Felietony

Rok 2016 był czasem wzlotów i upadków, ale głównie wzlotów

Blogowe podsumowanie mijającego roku.

To prawdopodobnie ostatni tekst na blogu Wojażer. Ostatni w roku dwa tysiące szesnastym. Pewnym rodzajem tradycji jest już bowiem to, iż Wesołowski coroczne pisanie podsumowań serwuje swoim ukochanym czytelnikom odrobinę wcześniej aniżeli wszyscy inni. Dlaczego? A no dlatego, że w Święta i tuż przed Sylwestrem, nikt blogów nie czyta. W przeciwieństwie do lat poprzednich nie uraczę Was filmem z jedną sekundą z każdego dnia minionego roku. Nie udało się tym razem, cóż, po prostu nie wyszło. Przyszedł czas na coś nowego, na jakieś bardziej prywatne przemyślenia i ukryte notatki, z których może wywlokę coś w przestrzeń publiczną.

Niesamowity to był rok – napisałbym dawniej. Każdy zdawał się taki być: najlepszy, najwspanialszy, zupełnie niepowtarzalny. Tak rzekłbym jeszcze rok temu, ale wiecie, ludzie mają to do siebie, że zmieniają się. Zmieniłem się i ja. Na początku tegoż właśnie roku, wkurwiłem się jak nigdy i w ciągu trzydziestu pięciu minut napisałem tekst, który stał się największym sukcesem tego bloga. Siedem kręgów krakowskiego piekła rozeszło się w styczniu jak świeże, pachnące bułeczki, które odgrzewane powracały do łask przez cały rok. To jeden z tych tekstów, gdy człowiek po prostu siada i słowa same płyną. Słowa, które mają uniwersalną wartość i nie tracą na ważności. Tak wkurzyłem się na swoje miasto by zaraz potem ruszyć do kolejnej, polskiej metropolii.

Tak padło na Radom. Prześmiewcza idea blogerskiego, prywatnego lotu z Radomia, której głównym zadaniem było pośmianie się z najdziwniejszego lotniska w Polsce, skończyła się zupełnie inaczej aniżeli ktokolwiek mógł zakładać. Nagle okazało się, że poznawanie własnego kraju staje się czymś zupełnie interesującym i niezwykłym, a przy tym pozwalającym poznawać niesamowite osoby o ogromnej, pozytywnej energii. Z wyjazdu kilkunastu blogerów na wspomniany lot z Radomia do Pragi zrodziły się przyjaźnie, które trwają do dziś. A i miasto, z którego mieliśmy się śmiać, przyjęło nas w sposób zupełnie niezwykły zmieniając przy tym całą koncepcję wydarzenia z prześmiewczego, na bardzo poznawcze. Polska, jej interesująca historia i pasjonujące ludzkie losy, otwierały przed nami swoje bramy. Taki był styczeń, po którym nadeszła niezwykle długo wyczekiwana chwila i miejsce, o którym marzyłem od lat.

W lutym wylądowaliśmy bowiem na portugalskich Azorach, na wyspie Sao Miguel. Miejsce, o którego odwiedzeniu myślałem od lat, nagle stało się czymś zupełnie realnym, a przy okazji, potwierdziło moje przypuszczenia, iż może to być jedno z najważniejszych miejsc, które odwiedzimy. Rzeczywiście, po podróży w te rejon świata, zamarzyliśmy od portugalskim domu na odległym archipelagu, jednak dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. W międzyczasie, po wielu latach wspólnego życia z Magdaleną, po dwóch ślubach, które wzięliśmy ze sobą, zdecydowaliśmy się na dom, prawdziwy polski dom w Polsce, coś, co za kilka miesięcy ziści się i stanie się realizacją marzenia, która kiełkowało od lat.

