Białoruś Europa

Mińsk | Spacer po skansenie komuny

Mińsk

Opowiem Wam dziś o mieście, które chciałem zobaczyć, i które mnie nie zawiodło w konfrontacji z moimi oczekiwaniami. O mieście stworzonym według socjalistycznych norm, o skansenie komunizmu w najlepszym wydaniu.

Poszukiwałem tego w Chinach, lecz te już dawno porzuciły błędną idealogię, pokolorowały się i nawróciły na internacjonalistyczną drogę. Zaraz po Państwie Środka, łudziłem się, że sowiecki sajuz doświadczę w Kijowie, jednak bardziej zapamiętałem z niego ślady Rusi Kijowskiej. Pozostałości po największym państwie świata starałem się odnaleźć w Armenii i Gruzji, jednak te odnalazły swoją drogę ku nowemu i odpuściły sobie jakiekolwiek sentymenty. Aby zobaczyć przynajmniej maskę, twarz sowieckiej dyktatury, poczuć jej ducha, wiedziałem, że muszę pojechać w jedno z dwóch miejsc – do Korei Północnej lub na Białoruś. Korea, mimo, iż pozostaje na mojej liście, jest odrobinę daleko, a i nie grzeszy taniością, więc padło na Białoruś. Nie interesował mnie Brześć czy Grodno, polskie pozostałości kresów wschodnich i inne tereny położone po drodze z Warszawy do Mińska. Ja od razu potrzebowałem Mińska właśnie – miasta słońca, wrót do komuno-raju.

Dziś nie będę Was męczyć historią stolicy Białorusi, która sięga kilkaset lat wstecz. NIe będę opowiadać o zabytkach z XV wieku, o drewnianych domach, o starych kościołach, bożnicach i cerkwiach, ani też o carskich budynkach rządowych. Nie będę, bo one nie istnieją. Mińsk, obok Warszawy i Berlina, był po II wojnie światowej, najbardziej zniszczonym miastem Europy. Berlin się podniósł, odbudował co najważniejsze, nadał sobie nowego ducha, połączył stare z nowym. Warszawę budował cały naród, podniesiono z ruin starówkę i odbudowano co najważniejsze miejsca. Dodano oczywiście odrobinę socjalistycznego kolorytu oraz „mały” prezent w centrum miasta od samego wujka Józefa. Nic jednak nie może się równać z tym, co uczyniono z Mińskiem. Miasto to, zniszczone w 80-90%, odbudowano, jednak nie do stanu pierwotnego. Miasto powstało na nowo, według ściśle określonych zasad socjalistycznej urbanistyki. Takim, jakie je uczyniono, pozostało do dziś. Ogromne otware przestrzenie, place, niezwykle szerokie arterie, oraz gigantyczne „pałace ludu”, tworzą przytłaczającą atmosferę. Czynią z człowieka małą jednostkę, kruchą, słabą, nic nie znaczącą wobec ogromu całości.

Założenia zrealizowane w Mińsku dosięgnęły ideału. Żadne miasto w ZSRR nie było tak krystalicznie idealne. Nawet Moskwa nie może choć odrobinę równać się stalinowskiej architekturze Mińska. Aby ją przebić i stać się mekką socrealizmu, należałoby zburzyć Kreml, a na jego miejsce postawić pałace ludu i wielkie otwarte przestrzenie. Nikt w sowieckim KC nie odważyłby się zmieść Kreml z powierzchni ziemi.

Ducha minionej epoki czuję od razu po przyjeździe na miejsce. Moje mieszkanie znajduje się na ulicy Marksa, tuż obok skweru, na którym znajduje się chyba jedno z ostatnich miejsc, gdzie można spotkać pomnik krwawego Feliksa Dzierżyńskiego, twórcy i pierwszech szefa CzeKA, komisji do walki z kontrewolucją, poprzedniczkę NKWD i KGB. Z Dzierżyńskim to trochę tak, jakby w centrum Berlina stał pomnik szefa SS, Himmlera. Myślę, że oboje mają na sumieniu ilość ofiar podobnego rzędu. Jakby tego było mało, po drugiej strony ulicy, gdzie wynajmuję mieszkanie, znajduje się jeden z najbardziej ponurych budynków MIńska – ogromna siedziba białoruskiego KGB. Tak, Białoruś to jedyny kraj, w którym nadal istnieje KGB. I założę się, że wielu sentymentalnych Rosjan im tego zazdrości..

