Europa Przewodniki Włochy

Florencja na weekend. Przewodnik na 24h w stolicy Toskanii

Jak dobrze spędzić czas we Florencji jeśli ma się jedynie dobę? Zobaczcie

Wcale niemłody pociąg relacji Bolonia – Florencja powoli ruszał ze stacji centralnej. Zupełnie inaczej zapamiętałam to miasto – powiedziała Magdalena. Rzeczywiście, okolice Bologna Stazione Centrale do najbardziej eleganckich nie należą – ruch, gwar, bezdomni. Gdy pierwszy raz przylatywaliśmy do stolicy regionu Emilia Romania był już późny wieczór. Taksówka mknęła wtedy pustymi ulicami miasta, a rano obudziliśmy się w centrum niezwykle eleganckiego miasta. Tak zapamiętaliśmy Bolonię – miasto elegancji i miejsce, w którym się zaręczyliśmy. Z tymi wspomnieniami w tle, dwa tygodnie po weekendowej wizycie w Bergamo, mieliśmy ponownie spędzić weekend we Włoszech, jednak Bolonia nas nie chciała.

W takich krótkich wypadach nie chodzi o to, aby zwiedzić wszystko. Po prostu się nie da. W nich chodzi o to, żeby miło i ciekawie spędzić weekend, uciec na chwilę, zjeść dobrze, przespać się jedną noc w miejscu ładnym. Bolonia nas nie chciała, ponieważ hotele w mieście miały zawrotne, wprost kosmiczne ceny. Zapewne jakieś targi miały akurat wtedy miejsce, ale umówmy się – 600 złotych za noc w jednogwiazdkowym hotelu? Nie, dziękuję. Postanowiliśmy wyruszyć dalej. Popatrzyłem któregoś dnia na mapę i powiedziałem do Magdaleny – Florencja! W Toskanii nas jeszcze nie było!

Florencja
Florencja

Pociąg regionalny rozpędzał się coraz bardziej. Mknął z zawrotną dla Polaka prędkością 160-180 kilometrów. Raz po raz wpadał do jakiegoś tunelu, by po chwili wyłonić się ponownie i przeciąć malownicze przestrzenie włoskiej prowincji. Poza naszym kilkudniowym pobytem na Sycylii, nie miałem przyjemności oglądać tego kraju z innej perspektywy niż lotnisko-auto-miasto. Próbowałem się skupić na czytaniu, ale nie mogłem. Popadłem w nostalgię i charakterystyczny nastrój, w który wpadam, gdy przylatujemy do Włoch – Boże, jak ja uwielbiam ten kraj. Minęła godzina zaledwie, jeszcze nie zdołałem się na dobre oswoić z tym, co widzę za oknem, a tu już dotarliśmy do celu – Florencja, serce Toskanii, nasza nowa miłość.

Gdy dotarliśmy na florencki dworzec główny – Santa Maria Novella, wiedzieliśmy od razu, że wkraczamy właśnie na nowy etap miłości do Włoch. Jeszcze nawet nie rozpoczęliśmy naszego pobytu, a już rozmawialiśmy o tym, kiedy tutaj wrócić  na kilka dni, by pogoda była idealna, ceny nie za wysokie, i żeby można było spędzić kilka dni ma pięknej toskańskiej prowincji. Póki co spacerowaliśmy w kierunku Hotel Paris, który wybrałem na nasz 24 godzinny pobyt w tym mieście. Styl to może nie do końca mój, bo za Ludwikiem XVI nigdy nie przepadałem, ale widok na kopułę il Duomo i dosłownie kilka kroków do katedry w zupełności mnie przekonały. Docieramy na miejsce, uśmiechnięci witamy się z recepcjonistą, i od razu widzimy, że będzie problem. Cóż, sprzedali więcej niż mieli i dla nas nie ma już miejsca. Sam prowadzę hotel, więc w totalnym zrozumieniu akceptuję to, co oferują – na ich koszt taksówka zawiezie nas do czterogwiazdkowego hotelu, w którym zapłacimy tyle samo, ile zapłacilibyśmy u nich, w gwiazdkach trzech. Docieramy do Atlantic Palace, gwiazdki cztery, i choć lokalizacja była równie dobra, do tej pory zastanawiamy się za co i skąd te 4 gwiazdki im przyznano – za złote lustra? Ręcznie wykonane płytki? W Atlantic Palace zdaję sobie sprawę z tego, jak niedoceniany jest mój własny kraj. W Polsce hotele 4 gwiazdkowe to genialne, pięknie urządzone miejsca, w których cena z reguły odzwierciedla jakość. We Florencji starać się nie muszą, bo to w końcu Florencja! Internet nie musi działać, woda może się spłukiwać przez 10 minut (chrońmy środowisko!), a gazety dostarczane co rano mogą być tylko po włosku, przecież wszyscy mówią po włosku! Ale basta, przecież nie dla hotelu tutaj przyjechaliśmy, a dla miasta!