Gdy wracaliśmy z Azorów, nie w głowie nam był jednak dom, gdyż postanowiliśmy, czekając na lotnisku w Lizbonie, zgłosić blog Wojażer do konkursu Gala Twórców (Blog Roku) 2015. Wszystko od tej chwili dosłownie przyspieszyło i w ciągu kilku dni Wojażer wspinał się w rankingu głosowania coraz wyżej i wyżej. Zdobywszy największą ilość głosów w głosowaniu sms-owym, udaliśmy się jako  jedni z trójki nominowanych w kategorii Podróże, na warszawską galę, podczas której, w wyniku wyboru dokonanego przez jury pod przewodnictwem Huberta Urbańskiego, przegraliśmy z blogiem Somos Dos. Przygoda z tym konkursem uświadomiła mi, że nadszedł czas, gdy pisanie, tworzenie treści, staje się w mym przypadku, czymś ważnym, nie tylko dla mnie samego, ale także dla grupy ludzi, których coraz większa ilość, postanawiała śledzić nasze losy oraz opowieści. Ilość czytelników, a także tegoroczne statystyki, podwoiły się w tym czasie, który teraz zamykamy, co sprawia, że czuję się zmotywowany do dalszej pracy dla Was, którzy tutaj zaglądacie.

Ów rok, jak wiele minionych lat, pełen był wyjazdów małych i większych, takich, o których czasami pisałem i takich, których nawet nie wspomniałem. Były samotne wyskoki do Włoch, czasami jedynie na dwadzieścia cztery godziny, były spotkania na różnych podróżniczych konferencjach, i były też przeróżne, czasami kontrowersyjne przemyślania dotyczące palących wyzwań mijającego roku, takich jak krakowskie Światowe Dni Młodzieży, problemy imigracji do Europy, czy polityczne przemiany w naszym kraju.

Latem przekonałem zaś Magdalenę do odwiedzania miejsca, o którym myślałem od lat, i które w tym roku przeszło przemianę nie do poznania. Do Czarnobyla wybraliśmy się odpowiednio wcześniej, aby zobaczyć jeszcze stary sarkofag elektrownie atomowej, która omal nie zniszczyła połowy Europy. To, co tam zobaczyliśmy, było o tyle interesujące, co również dziwne, czasami zbyt teatralne. Mimo wszystko uważamy, że było warto, bo Czarnobyl to coś, co niejako definiuje nasze pokolenie, pokolenie ludzi, którzy pili płyn lugola i ludzi, którzy współcześnie borykają się z wieloma chorobami mogącymi mieć wiele wspólnego z tymi wydarzeniami z lat osiemdziesiątych minionego wieku. Jak co roku, także i teraz, miałem okazję odwiedzić Ukrainę nie raz, co sprawia, iż jest to jeden z najczęściej odwiedzanych przeze mnie krajów na świecie.

Podobnie jak Włochy, do których dotarliśmy wczesną jesienią, aby dopilnować naszej wspólnej tradycji corocznego odwiedzania naszego ukochanego kraju. Najciekawszym, kończącym ten podróżniczy rok, miejscem, do którego dotarliśmy nie dawno, okazał się Azerbejdżan i jego niesamowita stolica, Baku. To miejsce tak niejednoznaczne i słabo znane, że istną przyjemnością stało się pisaniem o nim i propagowanie tego kraju pośród znajomych i czytelników.

W tym też roku rozpocząłem dwie serie, które będę kontynuować na przestrzeni kolejnego roku – #SeriaNowaPolska oraz #SztukaPodróżowania. Pierwsza to opowieść o zmieniającej się Polsce i nowych realizacjach architektonicznych, w ramach której opisałem Lublin oraz Katowice, a także, w ramach współpracy z Bloceanią oraz Krakowem, moje miasto Kraków. W drugiej poruszyłem temat czasu oraz pieniędzy w podróży. Kolejne odcinki wspomnianych serii są już w przygotowaniu i wkrótce, w realizacji. Poza wspomnianymi seriami pojawiły się niezwykle interesujące współprace, jak wspomniana kampania dla Krakowa, zaś od kilku numerów, Wesołowski na stałe gości jako autor tekstów podróżniczych w Monogram Magazine.

Statystycznie rzecz ujmując, blog Wojażer odwiedziło w tym roku prawie ćwierć miliona osób, które wygenerowały ponad sześćset tysięcy odsłon. Praca nad napisaniem czterdziestu dziewięciu tekstów tego roku zajęła mi mniej więcej 250 godzin (10 dni), nie licząc przygotowań w postaci studiowania i zdobywania wiedzy na temat miejsc, do których się wybierałem, co pochłaniało mniej więcej połowę mojego wolnego czasu, który posiadałem poza swoją stałą etatową pracą.

Z tego, co uzbierało się w tym roku, powstałaby już niezła książka. Ale nie powstała.