20131013-010452.jpg
Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego

20131013-010652.jpg
Siedziba białoruskiego KGB

Gdy wychodzę z mojego mieszkania na pierwszy spacer po mieście, kieruję się aleją Niepodległości w kierunku Placu Październikowego. Kiedyś był to rynek targowy, jednak po wojny uczyniono z niego ogromną otwartą przestrzeń, zaś w latach dziewięćdziesiątych prezydent Łukaszenka dodał na środku placu ogromny Pałac Republiki, który swoim stylem przypomina mi niektóre zabudowania Pyongyangu w Korei Północnej.

20131013-100724.jpg
Plac Październikowy

20131013-100836.jpg

Stojąc na wprost Pałacu Republiki, po prawej stronie zobaczymy budynek z ogromnym, choć odrobinę już pożółkniętym napisem. Jest to Muzem Wielkie Wojny Ojczyźnianej, czyli jak na wschodzie nazywa się II wojnę światową, która dla Sowietów trwała od 1941 do 1945 roku. Muzeum to skansen ponad skanseny, urządzony w typowy sowiecki sposób z masą zgromadzonych materiałów i pełnym propagandy wielkie, zwycięskiej sowieckiej armii. Do środka warto się jednak wybrać, bilet kosztuje zaledwie kilka złotych, a bardzo szybko można przenieść się w dawne czasy. Przy tym niektóre Panie pracujące w muzeum, chyba chcąc zabić nudę, od czasu do czasu zagadują. Do jednej z nich powiedziałem, że mój rosyjski jest już trochę słaby, więc nie wszystko rozumiem. Na co usłyszałem, że zapewne wyjechałem za młodu z Rosji, ale przynajmniej akcent mi pozostał.

20131013-101526.jpg

20131013-101601.jpg

20131013-110648.jpg

Aby dalej eksplorować socjalistyczną twarz Mińska, udaje się do metra, stacja Październikowa, a jakże. Komunikacja w Mińsku okazuje się niezwykle tanią, gdyż 10-dniowy bilet na wszystkie cztery opcje – metro, autobus, tramwaj i trolejbus, kosztuje mnie 23 złote. Zanim wszedłem do stacji metra, przywitało mnie zdobienie stacji, które w wielu innych krajach dawnego bloku wschodniego, już dawno zostałoby zamalowane, lub zmodernizowane.

20131013-110541.jpg

Metrem udaję się na następną stację położoną na drugim brzegu rzeki Swisloch – Plac Zwycięstwa. Plac to tak naprawdę jeden ogromny pomnik zbudowany na cześć i chwalę Armii Czerwonej. Największym akcentem jest jeden wielki oblisk zwieńczony radziecką gwiazdą z napisem Pobieda – Zwycięstwo. Przed obeliskiem płonie wieczny ogień na chwałę Białorusinów, którzy oddali swoje życie w walce z faszystami. O dziwo, do tego miejsca przychodzą młode pary w ramach sesji poślubnej. Cóż, u nas chodzi się „pod papieża”, tutaj chodzi się pod gwiazdę. Co kraj, to obyczaj. Plac otaczają budynki z napisami na cześć walczących oraz czerwonymi gwiazdami przypiętymi do latarni. Na czterech stronach obelisku znajdują się ogromne płaskorzeźby: 9 maja, sława poległbym bohaterom, armia radziecka oraz czwarta – białoruska partyzantka. Widać także wielki, radziecki herb białoruskiej republiki rad.

20131013-111422.jpg

20131013-111505.jpg

Ze stacji metra Plac Zwycięstwa jadę w kierunku, z którego przyjechałem, mijam stację metra Październikowa i docieram do stacji Plac Lenina. To kolejna ogromna, i zarazem przytłaczająca przestrzeń miejska zwana Placem Niepodległości. Największym i dominującym akcentem w tym miejscu jest Dom Rządowy, gigantyczny budynek w stylu radzieckim zbudowany w latach 30 ubiegłego wieku. Kolos ten stał tutaj także wtedy, gdy do miasta wkraczali Niemcy. Podobnie jak ogromny pomnik Lenina, postawiony przed budynkiem rządowym w 1933 roku.

