Różne

Rachunek Sumienia 2013

nasz magnetyczny tryptyk

Święta Bożego Narodzenia oraz okres sylwestrowy to najlepszy czas na rozliczenie tego, co mamy za sobą. A mamy tego trochę. Rok 2013 był fascynujący. Podróżniczo, ale nie tylko. Przeżyliśmy z Magdaleną pierwszy rok małżeństwa, nie pozabijaliśmy się, a wręcz przeciwnie, wszystko zaczęło mieć swój urok specyficzny dla tego nowego układu, w który weszliśmy rok temu na Mauritiusie.

Już jako małżeństwo odwiedziliśmy kilka nowych miejsc, poznaliśmy kolejne wspaniałe osoby i historie, a także przywieźliśmy kilka nowych magnesów, które oprócz sztuki, są jedynymi rzeczami, które zabieramy ze sobą z podróży do domu.

nasz magnetyczny tryptyk
nasz magnetyczny tryptyk

Podróżniczy nowy rok zaczynaliśmy wcześnie. Zaledwie 2 miesiące po powrocie z Mauritiusa i miesiąc po pobycie w Pradze, pod koniec stycznia, polecieliśmy do Gruzji. Jeszcze nie było Wizzair’a z Katowic czy Warszawy do Kutaisi, ale LOT zaproponował świetną cenę za lot ze stolicy do Tbilisi. Być może nie wybralibyśmy się do tego pięknego kraju, gdyby nie fakt, iż w tym czasie mieszkała i pracowała tam moja siostra. Pretekst zawsze trzeba mieć, więc nie wahaliśmy się. O dziwo nie przywitała nas zima, ani śnieg, ani nic, co może się kojarzyć ze styczniem. Panowała piękna pogoda. W dzień temperatura dochodziła do 14 stopni. Przez większość dni świeciło piękne słońce. W Gruzji zakochaliśmy się dosyć szybko, a jednocześnie była to swoista pijacka miłość, gdyż nie pamiętam dnia, kiedy gruzińskie wino nie zawróciłoby mi w głowie. Dzięki mojej siostrze i Sabinie, a także dzięki teściowej, która uruchomiła swoja gruzińskie kontakty w USA, poznaliśmy ciekawych ludzi i spędziliśmy tam wspaniały czas.

Tbilisi
Tbilisi

O Gruzji pisałem w następujących postach:

https://wesolowski.co/2013/02/06/gruzja-gaumardzos/

https://wesolowski.co/2013/02/09/gruzja-u-pana-boga-za-piecem-tbilisi/

https://wesolowski.co/2013/02/10/gruzja-mccheta-i-ananuri/

W lutym nie działo się niewiele. Walczyliśmy o przetrwanie w potwornych krakowskich mrozach połączonych z nieziemską wilgocią i smogiem. Już tylko czekaliśmy na ucieczkę. I tak nadszedł wyczekiwany marzec. W marcu polecieliśmy do USA. Niejako w poszukiwaniu zaginionej wiosny, która do Polski nie chciała powrócić. Liczyłem na raczej wysokie temperatury w USA, wyższe niż w Polsce w każdym bądź razie. Przeliczyłem się tylko odrobinę. Gdy w kraju siarczyste mrozy nie odpuszczały, w USA cieszyliśmy się raczej wiosennymi, aczkolwiek dalekimi od szalonych, temperaturami. To był mój trzeci pobyt w Stanach. Magdaleny pobytów już nawet nie liczę. W powrotach fajne jest to, że można na luzie na nowo „odbierać” miejsce, do którego się przyjeżdża. Zjadłem więc świetnego burgera w Nowym Jorku, jedno z najlepszych sushi w Hartford, spotkałem znajomą w Bostonie, a także spędziłem czas z moją amerykańską rodziną, w którą się wżeniłem. Powrót z USA był ciężki. Gdy wróciliśmy do Krakowa pod koniec marca, przywitało nas -15 stopni Celsjusza. Od tamtego czasu, gdy wyjeżdżamy, nie wyłączamy ogrzewania!