Florencja. Istna magia. Gdyby tylko nie padał ten cholerny deszcz! Bo deszczu nigdy we Włoszech nie widziałem, a tu proszę, przyszedł i nie chciał odejść. A może to po prostu pechowa data. Dokładnie rok wcześniej w tych samych datach poleciałem do Barcelony, gdzie zmokłem i zmarzłem do szpiku kości. Piętnastego listopada już nigdzie nie latam! A jednak Florencja ukazała miłosierdzie i w pierwszych godzinach naszego pobytu pozwoliła nam zobaczyć i doświadczyć to, co w niej najpiękniejsze.

Zaczęliśmy od Piazza del Duomo. Katedra florencka, baptysterium oraz wieża Giotta, tworzą razem jedną z najbardziej imponujących przestrzeni publicznych we Włoszech. Piękno bazyliki Santa Maria del Fiore jest trudne do zniesienia na początku. Oczy bolały mnie od zachwytu nad budowlą, którą rozkładaliśmy na części pierwsze, podczas zajęć ze sztuki, w czasach liceum. Magdalena żartowała, że nie dziwi ją prostota katedry w środku, skoro jest tak zdobiona na zewnątrz.

Czas mijał i z oddali widać już było ciemne chmury nadciągające ze strony Apeninów, zaś mi najbardziej zależało na zobaczeniu miasta z góry, ot taka moja pasja, by widzieć miasto w całości. Stojąc na Piazza del Duomo mamy do wyboru  dwa miejsca, z których można podziwiać niesamowitą panoramę miasta: kopuła bazyliki oraz wieża Giotta. Kupując jeden bilet za 10 euro możemy wejść do obu punktów widokowych. Pewnie bym to zrobił, jednak z powodu problemu z piętą, który we Florencji akurat wszedł na poziom totalnie nie do zniesienia, byłem jedynie w stanie wspiąć się na szczyt wieży Giotta. Pokonałem 414 schodów, by zobaczyć jedną z najpiękniejszych panoram, i by potem nie być w stanie chodzić przez resztę dnia i marzyć o lasce lub kuli. Czego się nie robi dla ukochanych czytelników.

I tak stałem z Magdaleną na szczycie, spoglądałem przed siebie i widziałem. Widziałem miasto jednorodne i spójne, miasto bogate. Najdłużej chyba jednak patrzyłem na kopułę i ludzi na szczycie, którzy pewni patrzyli na mnie. Można by tak stać i patrzeć. Nawet jeśli kogoś, jakimś cudem, nie zachwyci obraz miasta, i tak będzie patrzeć, bo kto normalny po przejściu tylu schodów zeszedłby na dół od razu!

Po zejściu z wieży wchodzimy na chwilę do katedry. Gdy kupuje się bilet na wejście na wieżę, dostaje się informację, że bilet uprawnia do wejścia także na dzwonnicę, do baptysterium oraz do katedry. Jednak wejście do katedry i tak jest darmowe. Bilet uprawnia jedynie dodatkowo do wejścia do podziemi, gdzie znajdują się pozostałości starego kościoła z czasów początku chrześcijaństwa. Można tam zobaczyć pozostałości poprzednich stylów architektonicznych bazyliki.