Trochę się nasłuchałem na temat tego miejsca – że nie można robić zdjęć ani budynku, ani Lenina, że można zostać wylegitymowanym, że można narazić się na pytania i tak dalej. Nic takiego się jednak nie stało. Chodziłem sobie przed budynkami rządowymi ile chciałem, otwarcie robiłem zdjęcia Lenina, a jeden żołnierz pilnujący okolicy jakoś nie kwapił się do zadawania mi jakichkolwiek pytań.

Akurat ta okolica zrobiła na mnie największe wrażenie. Niewiele jest bowiem miejsc, w których pomniki Lenina przetrwały. Usuwało je większość krajów dawnego bloku wschodniego, jednak na Białorusi, praktycznie każde większe miasto nadal je posiada, i ani myśli o ich burzeniu.

20131013-112411.jpg

20131013-112452.jpg

20131013-112525.jpg

Z placu Niepodległości idę spacerem w kierunku dworca głównego, by zobaczyć to, co wita każdego przybywającego do miasta pociągiem – Wrota Miasta.

Te dwie socrealistyczne wierze stanowią preludium do socjalistycznego raju, do którego wkraczały masy przyjeżdżające do stolicy białoruskiej republiki rad. Jedna z nich na swoim szczycie posiada największy zegar na Białorusi, którego średnica wynosi 3,5 metra, zaś druga wieża przyozdobiona jest herbem Związku Radzieckiego.

20131013-112955.jpg

Następne godziny spędzone na odkrywaniu miasta co chwila przypominały mi o tym, gdzie jestem. Fasady budynków handlowych, eksponaty w muzeach, stacje metra i przede wszystkim nazwy ulic – Komsomolska, Engelska, Lenina, Marksa, Komunistyczna.

20131013-113239.jpg

20131013-113317.jpg

20131013-113350.jpg

20131013-113437.jpg

20131013-113513.jpg

20131013-113631.jpg

O dziwo, to właśnie centrum MIńska, odbudowane na nowo, stworzone na nowo, ma szansę trafić na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako najlepszy przykład architektury okresu stalinizmu.

Widzicie, nie wszystko jest życiu proste, i choć udowadniałem Wam powyżej, że Mińsk to skansen komunizmu a Białoruś to skansen ZSRR, skłamałbym, jeśli upierałbym się przy tym stanowisku.

Białoruś to normalny kraj normalnych ludzi, którzy chodzą do galerii handlowych, jadają w knajpach, mają iphony. To kraj, gdzie ludzie starają się żyć jak wszyscy inni w Europie. To kraj ludzi, którzy bardzo chcą normalności, a zarazem kraj jednego człowieka, który z tych ludzi chciałby uczynić kołchoźników. O prawdziwej, współczesnej Białorusi oraz o Mińsku ukrytym za ogromnymi fasadami bezdusznych budynków, w następnej historii.

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

7 comments on “Mińsk | Spacer po skansenie komuny

  1. Marcinie, własnie wrociłam z czterodniowego pobytu w Mińsku. Dzięki Twojemu subiektywnemu przewodnikowi nie umknęło mi nic ,co warte było zobaczenia a praktyczne wskazówki przydały sie bardzo. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

    Liked by 1 osoba

  2. Świetny opis, super! Pytanko mam. Czy uważasz, że jeden dzień w Mińsku jest wystarczającym żeby poczuć troche tego miasta, czy nie warto zawracać sobie głowy i lepiej tam mieć trochę więcej czasu?

    Lubię

  3. Bardzo ciekawy opis zwłaszcza dla kogoś kto się tam wybiera i chciałby zobaczyć coś wartego obejrzenia.

    Lubię

  4. Bardzo mi się podobał opis okraszony ciekawymi komentarzami 🙂
    Za kilka dni sama skonfrontuje moje wyobrażenia a wpis przyda mi się na pewno.

    Lubię

  5. Niedługo wybywam na Białoruś – dzięki za ten wpis, miałam problemy z nadaniem tematycznej „klamry” swojej wyprawie. Teraz mam o jedną perspektywę więcej 🙂

    Lubię

Podobał Ci się artykuł? Chcesz coś dodać? A może się nie zgadzasz? Zostaw komentarz, doceń pracę autora.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s