USA
USA

O USA powstało dosyć sporo tekstów, kilka z nich to:

https://wesolowski.co/2013/03/07/usa-widoki-na-nowy-jork/

https://wesolowski.co/2013/03/15/usa-10-rzeczy-ktore-lubie-w-ameryce/

https://wesolowski.co/2013/03/18/usa-blogerzy-na-paradzie-sw-patryka/

https://wesolowski.co/2013/04/10/usa-moma-o-sztuce-w-podrozy/

W kwietniu była Wielkanoc. Cóż to za święta! Białe, urocze, Polska zasypana śniegiem! Coś nie tak? No właśnie – pomieszały się nam te święta i Boże Narodzenie, to białe, staje się melodią przeszłości, czymś, czego szukam we wspomnieniach z czasów młodzieńczych. Na szczęście niezwykle opóźniona wiosna w końcu przyszła do Polski. Już się wszystko zieleniło, już rozpieszczało nas słoneczko. Wtedy przyszedł maj. A w maju pojechaliśmy do Wiednia. Jak zawsze mieliśmy dobry powód, by tam pojechać. Otóż do stolicy Austrii przeprowadziła się nasza dobra znajoma. Nie można było zaniedbać tych wielowiekowych relacji łączących Wiedeń z Krakowem. Wiedeń sprawił nam przyjemność. Uporządkowane, bogate i bardzo przyjazne miasto pozwalało nam na niesamowity relaks. Wiecie, że w Wiedniu do śniadania pije się prosecco? 🙂

Vienna
Vienna

Wiedniu pisałem tutaj:

https://wesolowski.co/2013/05/07/austria-majowka-w-wiedniu/

Po styczniowym wyjeździe na Kaukaz czułem niedosyt. Spowodowany on był tym, iż pojechaliśmy w kierunku śnieżnych szczytów Kazbegi, ale nie zbliżyliśmy się do nich. Brakowało mi gór, które tam są wprost nieziemskie, bajkowe. Dlatego też na początku czerwca poleciałem do Gruzji ponownie. Wszystko przez tanie loty z Katowic do Kutaisi, które Wizzair otworzył chwilę wcześniej. Powód też był dobry. Mój znajomy, Adam, kończył w tym toku 70 lat. Był w wielu krajach byłego Sajuza, ale nie w Gruzji. Tak więc postanowiłem go tam zabrać. Wraz z nami lecieli jeszcze mój przyjaciel z Warszawy – Michał, oraz moja siostra, która po trzech miesiącach w Gruzji nadal nie miała dość. Udaliśmy się do Swanetii, ukrytej i dzikiej krainy w wysokim Kaukazie. Zakochałem się, zabujałem w obłokach, oszalałem. Wypiliśmy hektolitry wina i przeszliśmy się wspaniałymi trasami! Adam, nasz siedemdziesięcioletni kompan, wszedł na prawie 3000 metrów n.p.m. i przebył z nami prawie 29 kilometrów.

Swanetia
Swanetia

gruzińskiej Swanetii pisałem tutaj:

https://wesolowski.co/2013/06/15/gruzja-trekking-w-swanetii/

https://wesolowski.co/2013/06/13/gruzja-gorska-swanetia/

Czerwiec to nie tylko Gruzja. Także w czerwcu wybraliśmy się na Ukrainę. Nie pamiętam, który to już raz na Ukrainie, ale wiem, że był to pierwszy raz z naszymi przyjaciółmi ze stolicy. Ponownie Lwów, ponownie pyszne jedzenie i najlepsza miodowa na świecie! I po raz czwarty opera lwowska a w niej po raz trzeci Tosca.

Lwów
Lwów

Ukrainie:

https://wesolowski.co/2013/04/21/ukraina-lwow-bliska-zagranica/

Maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień i październik, te 6 miesięcy, to także intensywny czas kolarski. Poznawałem Małopolskę od podszewki, a także zaczynałem marzyć o rowerowej wyprawie w świat, Kilka razy w moich wypadach kolarskich towarzyszył mi mój dobry kompan – Michał, z którym pokonaliśmy malownicze, małopolskie odcinki. Przejechałem 3000 kilometrów i zajęło mi to lekko ponad 100 godzin łącznego pedałowania.

kolarki
kolarki

sprawach kolarskich wspominałem tutaj:

https://wesolowski.co/2013/08/30/kolarskie-kilka-tras-na-raz/

https://wesolowski.co/2013/10/21/w-swiat-na-rowerze/

Miesiące „letnie”, czy też po prostu „ciepłe”, są czasem, który z reguły spędzam w Polsce. Wynika to z natury biznesu, który prowadzę, a także z prostego faktu, iż z Polski, kiedy jest tu ładnie, wyjeżdżać nie muszę. Zdecydowanie bardziej wolę to robić, gdy zaczyna się przygnębiający okres jesienno-zimowy. I tak przyszedł październik. W październiku ponownie wybrałem się na Wschód – tym razem na Białoruś. Nasz wschodni, socjalistyczny sąsiad od zawsze zajmował wysokie miejsce na mojej podróżniczej liście. Zobaczyłem jeden z nielicznych skansenów – obok Kuby, Mołdawii i Korei Północnej, nie ma lepszych miejsc, żeby poczuć, jak to było za żelazną kurtyną.

