Ameryka USA

USA | powrót do Nowego Jorku

Uwielbiam to uczucie, gdy samolot zbliża się do lądowania. Gdy nagły opór materii spowalnia wielką maszynerię, a w oddali pojawia się pas lotniska, na których za moment będziemy lądować. Szczególnie uwielbiam to uczucie, gdy przed moimi oczyma ukazuje się ogrom miasta, które nigdy nie zasypia, setki wieżowców Manhattanu, aż w końcu samolot siada na płycie JFK.

Dotarliśmy do Ameryki. Ponownie.

Gdy we wrześniu zeszłego roku kupowałem promocyjne bilety do USA za 800 złotych za osobę, zastanawiałem się – czy Alitalia utrzyma się do tego czasu, czy też może upadnie tuż przed naszym wylotem? Nic złego się nie wydarzyło, za to przeżyliśmy najbardziej pokręcony lot do Stanów Zjednoczonych jaki do tej pory razem odbyliśmy. Wyjechaliśmy najpierw polskimbusem z Krakowa do Warszawy. Kosztowało nas to bagatela – 12 złotych za parę. Pięć godzin na pokładzie nawet najlepszego autokaru potrafi wymęczyć, ale coś za coś. Cena wygrała. Dzięki uprzejmości naszych przyjaciół ze stolicy, przespaliśmy się u nich i zjedliśmy z ich rodziną pyszny obiad w sobotę. W niedzielę rano zjedliśmy z nimi równie dobre śniadanie, po czym wylecieliśmy do Rzymu, gdzie wraz z żoną raczyliśmy się obiadem, aby wieczorem zjeść kolację w Mediolanie. W poniedziałek wieczorem zajadaliśmy się już pysznymi amerykańskimi hamburgerami.

Wracając do Alitalii – nasłuchałem się wiele złego o rzeczonej linii lotniczej: że obsługa nieuprzejma, że samoloty stare, ze wszystko do niczego. Chyba lepiej wchodzić na pokład ze złym nastawieniem, bo wtedy przynajmniej możemy liczyć na jakieś pozytywne zaskoczenie. I tak było tym razem – dzienny lot okazał się bezproblemowy, na pokładzie panowała idealna temperatura, wybór filmów był w porządku, więc nadrobiłem filmowe zaległości. Jedyny minus to jedzenie – jak na 8 godzin lotu były to najbardziej głodowe dawki jedzenie jakie w moim dotychczasowym doświadczeniu serwowano na pokładzie. Ja rozumiem, że Włochom wystarczy croissant i kawa na śniadanie, ale to, co podawali to był po prostu żart. Na szczęście wino było wyborne.

Dotarliśmy na lotnisko Kennediego, wchodzimy na halę przylotów i naszym oczom ukazuje się istny armagedon. W tym samym czasie przyleciał samolot z Chin i kilku innych krajów. Kolejka do kontroli paszportowej zapowiadała się na jakieś 2-3 godziny czekania, ale jakimś cudem zajęło to jedynie lekko ponad godzinę. Tym sposobem po godzinie 17 raczyliśmy się już dymkiem przed wyjściem z lotniska.

Taksówka na Manhattan ma ustaloną z góry cenę – 52 dolary. Do tego dolicza się napiwek, wiec rachunek za dojazd z lotniska do centrum zamknął się w kwocie 60 dolarów. Dotarliśmy do naszego nowojorskiego lokum!

Big Apple ma to do siebie, że nie tylko nigdy nie zasypia, ale jak już chcesz w nim spać, to płacić musisz niemało. Poprzednim razem udało nam się upolować hotel wysokiej klasy za dobrą cenę, jednakże próbując znaleźć coś sensownego tym razem, okazało się, że miasto jest dosłownie napakowane turystami. Byle jaki hotel kosztował nas tyle, że postanowiłem znaleźć alternatywę. Trzeba bowiem pamiętać, że do cen, które widzimy np. na Booking.com, w Nowym Jorku dolicza się prawie 15% podatku hotelowego oraz prawie 2 dolary podatku turystycznego za noc za osobę. W ten sposób ceny bardzo łatwo szybują w górę. Olałem więc hotel, rezerwację anulowałem, i bardzo szybko znalazłem opcję alternatywną – mieszkanie, loft na Chinatown. Właściciela, Sara, jest Włoszką z Rzymu, która od lat mieszka w mieście. Jej mieszkanie, które wynajmuje od 30 lat to małe muzeum o powierzchni 150 metrów kwadratowych. Jestem zachwycony tym miejscem. Jest ono kompletnie nie w stylu mojej ukochanej partnerki, która nie lubi, gdy ktoś gromadzi graty, ale dla mnie – dla osoby która uwielbia małe pierdoły poprzywożone z całego świata, jest to istny raj!
Jeśli chcecie znaleźć alternatywny, tani nocleg w Nowym Jorku, polecam Wam wypróbowanie strony Airbnb.com, przez którą to znalazłem mieszkanie, w którym się znajduję.

Apartament mieści się na samej górze kamienicy w Chinatown. Strome schody męczą niesamowicie, ale gdy otwierają się drzwi do mieszkania, wchodzimy do zupełnie innego świata, który opowiada nam historię życia mieszkającej tu kobiety. Kocha książki. Widać to, gdyż otaczają nas z każdej strony. Jest bardzo dobrą fotografką. Wszędzie otaczają nas przykłady jej pracy zawodowej. A gdy już ją poznajemy, gdy wgłębiamy się w rozmowy, poznajemy historię osoby, która widziała upadające wierze WTC, widziała nadchodzący potem kryzys, który zamknął jej sklep z ubraniami i butami sprowadzanymi z Mediolanu. Widzimy lekki żal w oczach kobiety, która 30 lat nadawała temu mieszkaniu niepowtarzalnej duszy, by w tym roku usłyszeć, że musi je opuścić. Jak wiele bowiem osób w Nowym Jorku, jest ona jedynie najemcą.

Salon
Przy wejściu do sypialni
Mój ulubiony gadżet – globus
Ten biały model maca może być już spokojnie uznany za eksponat muzealny
Widok na Freedom Tower – do 11 września 2001 był to widok na World Trade Center

Pierwszy dzień w Nowym Jorku, poniedziałek 4 marca, nie należał do specjalnie turystycznych. Po prostu poszliśmy na wieczorny spacer po okolicy i zawitaliśmy do poleconego nam przez Sarę miejsca, gdzie zjedliśmy świetne hamburgery – Black Iron Burger. Zmęczenie dopadło nas niemiłosiernie, więc bardzo szybko wylądowaliśmy w łóżku, gdy nasz organizm o 21:00 kategorycznie stwierdził, że w Polsce jest już 3 w nocy i mamy iść spać!

Przez 9 godzin snu wyśniłem sobie miejsca, które chcę zobaczyć. W miejsca te wybraliśmy się dzisiaj, w piękny, słoneczny wtorek. Ale o tym opowiem już później.

Dobranoc z USA!

Wierzę, że dla poznania świata równie ważne są historie, nie tylko przewodniki. Wierzę, że świat interesujących tekstów jest równie ciekawy, jak świat oglądany z bliska, na miejscu. Pochodzę z Krakowa, który jest dla mnie miejscem o niesamowitej energii. Lubię do niego wracać, nie tylko po to, by napisać historie z podróży, ale także po to, by docenić zwykłe życie pośród znajomych i przyjaciół.

1 comment on “USA | powrót do Nowego Jorku

  1. Pingback: Dlaczego nie jeżdżę z biurami podróży? | na etacie przez świat

Masz pytania? Chcesz coś dodać? Skomentuj poniżej

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s