Po wyjściu z kościoła wkroczyliśmy na główną arterię łączącą to miejsce z kolejnym punktem obowiązkowym podczas zwiedzania Florencji. Powoli przemieszczaliśmy się w dół via dei Calzaiuoli, aby dotrzeć na jeden z najpiękniejszych placów miasta – Piazza della Signoria. Miejsce to słynie z podróbek rzeźb Davida rozproszonych po całym placu. Gdybym nie wiedział, że to podróbki, zapewne wziąłbym je za oryginały. Jednak miejsce to napakowane jest o wiele większą ilością ciekawostek. Gdy tylko wkroczymy na plac, zobaczymy przed sobą Palazzo Vecchio, siedzibę władz Florencji. Tuż obok znajduje się jedno bardzo ciekawe muzeum, na które jednak podczas tej wizyty zabrakło nam czasu – Muzeum Gucci. Miejsce obowiązkowe dla wszystkich fanów mody i tej marki.

We Florencji zlokalizowane jest tylko jedno muzeum, które chcieliśmy zobaczyć za wszelką cenę. Tak też ułożyliśmy plan naszego pobytu, aby w chwili, kiedy według prognoz, ma zacząć padać, wejść do środka i poświęcić się sztuce. Galeria Uffizi to drugie najczęściej odwiedzane miejsce po muzeum watykańskim w Rzymie. W sezonie można spędzić długie minuty, a nawet godziny, aby dostać się do środka. Nam udało się trafić na niewielką kolejkę, a tym samym już po 15 minutach byliśmy w środku. Uffizi nie da się zwiedzić w krótką chwilę. Aby zobaczyć wszystko, potrzebne są długie godziny, a nawet dni. Dobre rozplanowanie, poświęcenie odpowiedniej ilości czasu, jest ważne, gdyż wstęp do tego niesamowitego muzeum nie należy do najtańszych (12,5 Euro za osobę). Nas interesowała w zasadzie jedna część – malarstwo renesansu. Podobnie jak w przypadku Duomo, o dziełach ukrytych w Galerii Uffizi, uczyłem się przez długie godziny na zajęciach ze sztuki w czasach liceum. Jeżdżąc po miastach Europy zawsze znajduję czas, by pójść do miejsca, gdzie znajduje się dobrze mi znane dzieło. Lubię pójść, stanąć przed nim, i porównać jego prawdziwe kolory, rozmiary, prawdziwe ducha, z tym, co było mi do tej pory znane tylko z książek. Cztery dzieła budziły moje szczególne zainteresowanie: Narodziny Wenus Sandro Boticellego, Portret Federica da Montefeltro i jego żony Battisty Sforza pędzla Pierra della Francesco, Doni Tondo Michała Anioła oraz Głowa Meduzy Caravaggia.

Przechodząc z jednego skrzydła muzeum do drugiego, znajdziemy się w miejscu, z którego rozpościera się przepiękny widok na rzekę Arno i drugi brzeg miasta. To było jedyne miejsce, z którego mogłem podziwiać jedyny most na rzece Arno, który przetrwał bombardowania podczas drugiej wojny światowej. Ponte Vecchio to jedno z tych miejsc, które będąc we Florencji, zobaczyć trzeba koniecznie! Niestety mi nie było to dane ze względu na narastający ból pięty, który spowodował, że przemieszczanie się po mieście, musiałem od tej chwili ograniczyć do minimum. Stałem tak w oknie Galerii Uffizi i spoglądałem na most, który cały zabudowany jest mieszkaniami i sklepami, i walcząc ze swoim bólem, przypominałem sobie tragiczne wydarzenie, które dotknęło Florencję w 1966 roku. Za oknem coraz bardziej padało. Ponoć władze ogłosiły już alarm powodziowy w okolicach Mediolanu. Podobnie, a nawet gorzej, było pół wieku temu. 4 listopada 1966 toku o 4 rano obsługa tamy w Valdarno stała przed perspektywą pęknięcia tamy. Postanowiono o natychmiastowym spuszczeniu ogromnych ilości wody bez jakiegokolwiek ostrzeżenia dla ludności Florencji. Gigantyczne masy wody przemieszczały się w kierunku miasta z prędkością 60 kilometrów na godzinę. Około dziesiątej zalana już była większość miasta. Ta powódź zniszczyła wiele mieszkań, sklepów, a także dzieł sztuki. Późniejsze akcje mające je ratować sprawiły, iż Florencja przoduje dziś w dziedzinie odnowy zabytków.