Spis treści roku 2016:

  1. Siedem kręgów krakowskiego piekła

  2. Radom to nie jest stan umysłu. Krótka historia o odlatywaniu

  3. Samotność po bolońsku, czyli weekend uspołecznionego introwertyka

  4. Walentynki w Krakowie, to ja Moi Drodzy, mam codziennie

  5. Tramwaj, który nigdy nie powstał. São Miguel, ukryty skarb Europy

  6. Historia czasów imperialnych zamknięta w naparze. Azorskie pola herbaciane na São Miguel

  7. W poszukiwaniu wiary na Azorach. Romeiros, wielkopostni pielgrzymi z São Miguel

  8. Podróżnicze kłamstwa, które warto znać

  9. Azory, wyspa Sao Miguel. Mały przewodnik dla dużych leni

  10. Plotki i ploteczki z cieszyńskiego spotkania blogerów podróżniczych

  11. Madera, wyspa piękna, trudna, skolonizowana i przeinwestowana

  12. Dom to miejsce, w którym wracają wspomnienia. Porto da Cruz, Madera

  13. Rybnik, krótka notatka spod wielkich kominów

  14. Boję się podróży części młodego pokolenia, która nie akceptuje inności

  15. Pięć kroków do krakowskiego raju
  16. Czarnobyl. Będę świecić, palcem podgrzewać herbatę, a wzrokiem przenosić rzeczy

  17. W krainie promieniotwórczego spektaklu. Myśli z czarnobylskiej zony

  18. Czy wyjazd do Czarnobyla jest bezpieczny? Rozprawka o promieniowaniu dla laików

  19. W pępku kijowskiego wszechświata. Sceny z Hotelu Ukraina

  20. Olsztyn. Myśli znad jeziora i słodkie, warmińskie la dolce vita

  21. „Czasy w których żyjemy nie potrzebują młodych kanapowych” – myśli na zakończenie ŚDM Kraków 2016

  22. Prypeć miała zapach miłości i smak młodości. Potem przyszła katastrofa

  23. Czasami chodzi tylko o to, żeby nie być bucem. W poszukiwaniu trzeciej drogi między życiem a podróżą

  24. Piwniczna-Zdrój. Na żółtym szlaku do przeszłości

  25. Dawniej brody wyrażały światopogląd, dziś brak żyletek. Nie w Iranie

  26. Bratysława. Przewodnik na jeden dzień po jednej z najbardziej niedocenianych stolic Europy

  27. Masowa turystyka a wyzysk: Jak być przyzwoitym turystą?

  28. Lublin, w objęciach Centrum Spotkania Kultur #serianowapolska

  29. Bardejów. Najpiękniej zapewne jawi się późną, mglistą jesienią

  30. Katowice. Dziś po architekturę jutra jeżdżę na Śląsk #serianowapolska

  31. Sowiecki Kijów. Przewodnik po znikającej radzieckiej utopii

  32. Post Scriptum Katowice. Do przodu dzięki kulturze. #serianowapolska

  33. Do Włoch latam, by nigdy nie przestać być szczęśliwym mężczyzną

  34. Dlaczego kawa we Włoszech jest dobra i tania a w Polsce średnia i droga?

  35. Werona. Burdel to dobry interes. Balkon Julii to biznes jeszcze lepszy

  36. Werona. Spacer po zakonserwowanej włoskiej tkance miejskiej

  37. Zgubiłem coś w Padwie i święty Antoni, patron zagubionych i podróżnych, nie pomógł

  38. Mille Miglia i lombardzka Brescia. Na starcie i mecie najbardziej fascynującego rajdu Włoch

  39. Azerbejdżan. Krótki przewodnik po tym, co warto wiedzieć, zanim się pojedzie

  40. Baku, przeszłość w cieniu przyszłości. Przewodnik po starym mieście

  41. Baku. Przewodnik po futurystycznej architekturze stolicy Azerbejdżanu

  42. Nowy Kraków. Szlakiem nowoczesnej architektury i współczesności

  43. Jacy są Azerbejdżanie? Normalni, tacy sami jak my

  44. Jak zostałem premierem Azerbejdżanu. Opowieść niepoprawna politycznie

  45. Co zjeść w Baku? Mini przewodnik po kuchni Azerbejdżanu

  46. #SztukaPodróżowania: Podróże na etacie. Jak co roku spędzać pięćdziesiąt dni w podróży?

