba

  10. Naprawdę świetnie to wygląda 🙂 Doskonały pomysł na prezent

    Polubienie

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.