Mołdawia

Casa Parinteasca. Mołdawskie slow life z historią i społecznością w tle

Casa Parinteasca, Dom Rodziców, oraz cała miejscowość Palanca, to esencja idyllicznej, mołdawskiej prowincji.

Palanca. Mała, piękna i niejako uśpiona wioska położona na północny-zachód od Kiszyniowa, budzi się do życia i trafia na turystyczne szlaki dzięki determinacji pewnej kobiety i grupy mieszkańców tej niewielkiej miejscowości.

Przemierzając wyboiste i niekiedy niezwykle dziurawe drogi Mołdawii, czasami łatwo przeoczyć, co stanowi największe piękno tego kraju. Pofalowane, pagórkowate obszary przykryte lasami i polami uprawnymi, raz po raz przyozdobione kolorowymi kapliczkami i malowniczymi miejscowościami, prezentują podróżnym idylliczny obraz mołdawskiej prowincji, krainy, która na pierwszy rzut oka wygląda niczym raj, ziemia wiecznej szczęśliwości i życia blisko natury. Ta zewnętrzna skorupa przykrywa wiele problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy mołdawskiej prowincji, głównie problemów ekonomicznych związanych z niezwykle niskimi zarobkami, czy też problemem depopulacji,  jednak nawet pomimo ciężkich warunków, ci, którzy tam pozostali, nie tracą tego, co jest ich największych bogactwem – radości życia, gościnności i wspaniałego uśmiechu, którym podejmują nielicznych jeszcze gości docierających w ich rejony.

Do miejscowości Palanca docieramy wraz z grupą innych blogerów i dziennikarzy, aby spotkać Donnę Tatianę Popa, osobę, która w listopadzie 2000 roku stworzyła w tymże niepozornym miejscu niewielkie, prywatne muzeum znane jako Casa Parinteasca, Dom Rodziców, które stało się swoistym centrum miejscowości oraz miejscem, które aktywizuje lokalną społeczność i sprawia, że mają oni kontakt z ludźmi, którzy przybywają do Mołdawii z całego świata. Inicjatywa, która ma przybliżyć świat mieszkańcom mołdawskiej prowincji, ale także, i przede wszystkim, ukazać piękno tej ziemi turystom, znalazła uznanie wśród międzynarodowych organizacji pomocowych, w tym wśród polskich funduszy pomocowych.

Ciepła atmosfera udzielała się od początku, gdy mieszkańcy uczestniczący w codziennym życiu wokół całej idei Casa Parinteasca, przywitali nas wspaniałą muzyką i napitkiem. Tak rozpoczynało się nasze spotkanie z niepozorną miejscowością kilkadziesiąt kilometrów od Kiszyniowa.

Casa Părintească – wyjątkowy dom z niezwykłą historią

Aby zrozumieć korzenie tego miejsca, należy wsłuchać się w historię Tatiany, która założyła i prowadzi po dziś dzień tę niezwykłą inicjatywę. Wszystko rozpoczęło się w roku 2000, kiedy Tatiana Popa odzyskała dom rodzinny, który należał do jej rodziców i dziadków przed 1945 rokiem. Wtedy to sowieckie władze wydziedziczyły jej rodzinę i wywiozły z dala od rodzinnych ziem, zaś na terenie ich domostwa urządzono siedzibę NKWD. Po dziesięcioleciach postanowiła powrócić i uczcić swoją rodzinę urządzając i prowadząc muzeum w miejscu, gdzie zamieszkiwali od dziesięcioleci. Od 1955 roku przez wiele lat tułali się od wsi do wsi na terenie całej Mołdawii, gdyż nie przysługiwało im prawo zamieszkiwania jednego miejsca przez dłużej niż dwa lata. Wszystko w życiu się zmienia – mówiła donna Tatiana – czasy się zmieniają, my się zmieniamy, ale warto dbać o historię naszych przodków. Tylko w ten sposób zachowamy swoją tożsamość.

W domu swoich rodziców urządziła Tatiana muzeum sztuki rzemieślniczej, przyczyniła się do odrodzenia w okolicy sztuki wyrabiania dywaników i różnych innych dzieł sztuki lokalnej. Poświęciła wiele pracy, aby dom przywrócić do stanu sprzed przejęcia przez NKWD, które doprowadziło wszystko do ruiny. Już na wejściu na teren domostwa, wita podróżnych cała masa kwiatów i soczystej roślinności. Większość z niej znajduje użycie w kuchni lub używane jest do przygotowywania herbaty oraz różnego rodzaju nalewek.   