Ponte Vecchio widziany z Uffizi
Ponte Vecchio widziany z Uffizi

Po wyjściu z Galerii Uffizi rozpadało się już na dobre. Nie wiadomo dlaczego, zostawiliśmy parasol w hotelu, gdy zaczynaliśmy zwiedzanie miasta, więc postanowiliśmy się po niego wybrać. Ten wielki potwór zakupiony w Stanach powinien nas uchronić przed każdą ulewą – tak przynajmniej nam się wydawało. Niestety to nie był po prostu deszczyk. W pewnym momencie, gdy szliśmy w kierunki restauracji, gdzie chcieliśmy zjeść kolację, dopadła nas taka ulewa, że do środka weszliśmy praktycznie cali mokrzy. Na szczęście Trattoria al Trebbio okazała się miejscem niezwykle ciepłym z bardzo miłą obsługą, rodzinna atmosferą i bardzo smacznym jedzeniem.

Po jedzeniu pozostały nam jeszcze wizyty w pięknych, małych sklepikach, które we Włoszech absolutnie kochamy za ich atmosferę, wspaniałą obsługę, i zawsze ciekawy asortyment.

Pamiętacie jeden z moich wpisów na temat chińskich pieczątek i sztuki podpisywania się?  Idąc jedną z wielu wąskich uliczek Florencji, natrafiliśmy przypadkiem na sklepik o dźwięcznej nazwie il Papiro. A w nim prawie wszystko wykonane z papieru, ręczna, włoska robota. Pośród papierowych produktów znaleźliśmy coś, co od razu nas zachwyciło – pieczątki ex libris oraz pieczęć do lakowania korespondencji. I tak właśnie powiększyliśmy moją kolekcję pieczątek o dwie pieczęci z Włoch.

il Papiro
il Papiro

Ze względu na mój nieznośny ból pięty, jedyne, na co jeszcze mogłem sobie pozwolić to nocny spacer od restauracji do hotelu. Niestety, pomimo ambitnych planów nocnego spacerowania i fotografowania Florencji, musiałem po raz pierwszy odpuścić.

nocne spacery pod parasolem
nocne spacery pod parasolem

W niedzielny poranek obudziła nas burza. I to nie taka mała, ale porządna, z piorunami i grzmotami, jakie spotykamy latem w Polsce. Lało, bezlitośnie lało i zniechęcało do wyjścia, bo przecież jedne tylko buty, bo trzeba wrócić jakoś do Polski w suchych ubraniach. Na szczęście tuż po śniadaniu pojawił się promyk nadziei, i nawet odrobina niebieskiego nieba ukazała się naszym oczom. Do pociągu było jeszcze ponad dwie godziny, więc postanowiliśmy wybrać się na miasto. Tym razem na spacer po włoskich księgarniach, które kochamy za piękne notesiki, stylowe kalendarze i książki z pięknymi, wręcz artystycznymi oprawkami. Oczywiście nie wyszliśmy z pustymi rękoma. Pozytywnie nastawieni mogliśmy jeszcze przespacerować się po kilku okolicznych ulicach i placach, by dotrzeć do hotelu po nasze bagaże tuż przed kolejną ulewą.