  47. #SztukaPodróżowania: Skąd masz pieniądze na swoje podróże?

  48. Polacy w Baku. Cząstka polskiej historii w Azerbejdżanie

A Ty masz jakiś swój ulubiony tekst tego roku? 

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

7 comments on “Rok 2016 był czasem wzlotów i upadków, ale głównie wzlotów

  1. Cieszę się, że ten rok mogłam spędzić z wami, czytając o tych fascynujących przygodach. Zwłaszcza teksty o Krakowie miło łaskotały serducho, bo Kraków jest moim rodzinnym miastem. Dla mnie najlepszy jednak był tekst o Radomiu. Chciałabym życzyć Wojażerowi kolejnych sukcesów w 2017. Szczęśliwego Nowego Roku.

    Polubienie

  2. Cześć Marcin!
    Prawdę powiedziawszy nie czytałem wszystkich twoich tekstów. Zdecydowanie jednak bardzo podobał mi się cykl artykułów o Azorach. Miałem także okazję, oglądać jedną z twoich transmisji na żywo z pobytu papieża Franciszka w Krakowie. Nie żebym był wielkim znawcą, ale luz i swoboda z jaką robiłeś tą relacje powodowały, że super się to oglądało.
    Pozdrawiam
    Filip
    Ps. Właśnie w okolicach Świąt i sylwestra nadrabiam zaległości w czytaniu blogów 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Cześć Filip! Nie ma sprawy – nikt nie oczkuje od nikogo, żeby czytał wszystko, co jest. Czas to cenna jednostka, więc należy nią mądrze zarządzać! 🙂 Ale cieszę się, że i tak zaglądałeś do sporej ilości i tak, ja też z wielkim sentymentem odnoszę się do tekstów z Azorów, samych wysp brakuje mi zaś szczególnie! Mam nadzieje, że uda mi się w maju wybrać na trzy kolejne, Inszallah!

      Odnośnie transmisji, to była ciekawa przygoda! Nie mógłbym chyba tego robić codziennie, ale wtedy konkretnie, poczułem, że warto pokazać to, co się dzieje, z oddolnej perspektywy. To ten obszar, gdzie autorzy blogów wkraczają na tereny nie eksplorowane przez media, taki dodatkowy przekaz, i chyba rzeczywiście fajnie to wyszło! 🙂

      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

      Polubienie

  3. Wspaniały i pyszny rok, zdecydowanie życzę jeszcze bardziej ekscytującego przyszłego i abyście mogli nareszcie po podróży wracać do własnego Domu. Pozdrawiam przedświątecznie ❄️😀

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Ja bardzo lubię serię #NowaPolska, aż wyczekuję u Ciebie takiego wpisu o Wrocławiu, może kiedyś? ;-)) Bardzo ciekawa jestem jakie byłoby Twoje spojrzenie na moje rodzinne miasto. Liczę ukrycie, że może Wrocław skusiłby się na taką współpracę z Bloceanią jak Kraków ;-))

    Definitywnie udany rok! Świetne teksty, a i szczególnie decyzja o domku udana, wielka i ważna. Domku prawdziwym, z cegły, drewna, cementu, czy czegokolwiek tam jeszcze. Choć jak to ma być polski dom, dla miłości, to drewno musi być koniecznie ;-)) Tak czy siak – gratuluję i trzymam kciuki.

    Ja dodałabym jeszcze, że w tym roku zwyciężyłeś w plebiscycie blogerów najczęściej zmieniających zdjęcie profilowe i zdjęcie w tle na fejsbuku ;-)) #wygrałeś !

    Polubione przez 2 ludzi

    • Dziękuję Paulina 🙂 Wiesz, Wrocław to nie jest wcale taki łatwy temat, ale z chęcią go kiedyś ugryzę i jestem pewien, że sporo tej nowej Polski tam odnajdę.

      Haha, śmieję się nadal z tego zwycięstwa w zmianach profilowego i w tle, ale wiesz – dla mnie social media to miejsce dynamiczne, a profil powinien odzwierciedlać nastrój autora, którego to też jest przestrzeń ekspresji, więc za każdym razem, gdy przychodzi mi ochota na zmianę, zmieniam. A co sądzisz o nowym designie strony, który wystartował niedawno? Jak się teraz czyta? Pozdrawiam i życzę pięknego 2017 roku!

      Polubienie

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s