Ameryka USA

USA | World Trade Center

Widok płonących i upadających wież World Trade Center to jedna z tych rzeczy, których nigdy nie zapomnę, i których nie potrafię wymazać z pamięci. Krakowski tramwaj numer 13, pętla w Bronowicach, wracałem do domu. Wracałem zmęczony ze szkoły myśląc o tym, co jeszcze muszę zrobić. Tuż przed końcowym przystankiem wszyscy w tramwaju wstali i podbiegli do maszynisty, który dał swoje radyjko na pełną moc. Coś się stało – pomyślałem i podszedłem do tłumu. Usłyszałem szepty między ludźmi, którzy zdołali co nieco usłyszeć. Ameryka została zaatakowana – dobiegły mnie głosy tych bardziej zorientowanych. Nie było wtedy smartfonów, na moim telefonie mogłem jedynie odbierać rozmowy i smsy. Wysiadłem z tramwaju wiedząc, że coś się złego dzieje. Wkrótce potem dotarłem do domu. Pamiętam, że pospiesznie rzuciłem swoje rzeczy w przedpokoju, wbiegłem do salonu i włączyłem telewizor. Teczka wypadła mi z ręki. Przed oczyma widziałem płonące wieże światowego centrum handlu. Po prostu usiadłem przed ekranem i nieprzerwanie przez kilka godzin śledziłem relacje na wszystkich możliwych kanałach. Nagle coś, czego nikt się nie spodziewał, runęła pierwsza wieża. Niedługo potem upadła druga. World Trade Center is gone. World Trade Center is gone. – słyszałem w relacjach.

11 września 2001 roku zmienił świat, i jakkolwiek brzmi to patetycznie, tak po prostu było. Zmienił życie dużej części mieszkańców naszego globu, a skutki tych wydarzeń odczuwamy do dziś. Pamiętam, iż następnego dnia wyszło specjalne wydanie Newsweek Polska, który na polskim rynku pojawił się dosłownie 9 dni wcześniej. Media na całym świecie mówiły tylko o tym. Jako osoba zainteresowana polityką i sprawami międzynarodowymi, śledziłem wszystkie doniesienia na ten temat, oglądałem relacje, czytałem artykuły. Pamiętam wystąpienia Busha juniora, atak na Afganistan, aż w końcu początek wojny w Iraku. Wszystko, co działo się od tego strasznego poranka 11 września 2001 roku powoli zmieniało nasz świat. Wzbudziło falę nienawiści do muzułmanów, wpłynęło na różnice między krajami europejskimi, które to jedne wspierały USA, inne odmawiały udziału w wojnach. Na długo zmieniło normy bezpieczeństwa w lotnictwie i na długi czas sprawiło, że latanie do USA, w USA i z USA było istną udręką. Moja żona opowiadała mi, iż jakiś czas po atakach na WTC, nie mogła wnieść na pokład samolotu lecącego z USA absolutnie nic poza rejestrowanym bagażem – ani laptopa, ani torebki, po prostu nic. O niemożności przewożenia płynów w opakowaniach powyżej 100 ml wiemy już chyba wszyscy.

Gdy po raz pierwszy przyleciałem do USA w 2009 roku, spędziłem trochę czasu spacerując  po mroźnym mieście. Wieczorem wybrałem się w miejsce swego czasu zwanego Ground Zero. Nic tam wtedy już nie było. A jeśli chcecie wiedzieć, co tam było po atakach, polecam film Oliviera Stone’a – World Trade Center. Choć patetyczny, niezwykle wciągający!

Wszystko, co stanowiło pozostałości stojących tam wież, zostało uprzątnięte. Na terenie dawnych wież trwały już od długiego czasu prace nad nowym projektem, który zainicjował znany architekt polskiego pochodzenia – Daniel Liebeskind. Władze USA postanowiły nie odbudowywać WTC. Postanowiono, iż na miejscu powstanie nowa, jedna wieża, zwana Freedom Tower, oraz kompleks innych budynków a także monument upamiętniający tragedię i ofiary zamachów. To, co mogłem zobaczyć w 2009 roku to jedynie ogrodzenie i masa żurawi oraz ludzi zaangażowanych w prace.