Na szczęście nasz hotel znajdował się dosłownie 5 minut spacerem od stacji Firenze Santa Maria Novella. Tuż po dwunastej w południe byliśmy więc na miejscu i oczekiwaliśmy na nasz super szybki pociąg relacji Rzym – Wenecja. Frecciargento to charakterystyczne czerwone pociągi przypominające nasze Pendolino. Różni je tylko to, że we Włoszech osiągają prędkość nawet 300 km/h, podczas gdy nasze mogą póki co jeździć z prędkością włoskich pociągów regionalnych – 160 km/h. To dzięki Frecciargento przypomniałem sobie, że zawsze kochałem pociągi. Dzięki tej 37-minutowej przejażdżce między Florencją a Bolonią mogłem przedefiniować swoje planowanie następnych podróży do Włoch. Bo co to jest 3,5 godziny z Rzymu do Wenecji!? Swoją drogą, jeśli liczycie na pociąg z widokami za oknem, wybierzcie tańsze i wolniejsze pociągi regionalne. Frecciargento tuż za Florencją wjechał w tunel, z którego praktycznie się nie wyłaniał. Za oknem panowała totalna ciemność, która nie pozwalała nawet zauważyć, że pędzimy z prędkością 285 – 300 km na godzinę. Po 37 minutach byliśmy już w Bolonii, skąd odlecieliśmy do Wrocławia. O 23:00 byliśmy już w naszych krakowskich czterech ścianach.

Czy było warto polecieć do Florencji na 24 godziny? Zdecydowanie tak. Jeśli nie masz możliwości polecieć na dłużej, leć na tyle, na ile możesz. Czy nie jest to zbyt wyczerpujące? A jak czujesz się po weekendowym imprezowaniu, wypoczęty? Czy można w ogóle coś zobaczyć w tak krótkim czasie? Jak widzicie można! I można się zarazić miejscem i planować powrót w przyszłości, na zdecydowanie dłużej!

Gdy dziś wychodziłem z pracy, mijałem trójkę rozbawionych Włochów. Popatrzyli na mnie i zaczęli rozmowę po włosku:

  • Włoch?
  • Nie, przykro mi, jestem Polakiem! 🙂
  • A wyglądasz jak Włoch!

Swój swojego pozna, co?

PS: ten post powstawał na pokładzie polskiego busa z Wrocławia do Krakowa (czas przejazdu 3h10min), zdjęcia wykonane iPhonem 6 oraz Fujifilm X100.

————————————————————————

Informacje praktyczne:

  • Weekend we Florencji: Kraków > Bolonia > Florencja > Bolonia > Wrocław > Kraków
  • Lot KRK > BLQ > WRO: 160 PLN / osobę
  • Autobus BLQ lotnisko Bolonia > stacja kolejowa: 6€ / osobę (zdecydowanie za dużo, ale jest to opcja najtańsza)
  • Pociąg Intercity 585 Bolonia – Florencja: 6€ / osobę (promocja 2×1, płaci tylko jedna osoba 12€, druga 0€)
  • Wejście do wieży Giotta i na kopułę Duomo: 10€ / osobę
  • Wejście do Uffizi: 12,5€ / osobę
  • Pociąg szybkich włoskich kolei Frecciargento: 14€ / osobę
  • Autobus na lotnisko w Bolonii: 6€ / osobę
  • Polskibus Wrocław – Kraków: 25 zł / osobę

44 comments on “Florencja na weekend. Przewodnik na 24h w stolicy Toskanii

  1. Wybieramy się do Florencji z mężem w kwietniu i mam pytanie dotyczące pociągu z Bolonii do Florencji w jaki sposób kupowałeś bilet na ten pociąg, przez internet (podaj link do strony) czy na miejscu w kasie?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Super opowieść. Pozdrawiam
    Monika

    Polubienie

  2. Witam .
    nie posiadam znakow polskich ;-((
    wybieram sie do Florencj za 2 tyg – transfet z lotniska Bolonia centrum 1.20 centow
    haczyk ? tak trzena przejsc 10 min z lotniska do autobusu podmiejskiego 😉
    6 euro jak mozna 1.20 — podmiejski tylko 1.20 .
    Pozdrawiam
    CREDO

    Wypady max BUDRZETOWE — Jak najwiecej za jak naj MALO ;-))))

    Polubienie

  3. Pingback: Samotność po bolońsku, czyli weekend uspołecznionego introwertyka | Wojażer | relacje i reportaże ze świata

  4. Pingback: Inspirująca włoszczyzna z niewłoskich blogów #6 - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino - Blog pilota wycieczek: o Włoszech, Slow Life i dobrej kawie.