Donna Tatiana, jak mówi się na nią w okolicy, tchnęła także życie i nową energię w mieszkańców wsi, którzy początkowo odnosili się do wszystkiego z wielką rezerwą, co wynikało nie tylko z jej nowoczesnego podejścia do rzeczywistości, ale także z faktu, iż wróciła do miejscowości, która w wyniku zawirowań historycznych i roszad czasów Związku Radzieckiego, jest po dziś dzień, w sposób znaczący, ukraińsko lub rosyjskojęzyczna. Choć donna Tatiana mówi także po rosyjsku, kultywuje pamięć o swojej rodzinie, która od pokoleń posługiwała się językiem rumuńskim.

 

Mołdawskie szlaki kulinarne

Wielkim krokiem dla dalszego budowania lokalnej społeczności oraz możliwości odkrywania regionu przez przybywających tam podróżnych, było stworzenie w 2016 roku projektu Mołdawskie Szlaki Kulinarne, którego część znalazła swoją realizację także w Casa Parinteasca, gdzie powstała tak zwana Community Kitchen – nowoczesna, wyposażone z polskich środków przestrzeń dla producentów żywności z okolic Palanki. Oprócz tego powstała realizacja pomysłu pięciu kilometrów tras rowerowych i pieszych wokół wsi Palanca powiązanych z degustacjami lokalnych produktów. Tak też przemierzaliśmy kręte dróżki miejscowości od jednego domu rodzinnego do drugiego, gdzie rodziny zaangażowane w projekt częstowały nas swoimi domowej roboty produktami, jedzeniem, winem i wspaniałymi nalewkami.

Organizatorzy piszą: Przed każdym domem producentów na trasie umieszczono tablice informacyjne wraz z mapami, trasa została ponadto oznaczona. Wypożyczenie roweru z Casa Părintească umożliwia trzy darmowe degustacje w ramach szlaku, na podstawie specjalnego kuponu. Ta forma weryfikacji służy również do oceny popularności poszczególnych producentów i ich produktów – po odbyciu wycieczki turyści pozostawiają kupony ze swoimi głosami w Casa Părintească. Na podstawie ilości głosów producenci będą dzielić między sobą czas użytkowania Community Kitchen.

Cała idea zwiedzania, jego program i poszczególne elementy, można poznać we wspomnianym domu rodzinnym.

 

Wieś Palanca podaruje każdemu, kto do niej dotrze coś, czego współczesny człowiek poszukuje – spokój, aromat czyste powietrze, smaki naturalnego jedzenia i wspaniałych, ciepłych i szczerych mieszkańców, ich historie oraz ich chęć poznania świata i opowiedzenia nam o swojej małej, niezwykłej krainie.

Wybralibyście to miejsce na spokojny wypoczynek? Ja tak.

 

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

6 comments on “Casa Parinteasca. Mołdawskie slow life z historią i społecznością w tle

  1. Urzekła mnie ta opowieść… Może dlatego, że wiem, jak wielkie znaczenie dla małych społeczności mają takie miejsca – sprawiają, że ludzie odnajdują sens życia, odzyskują wigor i blask w oczach, mogą spojrzeć na miejsce, w którym mieszkają z zupełnie innej perspektywy, uświadomić sobie jak wiele mają do zaoferowania światu. Poza tym nic nie jednoczy, nie scala tak społeczności, jak wspólny cel. Magiczne miejsce, o którego istnieniu nie miałam dotąd pojęcia. Dziękuję za ten wpis i pozdrawiam ciepło 🙂

    Polubienie

  2. W Mołdawii byłem tak naprawdę raz (formalnie 2 razy, ale ten drugi to był 3km tranzyt w Giurgiulesti) – pamiętam, że było dość szaro (również pod względem krajobrazu, chociaż to za sprawą pory roku – kwiecień) i postsowiecko – miałem trochę inne wrażenia, niż Ty, ale i tak mi się podobało 🙂

    Polubienie

  3. Mołdawia to wciąż nieodkryty przeze mnie rejon, a na pewno warto się tam wybrać. Szczególnie po takim tekście, jak Twój 🙂 Jak zwykle przeczytałam go z zapartym tchem!

    Polubienie

  4. Niewiele wiem o tym kraju, a to chyba błąd. Niesamowite miejsce i bardzo dobry pomysł z tym szlakiem kulinarnym. Swoją droga pani Tatiana też musi być bardzo interesującą osobą. Dopisuję Mołdawię do listy miejsc, które warto odwiedzić 🙂

    Polubienie

  5. Same dobre rzeczy czytam ostatnio o Mołdawii – budzi ciekawość! A co dobrego udało Ci się spróbować z tamtejszej kuchni?

    Polubienie

  6. Mołdawia przez lata nie cieszyła się zbyt dużą popularnością, a teraz dość mocno stawia na promocję. I w sumie się nie dziwię, bo ma sporo do zaoferowania (i nie mam tu na myśli jedynie wino), ale także całkiem bogatą kulturę.

    Polubienie

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s