budowa nowego WTC one
budowa nowego WTC one

W 2011 wróciłem ponownie do USA i pierwsze dni postanowiliśmy z Magdaleną spędzić w Nowym Jorku, co najwidoczniej stało się już tradycją naszych pobytów w USA. Będąc ponownie na dolnym Manhattanie postanowiliśmy zobaczyć, jak postępują prace nad nowym wieżowcem, którego ostateczna nazwa ma brzmieć One World Trade Center zamiast Freedom Tower. Gdy zaszliśmy na miejsce, wieża 1 WTC wzbijała się już ponad dawne Ground Zero. Nie istniał jeszcze wtedy żaden punkt wewnątrz strefy, który można było odwiedzić, jedynie małe centrum pamięci WTC. Tuż obok stały słynne wozy nowojorskiej straży pożarnej, której strażacy ponieśli śmierć podczas akcji ratunkowej 11 września. Nie mieliśmy wtedy za wiele czasu na odwiedziny tego miejsca, gdyż w planach były ważniejsze rzeczy, ale wiedzieliśmy, że pewnie tam jeszcze wrócimy.

Podczas tej drugiej wizyty w USA jechałem pewnego dnia z Connecticut przez Nowy Jork do Waszyngtonu. W Nowym Jorku dosiadła się pewna kobieta, która towarzyszyła mi przez następne godziny w drodze do stolicy. Jak to w USA bywa, wywiązał się między nami grzecznościowy small talk, który przerodził się w dłuższą rozmowę. Co mnie zadziwiło, okazało się, że ta inteligentna kobieta w średnim wieku, jest osobą, z którą można porozmawiać o czymś więcej niż tylko o pogodzie. Po wielu pytaniach o mój kraj, i moich pytaniach o Stany, jakoś tak wyszło, że trafiliśmy na temat 11 września. Tego dnia Mary, jeśli dobrze pamiętam jej imię, siedziała w pracy w biurowcu obok WTC. Z okna swojego biura widziała jedną z Twin Towers. Tego dnia po południu miała tam mieć spotkanie. Rano kupiła kawę, mówiła, że weszła do biura i postawiła torebką na biurku. Nagle usłyszała ogromny huk. Wszyscy podbiegli do przeszklonych ścian ich biurowca i tam już pozostali. Nikt nie wiedział co się dzieje, widać było dym, zaczęły wyć sygnały służb ratunkowych. Niedługo po tym zobaczyła, jak wyznała, najgorszy widok w swoim życiu. Drugi samolot wbił się w kolejną wieżą. Ten widok prześladował ją przez wiele nocy. Bardzo szybko zarządzono ewakuację biur i w ogóle Dolnego Manhattanu. Gdy wybiegali z biura ciągle spoglądała na płonące i dymiące wieże. Najgorszy był widok ludzi wyskakujących z wież. Niebywałe jest to, że już wtedy, a nawet teraz, po okolicy kręcą się ciemnoskórzy Hindusi, Pakistańczycy i Czarni, którzy sprzedają turystom zdjęcia tych tak zwanych skoczków. Zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie to, co robią, zresztą do tej pory. Jeszcze większymi idiotami są dla mnie Ci, którzy te zdjęcia kupują.

budowa nowego WTC
budowa nowego WTC
 

Podczas ostatniego pobytu w USA, lekko ponad trzy tygodnie temu, weszliśmy do wynajętego na Chinatown mieszkania. Podszedłem do okna, popatrzyłem przed siebie i moim oczom ukazał się widok już niezwykle wysokiej wieży nowego World Trade Center.  Wow – powiedziałem, po czym popatrzyłem w stronę Sary, od której wynajmowaliśmy to mieszkanie. To musiał być okropny widok patrzeć na znikające dwie wieże, które zawsze tutaj były, gdy stałaś przy oknie, a tu nagle, po prostu ich nie ma – powiedziałem. Sara w tej feralnej chwili nie była w mieszkaniu i nie stała przy oknie. Była na zewnątrz, spacerowała po okolicy i bardzo dobrze widziała, co się dzieje. To był okropny widok – powiedziała – cała miasto pokryte było w kurzu, wszędzie coś latało, ludzie latali wszędzie bez ładu i składu. Płakali, obejmowali się, pewnie martwili się o bliskich, którzy mogli być w środku. Ale ten dzień był tylko początkiem złego. Potem przyszła depresja. Miasto zostało okaleczone, odebrano nam jeden z symboli, Ameryka padła na kolana, ale nagle okazało się, że wstajemy i będziemy się mścić. Wszystko, co wtedy się zaczęło, miało swoje konsekwencje dla nas. Przyszły wojny, a potem przyszedł kryzys. Ludzie przestali kupować, zaczęli oszczędzać. Musiałam zamknąć sklep z ubraniami i butami sprowadzanymi z Włoch. Po prostu nie było klientów. Tak wróciłam do fotografii. Ale jest ciężko. Naprawdę ciężko. – zakończyła a ja widziałem w jej oczach smutek kogoś, komu nagle życie wali się na całego. Ale gdy Sara ponownie spojrzała na nową wieżę rozpromieniła się i powiedziała – koniecznie tam idźcie, musicie zobaczyć Memorial, park upamiętniający wieżę i ofiary jest po prostu wspaniały!