  5. Pingback: Jesienne la dolce vita w sercu Toskanii. Historie problemów pierwszego świata | Wojażer | relacje i reportaże ze świata

  6. We Florencji spędziłam tylko kilka godzin, bo zrobiliśmy sobie objazdówkę po Toskanii śpiąc w świetnych agroturystykach na odludziu. Pięknie opisałeś to niezwykłe miasto. Również chiałabym tam wrócić i na spokojnie wczuć się w klimat. Pozdrawiam

    Polubienie

  7. Świetny przewodnik, własnie takich porad potrzebowałam na mój równie krótki wypad do Florencji. Będę zwiedzać waszymi śladami 😉
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  8. Dziękujemy za wskazówki. Skorzystaliśmy 🙂
    Odnaleźliśmy też Trattoria al Trebbio – jedzenie smaczne i warte swej ceny. Atmosfera rodzinna włoska. To co możemy polecić to Mercato Centrale – hala targowa w centrum, a nad halą, bary szybkiej obsługi z lokalnym wyśmienitym jedzeniem oraz szkoła gotowania. Powyżej – restauracje (dla wygody). Jedzenie świeże i wyśmienite. Ceny na każdą kieszeń. W naszej opinii (dla osób które nie są bardzo zainteresowane sztuka i architekturą) to dwa dni na centrum Florencji jest wystarczające. Nie skorzystaliśmy z wycieczek rowerowych po pobliskich wioskach – a to jest super propozycja na aktywne spędzenie czasu i zwiedzanie toskańskich okolic. Zostawiamy na kolejny raz. Uważamy że weekend we Florencji to super pomysł. Lecieliśmy z GDN do PISY, kolejno 70 min. autobusem do centrum Florencji.

    Polubienie

  9. obserwatore.eu

    Piękna wycieczka:) Niestety w wielu miastach włoskich po dojeździe do dworca wita cię i przeraża natłok żebrzących i bezdomnych, mieszają się języki, zapachy i kolory skóry. Hotele przydworcowe są często miejscami „na godziny”. Ale wystarczy odejść nieco dalej, wtopić się w uliczki miasta, przysiąść na kawce albo w dobrej trattorii i już sobie człowiek przypomina dlaczego właśnie tu powraca a w pociągu chwyta nostalgiczny nastrój;)

    Polubienie

  10. Pingback: Weekend w Bolonii, czyli przepis na włoskie zaręczyny | WOJAŻER

  11. Pingback: Masca – Machu Picchu Teneryfy | WOJAŻER

  12. Jeśli chodzi o przejazd z lotniska na stację kolejową, to jest tańsza opcja. Można przejść się kawałek i dojść na przystanek autobusowy komunikacji miejskiej, który nas dowiezie do centrum za jedyne 1,20 bodajże. Mniej wygodnie, ale jak ktoś jedzie na studenckim budżecie, to warto wiedzieć 🙂

    Polubienie

  13. yallanatalia

    Tak jest! Nie wiem, co przyświeca ludziom, którzy mając czasu, jak na lekarstwo, zasuwają po mieście tempem zabójczym, oby tylko wszystko zobaczyć. Podoba mi się Wasz dzień we Florencji- w wielu miejscach byliście, ale nic na siłę, za to dużo czasu na przyjemności 🙂 I tak myślę, że deszcz również nadaje wyjątkową atmosferę, szczególnie w tak pięknym mieście, jak Florencja!