Mińsk
Mińsk

Białorusi powstały następujące teksty:

https://wesolowski.co/2013/10/18/bialorus-poznaj-sasiada-swego/

https://wesolowski.co/2013/10/13/minsk-spacer-po-skansenie-komuny/

https://wesolowski.co/2013/10/11/bialorus-pierwsze-wrazenia/

Na przełomie października i listopada polecieliśmy na południe – po raz kolejny do Włoch – tym razem na Sycylię. Był to pierwszy wyjazd większą grupą znajomych i przyznam, bawiliśmy się dobrze. Nasza miłość do Włoch tylko się ugruntowała i tradycja latania do tego kraju co rok, na stałe zakotwiczyła w naszym życiu.

Siódemka Polaków, Ogórek i Sycylia
Siódemka Polaków, Ogórek i Sycylia

Sycylii napisałem:

https://wesolowski.co/2013/11/06/sycylijskie-wakacje/

https://wesolowski.co/2013/11/03/zaduszki-w-krainie-mafii-sycylia/

I tak, pływając w Zaduszki w Morzy Śródziemnym, wkroczyliśmy w listopad. Już nic się miało nie wydarzyć, ale nagle wskoczyła Barcelona. Trzeba była użyć mile lotnicze, a pretekst także był dobry – w tym samym czasie była tam moja siostra, która na stałe mieszka poza krajem. Trzecie spotkanie poza Polską wskazuje na to, że kolejne tradycja wkracza w nasze życie.

z siostrą w Par Guell
z siostrą w Par Guell

Barcelonie:

https://wesolowski.co/2013/11/18/mokre-buty-w-barcelonie/

https://wesolowski.co/2013/11/21/barcelona-jeszcze-tam-wroce/

I tak płynnie wskoczyliśmy w grudzień, miesiąc świętowania i sprawiania sobie prezentów. Miesiąc, w którym obchodzimy rocznicę ślubu, potem Święta, potem żegnamy stary rok. Permanentna impreza! W tym też miesiącu kończyły nasz podróżniczy rok 2013 wyjeżdżając do Portugalii, w której zakochujemy się równie mocno, jak kiedyś zakochaliśmy się we Włoszech. Na początek serwujemy sobie Lizbonę i już zaczynamy się zastanawiać, kiedy wrócimy tam ponownie.

Lizbona
Lizbona

Portugalii ostatnio powstały następujące posty:

https://wesolowski.co/2013/12/16/lizbona-milosc-na-krancu-europy/

https://wesolowski.co/2013/12/19/sintra-portugalska-bajka/

W roku 2013 odbyłem 21 lotów, o 9 mniej niż w szalonym 2012 roku. Poza krajem spędziłem 1/6 roku – 57 dni.

Niebawem wejdziemy w nowy rok i najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że już robi się w nim dosyć ciasno. 2014 rozpoczniemy od dłuższego pobytu w Azji Południowo-Wschodniej. Następnie po 3 miesięcznej przerwie wybierzemy się do krajów Bałtyckich, by niedługo potem wybrać się na Arktykę (jeśli budżet na to pozwoli). We wrześniu mamy już zaplanowane Stany Zjednoczone. Na to, co właśnie wymieniłem, mamy już bilety. Na wiele innych miejsc,  które chciałbym zobaczyć, jeszcze nie.

Miniony rok nauczył mnie tego, że przede wszystkim nigdy nie wolno rezygnować z realizowania swoich marzeń, a przede wszystkim cieszyć się każdą chwilą swojego życia.

Na okres Świąt Bożego Narodzenia, chciałbym życzyć wszystkim swoim znajomym oraz wszystkim czytelnikom ciepłego, radosnego i spędzonego daleko od mediów społecznościowych, czasu z rodziną i bliskimi. A na Nowy Rok 2014 tego, byście zawsze spełniali swoje marzenia i cieszyli się życiem. 

Wesołych Świąt!

0 comments on “Rachunek Sumienia 2013

Podobał Ci się artykuł? Chcesz coś dodać? A może się nie zgadzasz? Zostaw komentarz, doceń pracę autora.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s