Za namową Sary wybraliśmy się do miejsca będącego pomnikiem ofiar. I jest to jeden z dwóch najbardziej przemawiających do mnie pomników. Pierwszy widziałem w Berlinie, i był to pomnik ofiar holokaustu. Wielki kawał komórki miasta wycięty z życia, gdzie stoją samotne kamienne stelle o różnej wysokości, przemawia do wyobraźni. Chodzenie między nimi daje uczucie dziwnego niepokoju i samotności. Pomnik ofiar WTC to monument ogromny, ale na szczęście bardzo prosty, i bardzo przemawiający do człowieka. Reflecting Absence, odbijające nieobecność, albo po prostu nieobecność. Reflecting Absence to projekt, który wygrał w 2004 roku w konkursie na formę upamiętnienia ofiar. Ponieważ otwarto je zupełnie niedawno byłem bardzo ciekaw tego, jak to wygląda.

Aby wejść na ten teren, należy udać się do Visitor Center, gdzie opłaca się bilet. Tak na prawdę nie jest to bilet, tylko donation, wsparcie fundacji, możesz dać 1 dolara, a możesz i tysiąc. Z tak otrzymanym biletem, który pokazuje ramy czasowe w których można wejść, udajemy się do wejścia, do którego dobrze oznakowaną trasą trzeba iść kilka minut. Tam przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa, prawie tak dokładną jak na lotnisku, i już jesteśmy na miejscu.

Powiem tak… memorial jest piękny. W ziemię zagłębiają się dwie gigantyczne fontanny, dokładnie w miejscach, gdzie stały bliźniacze wieże. Po ścianach spływa woda, która wpada potem w otchłań na środku. Na brzegach zarysu budynku wypisane zostały nazwiska wszystkich ofiar. Stajesz przy tym, widzisz ten spokój i prostotę i autentycznie oczyma wyobraźni wyobrażasz sobie te dwie piękne wieże, które górowały nad Manhattanem. I tylko trochę możesz wyobrazić sobie, jakie piekło panowało tutaj 11 września 2001 roku.

Od 2007 roku oficjalna nazwa tego miejsca to: National September 11 Memorial & Museum at the World Trade Center.

Widok na miejsce, gdzie 12 lat temu stała jeszcze jedna z wież WTC
WTC memorial
Na bokach wyryte są nazwiska ofiar,  w tym Polaków. W zamachu zginęli przedstawiciele prawie 90 narodowości
u stóp nowego 1 World Trade Center
A tak wyglądać ma po ostatecznym ukończeniu

Nie wnikając w szczegóły politycznej dyskusji na temat ataków z 11 września, nie da się zignorować faktu, iż wielu Amerykanów powszechnie wierzy i powiela legendy na temat zamachów oraz współudziału amerykańskiego rządu w tych wydarzeniach. Można już przeczytać i zobaczyć setki dokumentów mówiących, że czarny samolot, który uderzył w jedną z wież nie był samolotem cywilnym, można usłyszeć pytania, czemu nie znaleziono żadnych szczątków samolotów, które rozbiły się w innych lokalizacjach, np. o Pentagon. Można także usłyszeć powszechne wątpliwości, dlaczego wieże zawaliły się tak idealnie, jakby przy kontrolowanym wyburzeniu. Jeżdżąc po USA w wielu miejscach  widać graffiti przy drogach, na wiaduktach, a na nich jeden tekst – 9/II Truth (prawda o jedenastym września).

Cóż, my mamy swój Smoleńsk, Amerykanie mają swoje WTC. Każdy naród ma swoje tragedie. A że od roztrząsania politycznych sporów blog ten nie jest, zakończę apelem – jak będziecie w Nowym Jorku, wpadnijcie w tamte strony, naprawdę warto!

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

0 comments on “USA | World Trade Center

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s