    Polubienie

    • Nawet jakbym chciał na siłę zobaczyć wszystko (a nie chciałem), to i tak nie mogłem, ponieważ w ten feralny weekend dopadła mnie najmocniejsza faza mojego zapalenia rozcięgna podeszwowego, które skutecznie utrudniało mi jakiekolwiek chodzenie 😉

      Polubienie

  14. Pingback: 2014. Rok niesamowitości | WOJAŻER

  15. Świetny tekst i fajne zdjęcia. Oglądając je miałem małe deja vu :), gdyż byłem tam tydzień wcześniej i faktycznie dwa dni lało dość konkretnie. Jednak podczas deszczu doskonale zwiedza się muzea, a wśród nich oczywiście Galerię Uffizi. Florencja jest niezwykła i awansowała do czołówki miejsc, do których chce się powrócić.
    Małą uwaga techniczna – z lotniska można taniej (1,30 EUR) dojechać do dworca, ale wiąże się to z krótkim spacerem na autobus miejski. Niedogodnością jest przejście kawałka trasy (jakieś 50 m) po opuszczeniu lotniska po trawniku wzdłuż drogi, gdyż jakoś włodarze miasta nie przewidzieli, że ktoś nie będzie chciał płacić 6 EUR. Zwłaszcza, że cena za bilet na szybki pociąg Frecciargento do Florencji wyniesie nas 9 EUR.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Ja w ogóle zapomniałem, że takie zjawisko atmosferyczne jak deszcz, występuje we Włoszech! 🙂 Dzięki za informację odnośnie transferu w Bolonii. Pomimo tego, że mam sentyment do tego miasta, uważam, że cena za przejazd jest totalnie złodziejska! Gdybym przyjechał z jeszcze jedną osobą, bardziej opłacałoby się brać taksówkę, a we czwórkę to w ogóle! Myślę, że ten brak chodnika to tak specjalnie! 🙂 Pozdrawiam!

      Polubienie

  16. Świetny, pogodny tekst, super mi się czytało, zwłaszcza, że Florencja jest jednym z moich najukochańszych miast.

    Polubienie

  17. nawet w pochmurny dzień wygląda zjawiskowo ;), co do deszczu to różnie bywa, moja koleżanka miała tydzień ulewy w Tunezji, śmiałyśmy się, że pewnie mieszkańcom ulżyło, kiedy wsiadła do samolotu, bo wreszcie przestało padać 😉

    Polubienie

  18. We Florencji bywam baaaardzo często, ponieważ w Scandicci (niesamowicie blisko Florencji) mam rodzinę. Od zawsze mi się tam podobało, to taki mój drugi dom. Osobiście uwielbiam Piazza Del Duomo, a nie rozumiem zachwytu odnośnie Mostu Złotników 🙂 W Galerii Uffizi nie byłam ale po zobaczeniu fotografii u Ciebie jestem pewna, że następnym razem się tam wybiorę 🙂

    Polubienie

  19. Florencja – przepiękna! Szkoda, że nie udało nam się odwiedzić Galerii Uffizi! Ale, tak, jak mówisz – w krótkich wypadach nie chodzi o to, żeby zwiedzać wszystko. Również byliśmy zachwyceni widokami, jedzeniem oraz klimatem miasta – więc z pewnością jeszcze kiedyś tam wrócimy! 🙂

    Polubienie

  20. Widzę, że trafnie wybrałam wejście na kopułę katedy a nie na dzwonnicę, ponieważ na kopule nie ma na górze siatki. Można robić sobie zdjęcia i swobodnie się rozglądać 🙂

    Polubienie

    • Gdyby nie moja kontuzja, prawda jest taka, że wszedłbym na obie jedna po drugiej. Niestety nie byłem w stanie i musiłem się zadowolić jedną. Z drugiej strony specjalnie wybrałem Campanille, aby zrobić zdjęcia kopuły. Stojąc na niej raczej by mi się to nie udało;) Ale następnym razem wpadnę i tam!

      Polubienie

  21. Chyba jednak nie doceniamy własnych pociągów. Ostatnio na trasie Warszawa – Poznan jechałam Regio z prędkością 125km/h. IC często jedzie tam 160-170 km/h.
    Oczywiście takich tras jest tylko kilka, ale jednak ta prędkość nie jest taka zawrotna 😉

    Polubienie

    • Wiesz Ewa, to jest tak, że przez te wszystkie prace i remonty, pociągi jeździły wolno i często stały w polu. Teraz np przejazd z Krakowa do Warszawy ma trwać 2:20 – 2:45 zamiast 3:40 – 4:00, to jest różnica, ale trochę długo kazali sobie na to czekać 🙂

      Polubienie

  22. Ech, ja do Florencji nie dotarłam, a widzę, że trzeba 🙂
    No i gratuluję wyhaczenia tak tanich biletów na koleje, zarówno ta promocja jak i szybki pociąg, bo to bardzo niskie ceny jak na włoskie pociągi!

    Polubienie

    • De facto zostałem przymuszony do tego, bo okazało się, że ceny noclegów w Bolonii są kosmiczne na ten weekend. Koniec końców wyszedłem na tym dobrze! 🙂 teraz, przyznam szczerze, częściej będę obserwować stronę Trenitalia.

      Polubienie

  23. Oczywiście, że warto! Nasza wizyta we Florencji trwała dokładnie półtora dnia i jesteśmy zdeterminowani, by wrócic. Tym bardziej, że Uffizi odpuściliśmy na rzecz Dawida w Galleria dell’accademia , ktory robi naprawdę niesamowite wrażenie. Spaliśmy na świetnym polu namiotowym w Fiesole, na wzgórzach w okolicy Florencji. Z brzegu basenu rozposcierał się piękny widok właśnie na stare miasto i kopułę katedry. Fajny weekendowy wypad zaliczyliscie 🙂

    Polubienie

    • Ja bym właśnie chciał mieć czas wyskoczyć na któreś ze wzgórz, żeby sobie popatrzeć na Florencję z góry. Podczas tego wyjazdu nie byłbym jednak nawet w stanie wejść pod górę, ze względu na nogę 😉

      Polubienie

  24. Florencja robi wrażenie i była moim marzeniem od dawna. Ale zaczęłam poznawać Toskanię od mniejszych miasteczek, które urzekły mnie na tyle, że Florencja przy nich wyszła trochę na takiego molocha, przeładowanego turystami. Co nie zmienia faktu, że warto tam pojechać, zawsze 🙂

    Polubienie

    • Widzisz, ja zawsze latam do Włoch po sezonie, więc jeszcze nie wiem co znaczy Florencja/Rzym/inne miejsca, przeładowane turystami. Poza sezonem ta ilość jest po prostu akceptowalna, normalne. Ja zaczynam zupełnie od tyłu – Toskania jest na mojej liście, ponieważ kocham wina (no i Włochy oczywiście), planowałem nawet, że spędzę w niej miesiąc z okazji 30 urodzin, ale urodziny mam w listopadzie, a chciałbym do niej pojechać w miesiącu raczej ciepłym. Po pobycie we Florencji już myślimy kiedy wrócić i zdecydowanie, wybierzemy się na prowincję! Pozdrawiam!

      Polubienie

      • Nie byłam w pełni sezonu, raczej na początku (w okolicach kwietnia). Nadal ta ilość turystów – z racji samego miejsca – była dość duża. Wiem, że trzeba to zaakceptować – bo robię tam dokładnie to samo, co inni:) ciekawa jestem wrażeń po innych miastach Toskanii. Ja jestem zakochana w Siennie i Pizie

        Polubienie

  25. Piękne miasto! Fajnie, że tak dużo udało Wam się zobaczyć w tak krótkim czasie! Nie rozważałam Florencji na weekend, ale skoro pociągi całkiem tanie i szybkie, to chyba warto:) Pozdrowienia:)

    Polubienie

    • Gdyby nie ta noga, myślę, że przespacerowałbym się bardziej! Pociągi owszem, są tanie, tylko jak wszystko w życiu, wymaga to lekkiego planowania i kupowania z wyprzedzeniem, nie zaś w kasach na dworcu. Pozdrawiam! 🙂

      Polubienie

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s